ja mialem okazje wykorzystac i zebralem niezly w******l

wyskoczylo do nas 2 dresikow (bylem ze znajomym ale tylko sie przygladal

). Jeden z nich zaczal machac przede mna rekoma ale nie mial za bardzo pojecia o biciu sie bo wystarczalo ze odchodzilem w tyl i bylem poza zasiegiem. po kilku jego cepach skrocilem dystans i po 2 strzalach odwrocil sie do tylu i padl na aswalt. w tym czasie podbiegl do mnie juz 2 typ i zaczelismy sie trzaskac. ten byl troche twardszy i szarpalem sie z nim dobre pare chwil ale raczej mialem przewage. niestety w tym czasie drugi typ wstal zalozyl mi kaptur na glowe tak ze nic nie widzialem. Potem dokladnie nie pamietam, wiem ze wylapalem mocnego strzala w nos, i troche sie jeszcze z nimi poszarpalem. Potem to juz byl aswalt i trepy. Udalo mi sie jakos wstac i zaczalem uciekac, kiedy sie odwrocilem zobaczylem ze napastnicy uciekali juz w 2 strone

.
Ciekawe jest to ze bilismy sie w poludnie na srodku skrzyzowania i kupe ludzi widzialo co sie dzieje. Nikt nie zareagowal, tylko kiedy juz mnie trepowali ludzie zaczeli krzyczec zebym uciekal

. Znajomy tez nic nie zrobil tylko stal oszolomiony

.
Straty: spuchniety nos,
poobijane zebra i glowa (jeszcze tydzien mnie bolala), zjechane kolano (mialem krotkie spodnie) i podarta bluza kumpla. No i sobie tapicerke w wozie krwia poplamilem :-/
a jesli chodzi o to czy mi sie przydaly treningi to napewno. nie wykorzystywalem jakis kosmicznych technik tylko podstawowe ciosy ale timing i szybkosc byly napewno lepsze niz gdybym nic nie cwiczyl
Zmieniony przez - Riddic w dniu 2004-04-01 23:46:51