Moj problem polega na tym, ze przytylam ok 6 kg przez wakacje, glownie dlatego, ze odzywialam sie tragicznie, przestalam uprawiac sport, do tego duzo imprez... Na codzien jadam glownie zdrowa zywnosc, ze slodyczy to jedynie batoniku musli od czasu do czasu no i zdarza mi sie pocieszac czekolada ale na szczescie bardzo rzadko. Postanowilam te kg zrzucic ale nie katujac sie dieta tylko wracajac do sportu. 3 tygodnie temu przerzucilam sie na jazde rowerem, ktory stal sie moim jedynym srodkiem transportu, a ze mieszkam w duzym miescie, codziennie robie min. 20 km, do tego zaczelam plywac na uczelni wiec raz w tygodniu pod okiem trenera naprawde ostro plywam, staram sie tez troche cwiczyc w domu (30 min, 3 razy w tygodniu : brzuszki itp.).
Moja dieta nie jest jakas wyszukana, nigdy nie jadlam za duzo pieczywa ani ryzu itp., za to duzo owocow.
I tak np jem :
Sniadanie :
Kilka "tekturek" wasa z czym podpadnie (serek typu tartare, szynka itp., jakis jogurt czy serek.
Obiad:
Jakis kawal miecha 150gr. (dzis jadlam steka wolowego 5% tluszczu- mieszkam za granica i tu sie je duzo wolowiny)
Warzywa (dzis zjadlam zapiekanke ze szpinaku z odrobina smietany i zoltego sera)
Kolacja :
Podobnie jak sniadanie
Do tego przegryzam jakies owoce, czasem pare kostek czekolady, albo jakies ciasteczko jak mnie ktos poczestuje.
Z waszego punktu widzenia pewnie odzywiam sie nie za dobrze, ale nie za bardzo mam czas na jakies ambitne gotowanie, nie chce mi sie chodzic na zakupy, no i wiadomo budzet studenta jest dosc ograniczony a warzywa i owoce tu kosztuja majetek (a tego sobie nie odmawiam).
Chodzi o to, ze przez te 3 tygodnie, efekty mam i owszem, tylko ze nie schudlam ani grama, a urosly mi miesnie (szczegolnie te nad kolanem) co zupelnie mi nie odpowiada. Juz wczesniej troche ich mialam, ale teraz juz mi sie one nie podobaja. Waga z miejsca nie ruszyla w ogole, a uda (wewnetrzna strona) i brzuszek sa ciagle tluste. Jestem wkurzona i nie wiem co robic dalej, kocham rower ale ja chce od niego wyszczuplec, a nie nabierac miesni. Prosze o jakies wskazowki...
Moja dieta nie jest jakas wyszukana, nigdy nie jadlam za duzo pieczywa ani ryzu itp., za to duzo owocow.
I tak np jem :
Sniadanie :
Kilka "tekturek" wasa z czym podpadnie (serek typu tartare, szynka itp., jakis jogurt czy serek.
Obiad:
Jakis kawal miecha 150gr. (dzis jadlam steka wolowego 5% tluszczu- mieszkam za granica i tu sie je duzo wolowiny)
Warzywa (dzis zjadlam zapiekanke ze szpinaku z odrobina smietany i zoltego sera)
Kolacja :
Podobnie jak sniadanie
Do tego przegryzam jakies owoce, czasem pare kostek czekolady, albo jakies ciasteczko jak mnie ktos poczestuje.
Z waszego punktu widzenia pewnie odzywiam sie nie za dobrze, ale nie za bardzo mam czas na jakies ambitne gotowanie, nie chce mi sie chodzic na zakupy, no i wiadomo budzet studenta jest dosc ograniczony a warzywa i owoce tu kosztuja majetek (a tego sobie nie odmawiam).
Chodzi o to, ze przez te 3 tygodnie, efekty mam i owszem, tylko ze nie schudlam ani grama, a urosly mi miesnie (szczegolnie te nad kolanem) co zupelnie mi nie odpowiada. Juz wczesniej troche ich mialam, ale teraz juz mi sie one nie podobaja. Waga z miejsca nie ruszyla w ogole, a uda (wewnetrzna strona) i brzuszek sa ciagle tluste. Jestem wkurzona i nie wiem co robic dalej, kocham rower ale ja chce od niego wyszczuplec, a nie nabierac miesni. Prosze o jakies wskazowki...
Krzysztof Piekarz
))