Aminokwasy w stanie wolnym nie występują w naturze. Przyjmujemy je natomiast w postaci białka. Białko samo w sobie nie jest słodkie ale aminokwas jest słodki. Białka nigdy nie są przyjmowane jako wolne aminokwasy. Jemy białko. Pepsyny w żołądku trawią je i rozkładają na polipeptydy. Wciąż nie mamy jeszcze wolnego aminokwasu. Wciąż jest to jeden duży kawałek. Ten z kolei wychodzi z żołądka do dwunastnicy, gdzie dodawana jest trypsyna. Trypsyna dzieli to na mniejsze części, nadal są to polipeptydy, tyle że krótsze. Potem następuje przejście niżej do jelita i dopiero tam dochodzą egzopeptydazy. Wtedy odcinane są ostatecznie aminokwasy końcowe. Gdzie w pożywieniu mamy zazwyczaj wolne aminokwasy? Całkiem na dole, w jelicie. Tam zachodzi wchłanianie przez naczynia krwionośne drenujące dolny zakres jelita. Krew ta jest krwią wrotną, idzie do wątroby. W wątrobie aminokwasy są przetwarzane z powrotem na polipeptydy przydatne dla człowieka. Dopiero wtedy mogą przejść do krwiobiegu, ale nie jako wolne aminokwasy.
To jasne. Jeśli natomiast przyjmuję aminokwas bezpośrednio, wtedy wchodzi do ust, pobudzając najpierw smak, który orzeka: „słodkie”. Ciało jest tak zaprogramowane, że słodkie oznacza węglowodany. Natychmiast do mózgu wysyłany jest sygnał „ wolne węglowodany”. Mózg wysyła do trzustki sygnał: „ węglowodany w drodze, przygotuj się przyjaciółko”. A co robi trzustka? Ma zadanie wydzielać insulinę. Jest więc przygotowana na takie działanie. Ale ten wolny aminokwas przechodzi teraz bezpośrednio do krwi i dalej przez barierę krew-mózg do mózgu, stając się neurotoksyną. Teraz mamy w mózgu więcej tych substancji niż konieczne. Wydzielają się w mózgu jako substancje przekaźnikowe na tyle, na ile to konieczne. Jeżeli jest ich więcej niż potrzeba, pojawia się więcej sygnałów niż konieczne. Teraz w mózgu iskrzy. Jeśli tych impulsów jest za dużo, obniża się poziom serotoniny w ciele. I mamy problem. Czym jest teraz mózg albo osoba? Na ten moment wygenerowaną schizofrenią: agresja, niemożliwe jest spokojnie usiedzieć, nadpobudliwość ruchowa.
Ale to nie wszystko. Trzustka jest przygotowana i co się teraz dzieje? Nic nie przychodzi. Można ogólnie powiedzieć, że osoba akurat się odchudza i niczego nie przyjmuje, ale trzustka jest przygotowana i wysyła z powrotem sygnał do mózgu. Gdzie to jest? Dzieje się tak raz, 10, 100, 1000 razy i co ostatecznie mówi trzustka? Czort z tobą, nie wierze ci. Lecz teraz nie wydziela już insuliny. I co mamy? Ma się cukrzycę nie dlatego, że trzustka nie może, ale dlatego, że już tego nie robi. Więc najlepszym źródłem aminokwasów są białka, nie pojedyncze aminokwasy.
Ludzie mówią – przecież to naturalna substancja, nie powinna sprawiać problemu. Owszem tak. Naturalny związek, który ma być wchłonięty w dolnym jelicie, aby ulec przetworzeniu w wątrobie, zanim przedostanie się do pełnego krwiobiegu. Ale w postaci wolnych aminokwasów otrzymujemy go bezpośrednio. Zatem występuje problem – neurotoksyna. Niektórzy reagują w ten sam sposób, mają skurcze mięśni, bóle głowy, karku, poty lub napady epileptyczne. Należy więc unikać wolnych aminokwasów. Aminokwasy tak popularne w środowisku kulturystycznym oraz ludzi uprawiających sport. Czy nie było by prościej gdyby zamiast wolnych aminokwasów po treningu spożywać izolaty lub koncentraty białek z niewielką ilością prostych węglowodanów?
Są to słowa profesora od fizjologii żywienia. Prof dr Wolter Veith. Co o tym sądzicie, gościu gada głupoty czy jest w tym sens?
To jasne. Jeśli natomiast przyjmuję aminokwas bezpośrednio, wtedy wchodzi do ust, pobudzając najpierw smak, który orzeka: „słodkie”. Ciało jest tak zaprogramowane, że słodkie oznacza węglowodany. Natychmiast do mózgu wysyłany jest sygnał „ wolne węglowodany”. Mózg wysyła do trzustki sygnał: „ węglowodany w drodze, przygotuj się przyjaciółko”. A co robi trzustka? Ma zadanie wydzielać insulinę. Jest więc przygotowana na takie działanie. Ale ten wolny aminokwas przechodzi teraz bezpośrednio do krwi i dalej przez barierę krew-mózg do mózgu, stając się neurotoksyną. Teraz mamy w mózgu więcej tych substancji niż konieczne. Wydzielają się w mózgu jako substancje przekaźnikowe na tyle, na ile to konieczne. Jeżeli jest ich więcej niż potrzeba, pojawia się więcej sygnałów niż konieczne. Teraz w mózgu iskrzy. Jeśli tych impulsów jest za dużo, obniża się poziom serotoniny w ciele. I mamy problem. Czym jest teraz mózg albo osoba? Na ten moment wygenerowaną schizofrenią: agresja, niemożliwe jest spokojnie usiedzieć, nadpobudliwość ruchowa.
Ale to nie wszystko. Trzustka jest przygotowana i co się teraz dzieje? Nic nie przychodzi. Można ogólnie powiedzieć, że osoba akurat się odchudza i niczego nie przyjmuje, ale trzustka jest przygotowana i wysyła z powrotem sygnał do mózgu. Gdzie to jest? Dzieje się tak raz, 10, 100, 1000 razy i co ostatecznie mówi trzustka? Czort z tobą, nie wierze ci. Lecz teraz nie wydziela już insuliny. I co mamy? Ma się cukrzycę nie dlatego, że trzustka nie może, ale dlatego, że już tego nie robi. Więc najlepszym źródłem aminokwasów są białka, nie pojedyncze aminokwasy.
Ludzie mówią – przecież to naturalna substancja, nie powinna sprawiać problemu. Owszem tak. Naturalny związek, który ma być wchłonięty w dolnym jelicie, aby ulec przetworzeniu w wątrobie, zanim przedostanie się do pełnego krwiobiegu. Ale w postaci wolnych aminokwasów otrzymujemy go bezpośrednio. Zatem występuje problem – neurotoksyna. Niektórzy reagują w ten sam sposób, mają skurcze mięśni, bóle głowy, karku, poty lub napady epileptyczne. Należy więc unikać wolnych aminokwasów. Aminokwasy tak popularne w środowisku kulturystycznym oraz ludzi uprawiających sport. Czy nie było by prościej gdyby zamiast wolnych aminokwasów po treningu spożywać izolaty lub koncentraty białek z niewielką ilością prostych węglowodanów?
Są to słowa profesora od fizjologii żywienia. Prof dr Wolter Veith. Co o tym sądzicie, gościu gada głupoty czy jest w tym sens?
Krzysztof Piekarz
soga zostawiam