Hej, moj problem jest, mam wrażenie, nietypowy. Prowadzę siedzący tryb życia, za mną dwie ciąże, gdzie w pierwszej dowaliłam 20kg, ciało po takim szaleństwie możecie domyślać się, wyglądało nieciekawie. Przed redukcją ważyłam 65kg (to była moja stała waga przez 5-6 lat) przy 170cm, bardzo duża ilość fatu zwlaszcza na brzuchu i udach. Niestety nie lubię gotować, a jak zasmakuje mi jedno danie to potrafię katować je przez dwa tygodnie. Spróbowałam diety pudełkowej, kalkulator bmr pokazał mi 1500kcl. Bajka. Aktywność fizyczna to 3x w tygodniu ok 30min ogólnorozwojowych, niezbyt intensywnych ćwiczeń. Co któryś dzień praca na budowie, ale nie robię bardzo ciężkich rzeczy. Co do diety, bardzo dobrze się po niej czuję, choć przyznam, że dotychczas unikałam wszelkich mlecznych produktów, a tutaj są codziennie w conajmniej dwóch posiłkach. Piję min 2 litry wody dziennie. nie mam żadnych nałogów, nie pije kawy/herbaty/napojów słodkich, nie palę, nie pije alko. Pozwalam sobie natomiast na jakieś dodatki do diety, czasem kanapka, czasem wafelek czy trochę gorzkiej czekolady. Myślę, że spokojnie wychodzi z tego 1700-1800kcl
Wlaśnie skonczyłam 4 tydzień redukcji i przez pierwsze 3 tygodnie waga spadałą 1 kg / tydzień. Czyli w normie.. natomiast ostatni tydzień moj metabolizm ZWARIOWAŁ. codziennie spadał mi co najmniej kg. Jest to dla mnie na tyle dziwne, że wchodziłam na wagę 3razy w ciagu dnia, zeby zobaczyc ten proces.. no i to co zobaczyłam zaskoczyło mnie, bo naczczo wazyłam więcej niż pod wieczór po wszystkich posiłkach, przed pojsciem spac. Różnica to był własnie ok kg. Dziś rano ważyłam 54,4 kg, co daje ponad -10kg na miesiąc, a 6 w ciągu tygodnia. Czy to ma w ogóle sens? Oczywiście fajnie, cieszę się, bo kazdy na redukcji chce miec szybkie efekty, ale nie wiem co się dzieje. Przeciez 1500kcl to nie głodowka, wody nie gubię, piję takie ilości jak nigdy wcześniej. Czuję sie fantastycznie, pełna energii, nie jestem ospała, włosy mi nie wypadają. J
Jestem przekonana, że z samego tłuszczu nie chudnę, bo to chyba niemożliwe, nie przy tak małej aktywnosci fizycznej. Czemu znikam? a może skoro tak dobrze się czuję, to jakieś hormony się uruchomiły? Albo organizm w końcu może pracować na swoich "prawidłowych" obrotach, a wczesniej się tylko niszczyłam swoim trybem zycia? Może to tylko przejściowe i zaraz się unormuje. Planuje przejsc na 2000kcl, a moze to nie ma sensu i bedzie jojo?
Dziękuję za odpowiedzi:)
Wlaśnie skonczyłam 4 tydzień redukcji i przez pierwsze 3 tygodnie waga spadałą 1 kg / tydzień. Czyli w normie.. natomiast ostatni tydzień moj metabolizm ZWARIOWAŁ. codziennie spadał mi co najmniej kg. Jest to dla mnie na tyle dziwne, że wchodziłam na wagę 3razy w ciagu dnia, zeby zobaczyc ten proces.. no i to co zobaczyłam zaskoczyło mnie, bo naczczo wazyłam więcej niż pod wieczór po wszystkich posiłkach, przed pojsciem spac. Różnica to był własnie ok kg. Dziś rano ważyłam 54,4 kg, co daje ponad -10kg na miesiąc, a 6 w ciągu tygodnia. Czy to ma w ogóle sens? Oczywiście fajnie, cieszę się, bo kazdy na redukcji chce miec szybkie efekty, ale nie wiem co się dzieje. Przeciez 1500kcl to nie głodowka, wody nie gubię, piję takie ilości jak nigdy wcześniej. Czuję sie fantastycznie, pełna energii, nie jestem ospała, włosy mi nie wypadają. J
Jestem przekonana, że z samego tłuszczu nie chudnę, bo to chyba niemożliwe, nie przy tak małej aktywnosci fizycznej. Czemu znikam? a może skoro tak dobrze się czuję, to jakieś hormony się uruchomiły? Albo organizm w końcu może pracować na swoich "prawidłowych" obrotach, a wczesniej się tylko niszczyłam swoim trybem zycia? Może to tylko przejściowe i zaraz się unormuje. Planuje przejsc na 2000kcl, a moze to nie ma sensu i bedzie jojo?
Dziękuję za odpowiedzi:)
Krzysztof Piekarz