znalazlem w internecie dosc ciekawy artykul
http://fighter.pl/ulica-strach-przed-walka
wkleje jego tresc:
"
Strach przed walką uliczną
Jeśli strach przed walką paraliżuje Cię do tego stopnia, że nie jesteś w stanie się bronić, ten artykuł pomoże Ci go przezwyciężyć. Rady tu zawarte stosujesz bez żadnych gwarancji i na własną odpowiedzialność.
Podziękowania dla Chrisa, administratora [kultowego, nieistniejącego już] Gorinkan Forum za zgodę na zamieszczenie tutaj Jego tekstu. Chris pisał:
U mnie funkcjonuje dość prosty mechanizm - strach zamienia się szybko we wk***ienie i "żądzę mordu"... Poza tym, już jako dziecko zauważyłem, że gdy sobie powiem: "niech się dzieje co chce - najwyżej mnie zaj**ią", to strach znika i pojawia się coś w rodzaju euforii.
W sytuacjach "dziwnych", ma się do wyboru - uciekać lub walczyć. Gdy człowiek zdecyduje się na walkę, strach sam znika. Dopóki jesteś niezdecydowany, odczuwasz strach - ucisk w okolicy żołądka, sztywność, drżenie kończyn... W momencie gdy podjąłeś decyzję i ruszasz na przeciwnika - wszystko samo się "reguluje". To tak jak ze stanami przedstartowymi - w szatni ma się ciężkie nogi, w głowie pustkę, dziwne odczucia w okolicy splotu. Gdy wychodzisz na ring - wszystko to znika, pozostaje koncentracja i gotowość do działania.
Zauważyłem, że na ulicy zawsze potrzebny jest dobry motyw. Albo bronisz siebie, albo innych. Mając dobry motyw, jesteś w stanie wykrzesać z siebie o wiele więcej, niż walcząc "dla przyjemności" (są i takie poj**y), lub jakiejś pop******onej idei (honor podwórka np).
Czyli reasumując: strach (to znaczy jego fizjologiczne objawy) jest rzeczą normalną. Strach znika gdy powiesz sobie: "proszę - zaj**cie mnie, tylko ja spróbuję przedtem zaj**ać kilku z was" (czy coś w tym stylu - każdy używa innego słownictwa w swojej "wewnętrznej mowie") i ruszasz na gościa (gości).
Praktycznie to jest tak, że gdy pożegnasz się z życiem, to nie ma się już czego bać. Pojawia się euforia, masz wrażenie, że twoje ciało samo wie co robić, bólu nie czujesz... (prawdopodobnie płyniesz na fali noradrenaliny, czy kij wie czego - to nawet dość przyjemne uczucie).
Gdy zaczynasz kombinować, wyobrażać sobie, co by się mogło stać, lub masz opory przed uszkodzeniem menela, lub zwracasz uwagę na otoczenie, to nie uzyskasz tego stanu."
Wydaje mi sie ze w sumie jest tutaj sporo cennych uwag.
Co o nim uwazacie?
Moze byscie cos jeszcze dodali?