Trenuje już 4 sezon. Na początku szło mi bardzo dobrze , trener mało co mnie poprawiał, Jednak ostatnimi czasy zauważyłem jakby zamiast robić postępy dalej to cofam się wstecz. Trener podchodzi i poprawia najdrobniejszy szczegół. Przykładowo kiedyś nie miałem problemu z utrzymaniem ręki na hikite. ( kto trenuje karate ten wie o co chodzi ) utrzymaniem ręki na wysokości splotu słonecznego. A dziś ciężko mi utrzymać. Czyżby przez to że robię za dużo pompek ? Podobnie z kopniakami. Mawashi geri już mi tak nie wychodzi po łuku. albo już nie mam takiego powera jak uderzemy w tarcze. Czy to może byc efekt tego tak zwanego przetrenowania ? Przecież inni trenują po kilka godzin dziennie. Ja raptem 3 czasem 4 treningi w tygodniu. Z czego 2 dni w tygodniu mam po 2 godziny bo przychodzę do młodszej grupy i mu pomagam. Ja naprawdę ze swojej strony robię co mogę. A może dlatego taki jest że się właśnie lepiej znamy ? 2 sprawa. No ja znam trenera nie tylko z sali ale i wiele razy mnie odwoził do domu po treningach to się też zgadało na różne tematy. A może mnie specjalnie tak ciśnie bo on wie na co mnie stać i dlatego że znam się z nim lepiej niż inni ? Sam mi wiele razy mówił że przy moich parametrach zrobiłby niejedną karierę. Mam 193 cm wzrostu nr buta 47 i waga około 88 - 90 kg sylwetka lekko umięsniona. :D Przeważnie dzień kończę serią pompek przysiadów i brzuchów na różne sposoby. 2-3 serie po 30-40 pompek. Tyle samo przysiadów. Brzuchów po około 80-100 też seriami. 3 sprawa, jak mówiłem przychodzę do niego godzinę wcześniej w ramach pomocy którą sam mi zaproponował, a ja muszę zaliczyć wolontariat na studia i tam są wymagane godziny W 1 dniu mówił co robić, powiedział żzebym wyszedł na środek i tamta cześć sali ma mnie obserowować. Potem już właśnie nie mówił nic. Tu zaczynałem się gubić, bo z jednej strony jestem jako pomoc i wypadało by coś robić a z drugiej strony nie chce mu się zabardzo wtrącać bo może faktycznie mi powie co robić. No więc na następny raz postanowiłem że zaangażuje się bardziej , znowu nie mówił za bardzo co robić więc sam wychodziłem przed grupę i robiłem to co trener , do kilku dzieci podszedłem i troszkę ich poprawiłem. Rekacja trenera żadna, wręcz odniosłem takie wrażenie jakby był trochę o to zły. Potem sobie jednak myślę że w 1 dniu mi powiedział żebym szedł na środek i mają mnie obserowowac, przed tym jak z nim załatwiałem powiedział to samo , że to już zawsze co innego bo jak on stanie przed wszystkimi to nie wszyscy go widzą a tak to mają mnie. W sumie przecież nie będzie mi za każdym razem mówił żebym wyszedł na środek. Tylko no sam nie wiem czy dobrze robiłem mając 5 kyu że podchodziłem do dzieci i ich poprawiałem.. To grupa do 14 roku życia Myślę żeby w tej kwesti się go po prostu spytać wprost czy dobrze robię że podchodzę i poprawiam, czy mam tylko stać i oni mają mnie obserowować.
Zmieniony przez - Johny2309 w dniu 2017-03-21 07:52:07
Zmieniony przez - Johny2309 w dniu 2017-03-21 07:52:07
Krzysztof Piekarz
To raczej zagadnienia z psychologii, niż sportów walki