Moim ludziom zabrakło odrobiny do spełnienia założonego planu, czyli jednego medalu. Najwyżej, na miejscach 5-8 uplasował sie Michał Dańko, który po wolnym losie i dwóch zaciętych, efektownych wygranych walkach spotkał się w ćwierćfinale z Walijczykiem. W regulaminowym czasie był remis, w dogrywce co prawda nasz przyjął kopnięcie na głowę, ale resztę czasu spędził na gonieniu i biciu rękami uciekającego za linię i odwracającego się rywala. Wygrał Walijczyk - sytuacja powtórzyła się w finale, gdzie ten sam zawodnik "pokonał" tłukącego go Irlandczyka. Syn sponsora, albo co?
Adrian Klajda w pierwszej walce zrobił jesień średniowiecza z twarzy irlandzkiego reprezentanta ITF, w drugiej spotkał się z zawodnikiem z Częstochowy (to tez ciekawostka - przy większej liczbie naszych w jednej kategorii zazwyczaj trafiali oni na siebie już w drugiej walce). Znów w regulaminowym czasie był remis, w dogrywce nasz wypunktował rywala czysto, po czym... był remis i druga dogrywka, w której silniejszy rywal wziął górę nad naszym. Lucek Bosak pokonał Szkota i przegrał z Polakiem, podobny wynik zanotowała na koncie Iwona Duklewska. Sukces na miarę swoich możliwości zanotował na koncie Paweł Grzesiak, który awansował do finałowej dwunastki spośród 115 zawodników startujących w jego kategorii w układach. Zajął ostatecznie 11 miejsce, będąc najmłodszym zawodnikiem w finale i jednym z dwóch wykonujących układy WTF - ale jak zobaczyłem jego finałowych rywali z "drabinami" belek na pasach, mogłem mu tylko pogratulować. Tak więc w sumie pretensji o występ do swoich nie mam, byli dobrze przygotowani, postarali się, zabrakło minimalnie szczęścia. Spróbujemy za dwa lata. Pecha uzupełnia okradzenie jednej z zawodniczek ze wszystkiego oprócz rzeczy, które miała na sobie (włącznie z paszportem), spóźnienie powrotnego samolotu do Polski oraz wyzionięcie ducha przez kartę SIM w telefonie niżej podpisanego.
Z plusów należy odnotować niesamowity nastrój fiesty na sali, zwłaszcza podczas drużynówek. Doping był jak na meczach piłkarskich, włącznie z meksykańską falą. Pokaz umiejętności tanecznych i wokalnych dali podczas drużynówek Argentyńczycy, a po "przegranej" z Walią cała hala skandowała "Argentina!". Nie do przejścia była drużyna dziewczyn holenderskiego ITF (NK), która jako jedyna przełamała dominację miejscowych i niechęć sędziów w finale zdecydowanie pokonując Anglię, zwłaszcza rewelacyjnie walczyła mała Aysa Akcan (3 dan), silnie bijąca rękami, szybka zawodniczka, która wcześniej w finale walk indywidualnych "zgasiła światło" uderzeniem ręcznym Angielce... Bardzo miła była pożegnalna dyskoteka w hali zawodów. Nie zabrakło czasu na rozmowy z trenerami i zawodnikami z innych krajów. Okazało się też, że zawody były pożegnalnymi dla wielu znanych zawodników TI. Chęć zakończenia karier sportowych ogłosili m. in. Dana Stokhof (5 dan) z Holandii, znany dobrze Polakom Khalid Kassem również z Holandii, jak również trzykrotny mistrz świata Joseph Schembri, Walijczyk reprezentujący obecnie Australię, który zaczynał karierę w reprezentacji TAGB podczas meczy z Polską w 1993 roku mając 16 lat. Za to po długiej przerwie pojawił się na planszy Jimmy "Playmobil" Rijkschroeff, wicemistrz świata z 1991 roku, jeszcze szerszy niż wcześniej, nadal mający szybkie ręce, aczkolwiek już nie w tej formie co kiedyś... Ciekawostka był też udział kilkuosobowej ekipy południowokoreańskiej, która w walkach WTF dała nieźle "popalić" rywalom.
Ogólnie poziom walk bardzo dobry, boje agresywne, szybkie, zawodnicy walczący w większości efektownie i dynamicznie. W układach sporo słabiej, ale też było na co popatrzeć.
Z ciekawszych informacji pozaturniejowych: dogadaliśmy wstępnie 2 seminaria z zagranicznymi trenerami, są spore szanse na udział ekipy brytyjskiej w jednym z naszych turniejów, dostaliśmy nowe zaproszenia. Postaram się wrzucić jak najszybciej parę fotek.
Gizmo
"Dan" Freestyle Taekwondo & Kickboxing
- Emerytowany Doradca w "Stylach Tradycyjnych"
to w koncu MŚ

), startowe.