Już po zawodach, żyję
Nasz klub wywalczył trzy złote medale, chyba 2 srebra i 1 brąz oraz wyróżnienie za najlepszego technika zawodów dla Pawła.
Ja zająłem 4 miejsce. W pierwszej rundzie dostałem wolny los. W II walczyłem z kolegą klubowym- Bartkiem. Walka była dość techniczna i wyrównana. Wygrałem ją na punkty.
W II walce przegrałem. Pogubiłem się kompletne na początku. Psychicznie trochtę też siadłem. Przeciwnik zrobił parę udanych obaleń, obił mi mocno lewą nogę lowkickami. Zupełnie nie miałem pomysłu na tą walkę. W II rundzie chyba troszkę już lepiej mi poszło. Przynajmniej psychicznie się lepiej czułem. Tą walkę przegrałem decyzją.
Ostatnia walka z klubowym kolegą (o brąz) była już lekka- Piotrek mnie oszczędził. Miałem strasznie przekasowaną lewą nogę (po poprzedniej walce) i było blisko K.O. Oczywiście tą walkę również przegrałem.
A więc pierwsze ringowe doświadczenie za mną. Teraz trzeba przeanalizować walki i popracować nad najsłabszymi punktami...
Co do organizacji- to mam pewne zarzuty:
* trzeba było mieć swoje ochraniacze, rękawice- ludzie startowali w bardzo różnym sprzęcie;
* był tylko jeden ring do fulla, kombatkalaki. W związku z tym było strasznie dużo czekania- wszyscy byli tym bardzo zmęczeni.