Drifetr gratuluje znajmosci temtu. Mam tylko “male ale”. Jesli polscy studenci medycy opieraja swoja wiedze na artykulach zamieszczanych w tygodnikach popularnych typu “Wprost” (tam ukazal sie artkul poswiecony suplementacji witaminowej i jej negatywnym wplywie na zdrowie czlowieka, ktory cytujesz), to juz wiem dlaczego coraz glosniej sie mowi o koniecznosci reformy polskiego systemu szklonictwa medycznego.
Do rzeczy. Zamiast czerpac wiedze z “Wprost” (ten artykul w nastepnym numerze zanegowal nawet nasz olimpjczyk p. Korzeniowski), radze siegnac po lekture majowego wydania ”Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism”, gdzie opisano probe badania przeprowadzongo przez zespol niemieckich naukowcow z Institute of Clinical Osteology, im. Gustava Pommera w Hamburgu. Badaniu poddano grupe kobiet w wieku powyzej 70 lat, a przedmiotem badania bylo okreslenie wplywu suplementacji preparatami wapniowymi w polaczeniu z witamina D na wartosci cisnienia tetniczego krwi. Kobiety podzielono na dwie grupy. Pierwsza otrzymywala tylko wapno w dziennej dawce 1200mg. Natomiast druga grupa, taka sama ilosc wapnia w polaczeniu z witamina D w ilosci 600jm/dzien (spojrz o jakiej dawce ty piszesz). Badanie trwalo 8 tygodni. Po tym czasie, w grupie drugiej stwierdzono obniżenie skurczowego ciśnienia tętniczego krwi o 5 mm Hg. W grupie pierwszej odsetek wyniosl 47%. Wiele autorytetow srodowiska medycznego twierdzi, iz synergiczne dzialanie suplementacji witamina D i wapnia nie zostalo jeszcze do konca poznane lecz juz tej chwili mozna ocenic, ze rokuje duze nadzieje w walce z choroba nadcisniena tetniczego.
Dalej, piszesz jak latwo mozna przedawkowac
witaminy A i D. Zauwaz, ze u młodych osób ekspozycja calego ciala na slonce zwieksza poziom witaminy D do wartości osiaganej po doustnym podaniu 10000-25000jm witaminy D2!!! Jak sie ma do tego wspomniana przez ciebie margaryna?
Nie twierdze, ze hiperwitaminoza w warunkach domowych nas nie dotyczy. Hiperwitaminoza A, czyli przedawkowanie witaminy A moze sie pojawic jesli przekroczymy zalecane dawki (4000 – 5000jm, nie sugeruje sie tu danymi podawanymi przez Polski Instytut Zywienia) 10cio krotnie, czyli nalezaloby w dluzszym okresie czasu spozywac od 40000 – 50000jm dziennie!!! Zanotowano takie przypadki u osob spozywajacych przez dlugi okres czasu, nadmierne ilosci tranu.
Jesli chcesz powiedziec, ze nalezy uwazac na witamine A i D, to zwroc uwage, ze najmocnieszy, ogolno dostepny preparat multiwitaminowy jaki spotkalem zawieral 20000jm witaminy A w jednorazowej dawce, z czego 65% pochodzilo z Beta Karoten (mechanizmu dzialania tego zwiazku juz mi sie nie chce tutaj opisywac, powinienes go znac). Reszta preparatow, szczegolnie mam na mysli te dostepne na polskim rynku oscyluje wokol liczby 2000 – 10000jm. Mozesz powiedziec: ok, lecz istnieje niebezpieczenstwo kumulacji witamin podanych w tabletce i tych z pozywienia.
Zauwaz, ze w badaniach zywnosci przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych stwierdzono, ze tylko 20% probek mleka zawieralo witamine D w ilosci podanej na etykiecie. W 14% probek chudego mleka nie udalo się w ogole oznaczyc tego składnika. A czy w Polsce ktos przeprowadzil takie badania? Nic mi o tym nie wiadomo. Zyjemy sobie wiec w blogostanie i z mysla, ze to co jemy jest w pelniwartosciowe…
Kolejna rzecz. Wlewy dozylne. Piszesz, ze nie moga takowe istniec, gdyz witaminy A i D sa rozpuszczalne tylko w tluszczach. A co powiesz o zwiazku pod nazwa cholecalciferolum (wit D stosowana w preparatach rozpuszczanych w wodzie np. Vigantol lub Witamina D3 IIg), co powiesz o bardziej aktywnych postaciach witaminy D3 majacych silniejsze dzialanie, czyli kalcitriolu (1,25-dwuhydroksykalciferol witaminy D3, preparat do injekcji o nazwie Calcijex) oraz alfa-kalcidiolu, no i na koniec 25-hydroksycholekalciferolu (preparat w kroplach o nazwie Devisol 25)?
Uderzeniowe dawki witamin w postaci wlewow byly stosowane w przeszlosci (zajrzyj do starszych wydan “Farmakologii Klinicznego Niepozadanego Dzialania Lekow” wydanie bodajze z 1985 r.) jednakze zaprzestano takiego leczenia, gdyz bylo to dzialanie niefizjologiczne i potencjalnie niebzpieczne.
Ok, a teraz taka moja uwaga. Ucz sie pilnie i przytakuj swoim profesorom. Powtarzaj, to co oni chca uslyszec i co wyczytasz z ksiazek, ktore oni polecaja (czesto przestarzalych). Jesli siegniesz do wiedzy najnowszej, ktora czesto dociera do naszego kraju z bardzo duzym opoznieniem i zaczniesz ja glosic na cwiczeniach lub co gorzej na egzaminach to moze byc bardzo zle. Wtedy nigdy nie skonczysz tych studiow, a tego chyba nie chcesz? Czas na prawdziwa nauke przyjdzie po studiach. Zaczniesz robic staz, specjalizacje, bedziesz bral udzial w szkoleniach i stazach (najlepiej zagranicznych) wtedy ci sie oczy naprawde otworza. Tylko musisz tego naprawde chciec, bardziej niz skonczenia medycyny.