Aktualizacja: środa 13. kwietnia 2005, 17:23 (CET)
Burdy na włoskich stadionach
Nelson Dida został trafiony racą
Premier Berlusconi zalecił ministrowi spraw wewnętrznych stosowanie drastycznych metod wobec chuliganów na stadionach.
Do poważnych bójek doszło w niedzielę, wczoraj z powodu chuligańskich wybryków sędzia przerwał ćwierćfinałowy mecz Ligi Mistrzów Inter - Milan na stadionie San Siro w Mediolanie.
Kibice Interu, sfrustrowani nieuznaniem przez sędziego bramki zaczęli rzucać na boisko butelki i petardy. Płonąca raca zraniła bramkarza Milanu Didę. Sędzia przerwał mecz.
Kary dla chuliganów
Europejskie derby Mediolanu oglądano w 76 krajach. Teraz o narodowej hańbie pisze cała włoska prasa.
Premier Berlusconi wezwał do siebie ministra spraw wewnętrznych. Upoważnił go do stosowania nawet najdrastyczniejszych środków.
Już po niedzielnych ekscesach kibiców, w których na czterech stadionach doszło do bijatyk, a na stadionie w Rzymie pojawiły się swastyki, minister groził zamknięciem stadionów i zawieszeniem rozgrywek piłkarskich.
Takiego rozwiązania nikt sobie tu nie wyobraża, zwłaszcza, że w Italii rozgrywki toczyły się nawet w czasie wojny do 1943 roku włącznie.
Można natomiast spodziewać się drakońskich kar dla złapanych chuliganów i klubów za nieupilnowanie porządku za stadionach.