Witam, jestem dość nowy ale przejdę do rzeczy, zacząłem ćwiczyć od lutego tego roku, wiek 20 lat(wcześniej zero aktywności fizycznej, no life przed kompem etc, taa wstyd) waga w lutym 120kg teraz jest 88-89, co nie jest jakimś mega efektem(ciągle fat zdecydowanie za duży) przy wzroście ~180cm no ale do rzeczy, dzisiaj pierwszy raz zrobiłem interwały, powiem ze prawie się "zesrałem" przy tym, dało mi to strasznie w kość, robilem "tylko" 10min i tutaj pytanko czy to starcza? orbitrek, 20 sekund sprint->40 sec trucht, czułem mdłości po treningu, źle się czułem, ogólnie padłem na ziemie na 5-10 min:D podczas interwałów piłem, można czy nie można? ogólnie nie wyobrażam sobie żebym nie pił, w dodatku tak mi w gardło wjechało ze uczucie zgagi mam do teraz(20:00 dochodzi a interwał skończony o ~16:00), czy zrobiłem "prawidłowy" trening interwałowy? oczywiście zdaje sobie sprawe z tego żeby wraz z progressem zwiększać długość sprintu albo czas owego treningu.
Z góry dziękuje!
Z góry dziękuje!
Krzysztof Piekarz
