Witam
Zwracam się do Was z poradą, bo próby dociekania skąd bierze się mój ból dokłada mi tylko co raz więcej stresu co wcale nie pomaga.
Zacznę od początku bo być może wczesniejsze wydarzenia mają jakiś wpływ na dzisiejsze samopoczucie.
Od paru lat doskiera mi ból karku, który objawia się taka sztywnoscia i cieżkościa co zazwyczaj szybko mijało. Zadbanie o postawe, ruch to wszystko wpływało na szybszą poprawę. We wrześniu sie przeprowadziłam co wiązało się z kupnem nowego materaca, który z czasem okazał się jednak za twardy. Aktualnie czekam na nowy, lepszy i wydaje mi się że bardziej dostosowany do mnie. Wspominam o tym, bo zastanawiałam sìe czy spanie na zbyt twardym materacu mogło tak mocno mi dowalić i przyczynić się do tak szybkiego pogorszenia samopoczucia. 2 tyg po przeprowadzce zaczeły boleć mnie plecy w odcinku piersiowym do tego szyja, łopatki. Ból łopatek był tak silny, że odczuwałam to tak jakby ktoś przyłożył mi palnik do pleców. Piekło okrutnie. Zrobiłam przy okazji podstawowe badania krwi, zlecono mi Rtg odcinma szyjnego, które wykazało zniesienie lordozy szyjnej i w zasadzie nic więcej. Ból nie pozwalał mi funkcjonować, bo ani stojąc ani leżąc ani siedząc nie czułam ulgi poszłam do fizjoterapeuty osteopaty. Wizyt było 4 w odstępie tygodnia, 2 i 3 tygodni. Po pierwszej wizycie było odrobine lepiej ale ból powracał, a przy kolejnych gdzie chyba zastosował terapie manualną co nie było przyjemne okazało się na prawdę skuteczne, bo całe pieczenie jak ręką odjął. Z 3 i 4 wizytą była na prawdę poprawa. Zalecił wizyte raz na 3 miesìace. Po około 2 tygodniach od ostatniej wizyty zaczęłam odczuwać bóle ramion, pod obojczykiem jakby górnej części klatki piersiowej (ciężko mi opisać pochodzenie tego boli), ale nie występuje on gdy się nie ruszam. Pojawia się tylko przy określonych ruchach gdy ściągam ramiona wtedy czuję takie ciągnięcie w okolicach ramion, pod obojczykiem, barków. Tak jakby we wszystkich ruchach w ktorych te części ciała się rozciągają. To takie uczucie jakby wszystko było takie skurczone a gdy się zaczyna rozciągać to rwie. Czasami, ale noe zawsze przy głębszym wdechu, bo wtedy też następuje rozciąganie tych części. Ciężko mi to opisać. W skrócie boli jak ściągam łopatki, ramiona wtedy czuje takie rwanie jakby mięśni barków, ramion czy klatki. Sama nie wiem. Oczywiscie poszłam z tym problemem przed świętami raz jeszcze opisujac to jak najlepiej potrafilam, ale zrobił to samo co wcześniej i kazal wrócić za 3 miesiące mówiąc że wszystko ok(tylko że miałam wrażenie że odnosił się do wcześniejszego problemu i tu rzeczywiście jest poprawa), ale ten nowy ból nie przechodzi, a ja czuję sie zostawiona sama sobie. Myślicie, że to co zrobil wczesniej z tak spektakularnym efektem mogło jakoś wpłynac na te bóle które pojawiły sie teraz? Chociaż pojawiły się około 2 tyg po ostatniej wizycie u niego? Jutro idę na konsultacje do innego fizjoterapeuty chociaż boję się że niewiele na to pomoże, bo nie mam pojęcia gdzie jeszcze mam się z tym problemem zgłosić. Z góry dziękuję za dotrwanie do końca. Może ktoś spotkał się z podobnymi dolegliwościami i coś poradzi.
