agakZaplanuj sobie tydzień regeneracji w okresie światecznym. ćwiczysz ok 5 tygodni, ale przy ciężkich ćwiczeniach i innych zajęciach masz prawo być zmęczona
Czy to oznacza poświąteczną zmianę treningu?
W takim układzie zmierzę się przed regeneracją i może okaże się, że i w diecie byśmy coś zmieniły:)
natasza__o to bedziemy sie widziec, bo ja tez przenoszę sie do formy
Możemy się nawet kiedyś spotkać z pełną premedytacją:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzień 24
Dzień bez treningowy - cudnie sobie wypoczęłam:) Psychicznie, fizycznie - miałam czas dla siebie, mogłam sobie leżeć, mogłam sobie skakać albo drapać się po tyłku, zależnie od tego na co miałam ochotę:)
Jedynym problemem była akcja "wzdęcia ciąg dalszy" - brzuch jak w ciąży spożywczej.
Miska
Suplementacja:
- tran, magnez, cynk, wapń, wit. D i B6
- zielona herbata
- warzywa gdzie się dało
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzień 25
Trening A 3*8
Uderzyłam na siłownię z nową mocą (choć nadal wzdęta).
A. Przysiad
35/37,5/40 - przy okazji tego ćwiczenia zaczęłam się zastanawiać gdzie kończy się granica między realnym, dobrym progresem (gdy ciężar i technika stanowią parę) a nachalnym upychaniem coraz to nowych talerzy na sztangę. Muszę przyznać, że przy 40kg mam problem z techniką i zastanawiam się
czy mogę przez trening/dwa pozostać przy tych ciężarach (w tym konkretnym ćwiczeniu) dopóki nie poczuję, że już nie podnoszę sztangi plecami?
B1. Wyciskanie sztangi skos góra
17/17/19,5 - 17 kg podałam sobie sama, przy 19 poprosiłam o pomoc i asekurację (duży komfort psychiczny:) ) - o wiele bardziej lubię wyciskać leżąc aniżeli stojąc (mam też większą odwagę przy dobieraniu ciężaru)
B2. Drążek dolny do brzucha
25/25/25 - coraz bardziej lubię to ćwiczenie.
C1.Prostowanie nóg
25/30/35 - następnym razem zacznę od 30.
C2. Wznosy
10/10/10 - nadal bez obciążenia, idzie mi coraz łatwiej. Zacznę przytrzymywać na górze:)
D. Plank
80/50/60 - mam wrażenie, że w ogóle nie mam kontroli nad tym ćwiczeniem - jak wiatr zawieje - tyle wytrzymam, zero jakiekolwiek powtarzalności.
+ 7 min interwałów na rowerku (po 7 minucie nogi przestały pedałować)
+ 13 min rowerek - celem wyciszenia i uspokojenia organizmu
Zapominam umieszczać aero w swoich wypiskach.
Miska
Z męczącymi mnie wzdęciami postanowiłam nie liczyć miski - apetyt miałam mniejszy, produktów niedozwolonych nie spożywałam:)
Zrezygnowałam z chleba, zmniejszyłam ilość płatków owsianych (od niedzieli jadłam ok. 70g/dziennie), zwiększyłam za to ilość warzyw, które ostatnio traktowałam po macoszemu, obcięłam nabiał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dzień 26
Znów masa energii i zapału:) Środę czuję do dziś:) Zauważyłam, że mam większy luz jak nie jeżdżę rowerem do pracy (od dwóch dni korzystałam z MPK) - nie wstaję tak wcześnie i nie wracam taka zmęczona po treningu, podczas samego treningu też jest więcej energii - ale nie wyobrażam sobie jeździć dalej MPK...
Trening wytrzymałościowy
10x Sumo DL HI Pull *
9x push up **
8x swing ***
7x sit up
6x burpee
11 obwodów, 30min 30s
* 13 kg
** 2 pierwsze serie męskie
*** 8 kg
Ciężar chyba lepiej dobrany niż ostatnio (troszkę lżejszy), nie czułam zrezygnowania po 5 obwodzie i tym razem powalczyłam o dokończenie 11 obwodu mimo, że czas mi się skończył. Ludzie się dziwowali, gdyż takich wygibasów nie widzieli - ale byłam za bardzo zajęta sobą, żeby to jakoś specjalnie analizować.
+ 20 min rowerek (jak już troszkę doszłam do siebie)
Miska
Chyba już dziś kończymy ze wzdęciami - jest znacznie lepiej, choć kapusta na kolację to był zły pomysł.
Jadłam mniej - postanowiłam nie pchać na siłę, ilości nie sprawdzałam, produktów niedozwolonych unikałam i mimo iż nie liczyłam - jestem zadowolona:)
Teraz jestem u rodziców na garnuszku (caaały weekend) i czeka mnie sprawdzian - poradzić sobie z improwizacją (bez zbędnego marudzenia:) ).
Zmieniony przez - ZebroAdama w dniu 2012-03-30 22:14:31