Francuzi w finale. Zasłużyli. Belgowie zagrali słabszy mecz niż zwykle, choć z drugiej strony można napisać że grali tyle na ile pozwalał im przeciwnik. A ze przeciwnik najmocniejszy z tych co mieli do tej pory to sie skończyło jak skończyło.
Tak się zastanawiam nad czarnym koniem imprezy...wielu obwołało nim Belgów,ale jak sie tak przyjrzeć to czy zasłużyli na to miano? Niby półfinał jest(prawdopodobnie nawet osiagną historyczny sukces i wygrają batalię o 3 miejsce,bo wyglądają lepiej niż Anglicy i Chorwaci) no ale z drugiej strony nie zrobili nic ponad to co wypadało im zrobić.
Grupę mieli taką że mało kto sobie wyobrażał by z niej nie wyszli. 1/8 to Japonia,tam pokazali charakter ale przed meczem byli murowanym faworytem,zatem o czarnym koniu nie ma mowy.
1/4 to Brazylia...i dopiero tu można powiedzieć ze nie było faworyta i tak na-prawdę dopiero w tym momencie Belgowie zrobili "coś".
Tak się zastanawiam nad czarnym koniem imprezy...wielu obwołało nim Belgów,ale jak sie tak przyjrzeć to czy zasłużyli na to miano? Niby półfinał jest(prawdopodobnie nawet osiagną historyczny sukces i wygrają batalię o 3 miejsce,bo wyglądają lepiej niż Anglicy i Chorwaci) no ale z drugiej strony nie zrobili nic ponad to co wypadało im zrobić.
Grupę mieli taką że mało kto sobie wyobrażał by z niej nie wyszli. 1/8 to Japonia,tam pokazali charakter ale przed meczem byli murowanym faworytem,zatem o czarnym koniu nie ma mowy.
1/4 to Brazylia...i dopiero tu można powiedzieć ze nie było faworyta i tak na-prawdę dopiero w tym momencie Belgowie zrobili "coś".
"Będąc na diecie najważniejsze jest, by wieczorem zasnąć, zanim się zechce żreć"