Cześć, moja historia zaczęła się od tego, że 2-3 lata temu zredukowałem +/- 20kg. Wszystko byłoby okej gdyby nie fakt, że po tamtym okresie zaczęły doskwierać mi problemy natury męskiej - brak porannego wzwodu, zerowe libido. Po czasie doszła do tego ogólna niechęć, brak motywacji do samorozwoju itp. Rok temu byłem u lekarza rodzinnego rzuciłem mu ten temat to stwierdził, że w tym wieku niski testosteron??? to niemożliwe.. powiedział, że jak schudłem to mam trochę podjeść i wszystko wróci do normy. minął kolejny rok, waga zmieniała się w górę i w dół a hormony jak leżą tak leżą. ostatnio przy okazji robienia badań krwi postanowiłem dokupić sobie testosteron całkowity, wolny i kortyzol no i wyszło...
teść 309, wolny 15,90. kortyzol przy górnym progu ale idąc rano na badania czułem ogólnie stresa tą sytuacją więc możliwe że to z tego powodu.
dziś byłem na przeglądzie wyników u rodzinnego no i lekko mówiąc był w szoku jak sam powiedział, że to zdecydowanie za mało że w tym wieku powinienem stać i tryskać
stwierdził, że nie ma zabardzo do kogo mnie skierować i wypisze mi testosteron prolongatum 100mg/1ml 5 ampułek - 1 raz na tydzień i mam zobaczyć jak się bedę czuł po 5 tyg kuracji i przyjść do niego. trochę mnie zamurowało bo raczej spodziewałem się, że powie że mieszcze się w normie i mnie zleje albo da mi chociaż skierowania na dalsze badania.
mam trochę teraz dylemat co robić bo odnoszę wrażenie, że TRT w tym wieku to pudrowanie syfa pudrem i nie wyobrażam sobie przez następne kilkanaście/dziesiąt lat doładowywać teścia. co byście zrobili w mojej sytuacji? szukać endokrynologa prywatnie, robić badania czy brać tego teścia na poprawę samopoczucia i iść do niego za 5 tyg co wymyśli dalej?
jeśli chodzi o wcześniejsze środki to brak ale w trakcie trwania tej "grubej" redukcji pamiętam, że eksperymentowałem z ostaryną - były to raczej minimalne zalecane dawki i nawet nie zjadłem całego opakowania. myślę, czy czasem to mnie nie zablokowało...

teść 309, wolny 15,90. kortyzol przy górnym progu ale idąc rano na badania czułem ogólnie stresa tą sytuacją więc możliwe że to z tego powodu.
dziś byłem na przeglądzie wyników u rodzinnego no i lekko mówiąc był w szoku jak sam powiedział, że to zdecydowanie za mało że w tym wieku powinienem stać i tryskać
stwierdził, że nie ma zabardzo do kogo mnie skierować i wypisze mi testosteron prolongatum 100mg/1ml 5 ampułek - 1 raz na tydzień i mam zobaczyć jak się bedę czuł po 5 tyg kuracji i przyjść do niego. trochę mnie zamurowało bo raczej spodziewałem się, że powie że mieszcze się w normie i mnie zleje albo da mi chociaż skierowania na dalsze badania.
mam trochę teraz dylemat co robić bo odnoszę wrażenie, że TRT w tym wieku to pudrowanie syfa pudrem i nie wyobrażam sobie przez następne kilkanaście/dziesiąt lat doładowywać teścia. co byście zrobili w mojej sytuacji? szukać endokrynologa prywatnie, robić badania czy brać tego teścia na poprawę samopoczucia i iść do niego za 5 tyg co wymyśli dalej?
jeśli chodzi o wcześniejsze środki to brak ale w trakcie trwania tej "grubej" redukcji pamiętam, że eksperymentowałem z ostaryną - były to raczej minimalne zalecane dawki i nawet nie zjadłem całego opakowania. myślę, czy czasem to mnie nie zablokowało...


Krzysztof Piekarz

