Ponad 2 lata temu jeżdżąc na łyżwach upadłam. Rozpędzona, całym ciężarem ciała na lewe kolano.
Wysięki, ból przy obciążeniu/braku ruchu.
Wizyta u chirurga - 2 zastrzyki steroidowe.
Zniwelowanie wysięków, ból nadal obecny.
Wizyta u ortopedy.
Fizykoterapia (pole magnetyczne, tens, ultradzwieki, laser, jonoforeza) jesienią 2007 i latem 2008.
Opaska stabilizująca na tor rzepki.
Glucosamina: stosowana przez ostatni rok z haczykiem, seriami, z przerwami.
Brak efektów: ból, ból, ból.
12.02.09. artroskopia.
Miesiąc chodzenia o kulach.
3
zastrzyki OST [kwas hialuronowy] w odstępach jednotygodniowych.
Fizykoterapia od jutra [moja mama jest fizykoterapeutą, także duże pole do popisu].
Zwolnienie z wf do 30.06.09.
Sęk w tym, że jestem osobą, która nie potrafi żyć bez sportu.
Byłabym wdzięczna za wskazówki dotyczące ćwiczeń. Myślę o basenie, ale to nie wystarczy. Ponadto brak czasu sprawia, że nie mogę sobie na niego pozwolić codziennie.
Błagam, pomóżcie, bo już nie wytrzymuję... :P