Zwracam się do Was z poradą, bo próby dociekania skąd bierze się mój ból dokłada mi tylko co raz więcej stresu co wcale nie pomaga.
Zacznę od początku bo być może wczesniejsze wydarzenia mają jakiś wpływ na dzisiejsze samopoczucie.
Od paru lat doskiera mi ból karku, który objawia się taka sztywnoscia i cieżkościa co zazwyczaj szybko mijało. Zadbanie o postawe, ruch to wszystko wpływało na szybszą poprawę. We wrześniu sie przeprowadziłam co wiązało się z kupnem nowego materaca, który z czasem okazał się jednak za twardy. Aktualnie czekam na nowy, lepszy i wydaje mi się że bardziej dostosowany do mnie. Wspominam o tym, bo zastanawiałam sìe czy spanie na zbyt twardym materacu mogło tak mocno mi dowalić i przyczynić się do tak szybkiego pogorszenia samopoczucia. 2 tyg po przeprowadzce zaczeły boleć mnie plecy w odcinku piersiowym do tego szyja, łopatki. Ból łopatek był tak silny, że odczuwałam to tak jakby ktoś przyłożył mi palnik do pleców. Piekło okrutnie. Zrobiłam przy okazji podstawowe badania krwi, zlecono mi Rtg odcinma szyjnego, które wykazało zniesienie lordozy szyjnej i w zasadzie nic więcej. Ból nie pozwalał mi funkcjonować, bo ani stojąc ani leżąc ani siedząc nie czułam ulgi poszłam do fizjoterapeuty osteopaty. Wizyt było 4 w odstępie tygodnia, 2 i 3 tygodni. Po pierwszej wizycie było odrobine lepiej ale ból powracał, a przy kolejnych gdzie chyba zastosował terapie manualną co nie było przyjemne okazało się na prawdę skuteczne, bo całe pieczenie jak ręką odjął. Z 3 i 4 wizytą była na prawdę poprawa. Zalecił wizyte raz na 3 miesìace. Po około 2 tygodniach od ostatniej wizyty zaczęłam odczuwać bóle ramion, pod obojczykiem jakby górnej części klatki piersiowej (ciężko mi opisać pochodzenie tego boli), ale nie występuje on gdy się nie ruszam. Pojawia się tylko przy określonych ruchach gdy ściągam ramiona wtedy czuję takie ciągnięcie w okolicach ramion, pod obojczykiem, barków. Tak jakby we wszystkich ruchach w ktorych te części ciała się rozciągają. To takie uczucie jakby wszystko było takie skurczone a gdy się zaczyna rozciągać to rwie. Czasami, ale noe zawsze przy głębszym wdechu, bo wtedy też następuje rozciąganie tych części. Ciężko mi to opisać. W skrócie boli jak ściągam łopatki, ramiona wtedy czuje takie rwanie jakby mięśni barków, ramion czy klatki. Sama nie wiem. Oczywiscie poszłam z tym problemem przed świętami raz jeszcze opisujac to jak najlepiej potrafilam, ale zrobił to samo co wcześniej i kazal wrócić za 3 miesiące mówiąc że wszystko ok(tylko że miałam wrażenie że odnosił się do wcześniejszego problemu i tu rzeczywiście jest poprawa), ale ten nowy ból nie przechodzi, a ja czuję sie zostawiona sama sobie. Myślicie, że to co zrobil wczesniej z tak spektakularnym efektem mogło jakoś wpłynac na te bóle które pojawiły sie teraz? Chociaż pojawiły się około 2 tyg po ostatniej wizycie u niego? Jutro idę na konsultacje do innego fizjoterapeuty chociaż boję się że niewiele na to pomoże, bo nie mam pojęcia gdzie jeszcze mam się z tym problemem zgłosić. Z góry dziękuję za dotrwanie do końca. Może ktoś spotkał się z podobnymi dolegliwościami i coś poradzi.
Krzysztof Piekarz
