Zgadzam się całkowicie, że dynamika jest tutaj bardzo ważna, chociaż wydawałoby się że wyciskanie to ćwiczenie "statyczne" (wyciskanie rozpoczyna się od znieruchomienia sztangi na klatce piersiowej). W pierwszej fazie należy nadać sztandze jak największą możliwą prędkość (wiem, że to tak łatwo się mówi, trudniej zrobić gdy na sztandze ma się "życiówkę"), gdyż po pierwsze w tym obszarze koszulka pomaga najwięcej i należy to wykorzystać jak najbardziej, a po drugie "rozpędzona" sztanga łatwiej przejdzie przez "martwe" obszary. Myślę że dobrym nawykiem rozwijającym tego typu dynamikę jest dynamiczne wyciskanie od najmniejszych ciężarów na treningu.
Dotykamy sztangą do klatki, znieruchomienie, a później maksymalna moc do góry (oczywiście trzeba mocno trzymać gryf, aby dać radę ją zatrzymać, gdy jest już na wyprostowanych rękach, ha!ha!ha). Powoduje to wyrobienie pewnego nawyku w mięśniach i odpowiednio szybkiej koordynacji nerwowo - mięśniowej.
Trening czyni mistrza.
Dotykamy sztangą do klatki, znieruchomienie, a później maksymalna moc do góry (oczywiście trzeba mocno trzymać gryf, aby dać radę ją zatrzymać, gdy jest już na wyprostowanych rękach, ha!ha!ha). Powoduje to wyrobienie pewnego nawyku w mięśniach i odpowiednio szybkiej koordynacji nerwowo - mięśniowej.
Trening czyni mistrza.
Trening czyni mistrza.