i minął miesiąć treningów/rehablitacji. Ręka przestala zupelnie bolec, pelnen zakres ruchów - niby wszystko ok. Po po 3 tyg, przez 2 dni rąbałem drewno :D i nie bolalo nic.
OD 1 wrzesnia wrócilem na silownie, i jest dobrze, ale nie do konca:
moge wziasc w ręke 30 kg i podniesc nad glowe bez bolu i bez problemów (miesiąc temu samej ręki nie bylem w stanie), krążenie ramion
w przod i w tył - bez problemu po 30-40 obrotow, zero bólu (wczesniej nie moglem raz zrobic obrotu),
ale:
wyciskanie na ławeczce przy 20kg obciążenia wymiękam, czuje jakby od ramiona do bicepsa pod skórą była przyczepiona linka która jest za krótka i gdy sztanga jest już przy klacie, to sie naciąga i wywołuje ból :( Rozgrzewka, smarowanie, masowanie - nic nie pomaga. Nawet siedząc jesli ustawie ręce tak jak sa podczas wyciskania (w dolnej fazie ruchu) to czuje takie naprężenie - ból.
Juz nie wiem coz tym robic;/
19 mam usg darmowe wiec sie przejde i zobacze co wykaze, ale bardziej dlatego ze szkoda mi wizyty ustalonej 2 miesiace temu. Jesli do tego czasu nie przejdzie to pojde jeszcze raz do fizjoterapeuty gdzie jakby nie patrzec mnie w 90% wyleczyli i zobacze co ona na to.
ale chialem sie jeszcze poradzic na forum. Niby wszystko ok, reka nie boli siłe prawie juz odzyskała, moze cos ponieść, przesunąć, a wyciskania nie dam rady wogole.
pozdr.