Szacuny
5
Napisanych postów
198
Na forum
24 lat
Przeczytanych tematów
2142
ok, a może Sławek coś wie? Albo nutri? Bo coś dziwnie milczą...
[Żywność GMO
Zagrożenia cywilizacyjne
Parę lat temu grupa fińskich naukowców i lekarzy opublikowała wyniki badań nad skutkami zdrowotnymi masowego używania telefonów komórkowych, z których wynikało niezbicie, że powodują one w odnośnych populacjach wzrost zachorowań na raka mózgu o 15%, jak też znaczne zakłócenia w funkcjonowaniu organów rodnych płci obojga. Sprawę jednak skutecznie zatuszowano dzięki dobrze opłaconym przez firmy produkujące komórki dziennikarzom i „autorytetem naukowym”, a szał telefoniczny trwa nadal na dobre, z czego nie wynika, że wychodzi to na dobre zdrowiu pacjentów klinik onkologicznych. Niekoniecznie bowiem jest tak, że jak coś jest przemilczane, to przestaje istnieć.
Ostatnio prawie jednocześnie i zupełnie niezależnie od siebie naukowcy francuscy z Paryża i rosyjscy z Moskwy opublikowali wyniki kilkuletnich badań nad skutkami zdrowotnymi spożywania żywności genetycznie zmodyfikowanej (GMO). Wiadomo, że obecnie szereg krajów (USA, Brazylia, Chiny i inne) produkują na masową skalę (przeważnie na eksport) ziemniaki z dodatkiem genów człowieka (cheeps, lays, cruncheeps!), kukurydzę z genami żaby (chrupki), pomidory z genami skorpiona (bardzo ładnie wyglądające!), soję z genami myszy (wypełniacze w parówkach, kiełbasach, farszach, chlebie i innych!) oraz mnóstwo innych „potworności”.
Ponadnarodowe firmy robią na tym gigantyczne interesy, gdyż miliardy ludzi, często o tym nie wiedząc - kupują i spożywają produkty zawierające genetycznie zmienione domieszki o nieznanych dotychczas skutkach dla swojego zdrowia. W obliczu tego doniosłego faktu naukowcy Francji i Rosji postanowili - jako pierwsi na świecie - doświadczalnie zbadać, jak w rzeczywistości, w praktyce wygląda realny wpływ GMO na organizm zwierzęcy, a więc i ludzki.
I w jednym i drugim kraju badania laboratoryjne prowadzone na drobnych ssakach, myszach i szczurach, podając przez 4 lata identycznym grupom kontrolnym odpowiednio: 1. żywność bez domieszki GMO, 2. żywność z około 20% dodatkiem elementów genetycznie zmodyfikowanych, 3. żywność złożoną wyłącznie z produktów GMO.
Badania - podkreślamy to jeszcze raz - prowadzono nie tylko niezależnie od siebie, lecz nawet nie wiedząc, że ktoś inny je prowadzi. A wyniki okazały się identyczne! I przerażające! O ile zwierzęta należące do pierwszej grupy kontrolnej przez wiele pokoleń żyły, rozwijały się i rozmnażały bez problemów, o tyle dwie dalsze wpadły w nie lada tarapaty.
W grupie drugiej, którą żywiono przez szereg pokoleń potrawami zawierającymi np. ziarna zmodyfikowanej genetycznie pszenicy, soi, grochu, kukurydzy, już w drugim pokoleniu nastąpiły ciężkie powikłania zdrowotne, które gwałtownie narastały, wręcz zagrażając istnieniu populacji. Ogromnie wzrosła zapadalność na różne formy nowotworów złośliwych, przede wszystkim na raka wątroby, nerek, żołądka i mózgu. W szybkim tempie narastała zachorowalność na otyłość, choroby układu krążenia, jak też na schorzenia psychiatryczne w rodzaju kanibalizmu. Mysie matki zaczęły gustować w pożeraniu własnego potomstwa! Wzmogły się drastycznie agresja i konflikty wewnątrzgrupowe. To zaś wszystko spowodowało, że populacja gryzoni w drugiej grupie kontrolnej już w trzecim pokoleniu była kilkakrotnie mniej liczna niż w grupie pierwszej, choć na początku eksperymentu liczyły jednakową liczbę osobników.
Najstraszliwszy los spadł jednak na zwierzątka z trzeciej grupy kontrolnej, karmionej wyłącznie żywnością genetycznie zmodyfikowaną. Już druga generacja okazała się tutaj złożoną z ponad 90% bezpłodnych samiczek i samców dotkniętych kompletną impotencją. Widocznie organizm po prostu „nie wiedział”, co robić z takimi potrawami i był kompletnie zaskoczony. Na świat przychodziły wyłącznie typy degeneratywne, patologiczne, podległe rozmaitym zboczeniom w zachowaniach socjalnych, w tym - dewiacjom seksualnym tj. homoseksualizm. Czwarte pokolenie w tej grupie w ogóle nie przychodziło na świat.
W ten sposób uczonym rosyjskim i francuskim udało się jako pierwszym w skali światowej wyjaśnić realny wpływ a żywności genetycznie zmodyfikowanej na organizm zwierzęcy. Okazało się, że wpływ ten w każdej ilości jest szkodliwy, a po przekroczeniu pewnej granicy - po prostu zabójczy.
Ciekawe, po jakie środki propagandowe sięgną teraz producenci GMO, aby podważyć lub zbagatelizować alarmujące wyniki laboratoryjnych badań naukowych. Zapewne wynajmą za obfite honorarium szereg dziennikarzy i „wybitnych uczonych”, którzy napiszą, że to wszystko nieprawda lub co najmniej niepewne, że między gryzoniami a ludźmi jest ogromna różnica itd. I będą skądinąd mieli rację, gdyż gatunek „homo sapiens” jest rzeczywiście bez porównania bardziej złożony i subtelny - choćby pod względem psychologicznym - niż gatunek „mus musculus” oraz „rattus norvegicus”. I dlatego właśnie - bardziej wrażliwy, delikatny i mniej odporny na wszelkie szkodliwe oddziaływania z zewnątrz. Łatwiej go zatruć, zmiażdżyć, unicestwić niż dowolny inny gatunek biologiczny.
Ale o tym wynajęte „autorytety” nie napiszą. Na wszelki wypadek nie warto jednak kupować dla dzieci toksycznych cheeps’ów (ach, jakiż to czar dla zakompleksionego prowincjusza, przeczytać, nic z tego nie rozumiejąc, „amerykański” napis na opakowaniu i poczuć się całą gębą „Europejczykiem”), corn flakes’ów czy coca coli zaprawionej toksycznym aspartamem, który USA produkują wyłącznie na eksport do swych krajów „satelickich” i kolonialnych. Warto też uniknąć trujących ziemniaków z Chin i Brazylii oraz drobiu karmionego roślinami genetycznie zmodyfikowanymi, importowanymi z „boskiego Zachodu”... Chyba, że ktoś jednak chce, aby mu się rodziły potworkowate dzieci i wnuki...
Dr Jan Ciechanowicz ]
Zmieniony przez - Gąbka w dniu 2009-12-17 15:21:24
"(...)Jestem POLAKIEM, więc mam OBOWIĄZKI POLSKIE."
ROMAN DMOWSKI "Myśli nowoczesnego Polaka"
nie lubię baców