Cześć,
Wczoraj byłem na pierwszym treningu bjj w swoim życiu, miałem bardzo dziwny stan zaraz po wyjściu z salki treningowej. Zaznaczę od razu, że od minimum 10 lat regularnie pojawiał się sport w moim życiu (przez kilka dobrych lat siatkówka, ostatni rok kick-boxing) po 1,5 tyg przerwie spowodowaną studiami poszedłem prosto z pracy na pierwszy trening bjj (intro), czyli były to w sumie pierwsze kroki do zapoznania się z bjj, więc teoretycznie trening nie był ciężki (jedynie ostatnie 15 minut).
Przejdę do stanu, który niestety był ze mną przez dobrą godzinę po treningu: głowa tak cholernie bolała, jakby ktoś mi uciskał głowę kowadłami (przez bitą godzinę, z czasem nasilenie spadało), również w tym samym czasie czułem potężne mdłości, które skłaniały mnie do wysiadania z auta i szykowania się do wymiotów (wymiotów nie było, chociaż było raz blisko). Stan był tak intensywny, że miałem problemy z wysławianiem się, a każda najechana dziura samochodem powodowała tysiące myśli o wymiotach.
Zaznaczę, że miałem lekko przypominające takie stany już wcześniej, jak trening był bardzo intensywny, a ja w żadnym wypadku nie odpuszczałem. Ból głowy, ciężki oddech, czasami chęć wymiotów, ale nigdy trening nie doprowadził mnie do takiego stanu, gdzie przez bitą godzinę myślałem o wzywaniu karetki.
Na samym treningu jedynie co przykuwało moją uwagę to intensywne pocenie od początku rozgrzewki, aczkolwiek to zdaje mi się, że nic podejrzanego bo zazwyczaj na treningach się ciężko pocę.
Cały trening dobrze się czułem, oczywiście byłem zmęczony i podwyższone tętno. Dopiero po ostatnich 6-10 minutach drillów/sparringów/wolnego tarzania się po ziemi jak wstałem do zakończenia treningu to już czułem, że jest grubo. Grubo, że dałem z siebie dużo i teraz to odczuwam ostrym zmęczeniem, które dziwnie się przełożyło właśnie na powyższy stan.
Za mocno się rozpisałem, więc dobijam do moich pytań:
czy ma to związek z jakimś ukrytym wysokim ciśnieniem/tętnem? nigdy nie miałem z tym problemów
czy może to ma związek z tym, że trenowałem zupełnie inne sporty, jak poszedłem na bjj to inne mięśnie zaczęły pracować i stąd tak ogromne przeciążenie, że się tak czułem?
Mogę jakoś wpłynąć na to, żeby więcej nie doprowadzić się do takiego stanu? - jakiś pas piersiowy do pomiaru tętna, izotonik podczas treningu, nie wiem, kompletnie co dołożyć żeby zmniejszyć szansę takiego stanu, a trenować na 110%
Może zaznaczę też, że ograniczam cukier jak tylko mogę podczas całego dnia.
(na salce było dość duszno, temperatura na zewnątrz też była dosyć wysoka)
Z góry dziękuję za odpowiedzi, sugestie oraz pomoc!
Pozdrawiam
Wczoraj byłem na pierwszym treningu bjj w swoim życiu, miałem bardzo dziwny stan zaraz po wyjściu z salki treningowej. Zaznaczę od razu, że od minimum 10 lat regularnie pojawiał się sport w moim życiu (przez kilka dobrych lat siatkówka, ostatni rok kick-boxing) po 1,5 tyg przerwie spowodowaną studiami poszedłem prosto z pracy na pierwszy trening bjj (intro), czyli były to w sumie pierwsze kroki do zapoznania się z bjj, więc teoretycznie trening nie był ciężki (jedynie ostatnie 15 minut).
Przejdę do stanu, który niestety był ze mną przez dobrą godzinę po treningu: głowa tak cholernie bolała, jakby ktoś mi uciskał głowę kowadłami (przez bitą godzinę, z czasem nasilenie spadało), również w tym samym czasie czułem potężne mdłości, które skłaniały mnie do wysiadania z auta i szykowania się do wymiotów (wymiotów nie było, chociaż było raz blisko). Stan był tak intensywny, że miałem problemy z wysławianiem się, a każda najechana dziura samochodem powodowała tysiące myśli o wymiotach.
Zaznaczę, że miałem lekko przypominające takie stany już wcześniej, jak trening był bardzo intensywny, a ja w żadnym wypadku nie odpuszczałem. Ból głowy, ciężki oddech, czasami chęć wymiotów, ale nigdy trening nie doprowadził mnie do takiego stanu, gdzie przez bitą godzinę myślałem o wzywaniu karetki.
Na samym treningu jedynie co przykuwało moją uwagę to intensywne pocenie od początku rozgrzewki, aczkolwiek to zdaje mi się, że nic podejrzanego bo zazwyczaj na treningach się ciężko pocę.
Cały trening dobrze się czułem, oczywiście byłem zmęczony i podwyższone tętno. Dopiero po ostatnich 6-10 minutach drillów/sparringów/wolnego tarzania się po ziemi jak wstałem do zakończenia treningu to już czułem, że jest grubo. Grubo, że dałem z siebie dużo i teraz to odczuwam ostrym zmęczeniem, które dziwnie się przełożyło właśnie na powyższy stan.
Za mocno się rozpisałem, więc dobijam do moich pytań:
czy ma to związek z jakimś ukrytym wysokim ciśnieniem/tętnem? nigdy nie miałem z tym problemów
czy może to ma związek z tym, że trenowałem zupełnie inne sporty, jak poszedłem na bjj to inne mięśnie zaczęły pracować i stąd tak ogromne przeciążenie, że się tak czułem?
Mogę jakoś wpłynąć na to, żeby więcej nie doprowadzić się do takiego stanu? - jakiś pas piersiowy do pomiaru tętna, izotonik podczas treningu, nie wiem, kompletnie co dołożyć żeby zmniejszyć szansę takiego stanu, a trenować na 110%
Może zaznaczę też, że ograniczam cukier jak tylko mogę podczas całego dnia.
(na salce było dość duszno, temperatura na zewnątrz też była dosyć wysoka)
Z góry dziękuję za odpowiedzi, sugestie oraz pomoc!
Pozdrawiam
Krzysztof Piekarz