SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Złamanie Dwukostkowe - operacja, zrastanie, rehabilitacja - moje doświadczenia.

temat działu:

Zdrowie i Uroda

Ilość wyświetleń tematu: 87975

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 41 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 5
Witam Wszystkich.
Niedawno przeglądałem różne fora w poszukiwaniu ważnych dla mnie informacji. Widziałem tam wiele pytań, na które wielu nie może otrzymać odpowiedzi, stąd ten post. Teraz wiem więcej i chętnie się podzielę swoimi doświadczeniami. Wiem, że wielu może się to kiedyś przydać.

Co się stało?
Ano nic, przyjaciel wyciągnął mnie na działkę, oglądaliśmy mecz Polska - Niemcy. W przerwie tego widowiska kopaliśmy piłkę, tyle, że nieco większych rozmiarów - przeznaczoną raczej dla dzieci.
Trawa była mokra, ja wyskoczyłem przyjmując podanie. Upadając uderzyłem w glebę zewnętrzną częścią lewej stopy, wykręcając ją o 90 stopni... Poczułem to "chrupnięcie". Pierwszy odruch: muszę się podnieść. Nic z tego. Już wiem, że to złamanie. Ból okropny, wiem, że gdyby nie te dwa piwa, spożyte w pierwszej części meczu to byłby jeszcze większy
Przyjechało pogotowie, wzięli mój dowód, zawieźli mnie do szpitala w Konstancinie. Wylądowałem na izbie przyjęć, od razu wzięto mnie na RTG (strzelić fotkę) tej właśnie nogi. Jadąc na wózku pomyślałem sobie: "ale fajnie dostane gips, wypocznę, nie będę musiał chodzić do pracy..." Gdy lekarz zobaczył zdjęcie nogi powiedział: "Proszę podpisać zgodę na operację i na pobyt u nas i na opiekę pielęgniarką". To jest dwukostkowe złamanie goleni lewej z uszkodzeniem więzozrostu. Pomyślałem, że to jakiś żart. Pierwsze słyszę, aby nogi składało się operacyjnie, zawsze myślałem, że to tylko gips na miesiąc i spokój. Przecież ja ją tylko wygiąłem na trawie! Wsadzono mnie w improwizoryczny gips. Operacja jutro...
Godzina 24.00: zawieziono mnie na oddział, na sali 4 osoby. Znajomi będą za chwilę dostarczyć moje rzeczy, dzięki im za to. Cały czas jestem przy telefonie i ze złamaną nogą rozmawiam z ludzmi z pracy... Nikt nie chce uwierzyć, że mnie nie będzie jutro. Ja najbardziej.

Szpital w Konstancinie, operacja, objawy, przygody
Spałem może 2 godziny. Dziś jest nowy dzień. Od średnio miłej Pani usłyszałem, ze nie mam nic jeść, ani pić. Fajnie, ale dziś ma być ponad 30 stopni. Od rana telefony - wieść o mojej porażce już się rozeszła, w pracy trzeba jakoś poorganizować zastępstwa i tysiące innych rzeczy. Robi się coraz cieplej, noga o dziwo nie boli, może jedynie pięta, ale teraz wiem, że to było odparzenie od gipsu - nic groźnego, to tylko reakcja skórna. Co chwilę słyszę, że przyjechali do szpitala jacyś ludzie z wypadków, że moja operacja może sie dziś nie odbyć itd. Szkoda, że się o tym dowiaduję, kiedy moja noga zaczyna już wyciekać z tego gipsu, zaczyna również boleć. Siostry zaczęły mi aplikować dożylnie jakieś środki przeciwbólowe, ale one raczej nie pomagały. To była wina upałów. Czekam dalej, w końcu zdenerwowałem się i załatwiłem kwestie operacji poprzez znajomości. Nie pytajcie jak. Inaczej w państwowej służbie zdrowia się nie da. Podłączono mnie pod kroplówkę.
Godzina 17 - przyszli po mnie. Teraz dopiero poczułem stres.
W rezultacie nie ma sie czego bać. Operacja jest bezbolesna, nawet powedziałbym, że przyjemna. Dlaczego? W przypadkach ortopedycznych stosuje się znieczulenie polegające na "odcięciu" odpowiednich układów nerwowych. Anestezjolog podaje zastrzyk w kręgosłup (nie boli), dzięki czemu tracimy czucie od pasa w dół. Potem jeszcze podają środki uspokajające i tzw głupiego jasia. Podczas operacji gadałem z lekarzami, było miło, w miare sympatycznie (bez przesady). Po prostu byłem niesamowicie wyluzowany, jak na pogawędce ze znajomymi. Godzina i po krzyku.
Co mi zrobiono? Dwie kostki skręcono śrubami platynowymi. To daje stabilizacje złamania dzięki czemu noga szybciej sie zrośnie i przede wszystkim kości już sie nie przemieszczą. Gips zamieniono na szynę gipsową owiniętą bandażem.

Po operacji.
Panie pielęgniarki odesłały mnie na moją salę. Powoli odzyskiwałem czucie od pasa w dół. Zasnąłem. Obudził mnie ból tej operowanej nogi. Nie był straszny, ale raczej uniemożliwiał kontynuowanie regenerującego snu. Nacisnąłem guziczek, po 15 minutach łaskawie zjawiła się siostra, dała zastrzyk z ketonalem i wyszła. Zasnąłem.

Obudziłem się o 7 rano.
Za godzinę odbędzie się obchód. Pomyślałem, że pewnie powiedzą, że za tydzień wyjdę. A oni do mnie, że o 14 ma mnie juz nie być. No cóż, to ide do domu. Moi kochani przyjaciele mi pomogli, zawieźli mnie z tego Konstancina do Warszawy, do domu.

Dostałem recepty:
Antybiotyk - to tak na wszelki wypadek, jakby co.
Zastrzyki przeciwzakrzepowe - to dzięki nim szybciej schodzi opuchlizna i zabezpieczają przed ew. zakrzepami. Nie ma się co baz aplikacja ich nie boli. Można sie do nich przyzwyczaić.
Inne leki: przeciwbólowe itp.

W domu.
Jestem pracoholikiem. Trudno mi wytrzymać siedzenie w domu. Niestety w Konstancinie nikt mi nic nie powiedział: ile bede musiał leżeć, za ile bedę mógł pójść do pracy, jakie mogą być komplikacje itd.
Po trzech dniach noga podczas opuszczania na dół (trzeba cały czas leżeć ze stopą wyżej od ciała o jakieś 20cm) potwornie bolała, potwornie, siniała i puchła. To dlatego, bo krew spływa na dół, rozszerza się, uderza w uszkodzone podczas operacji tkanki. Dodatkowo gips robi sie wtedy za ciasny. Pójście do toalety było męczarnią, naprawdę. Jednak TO JEST NORMALNE. Bolało przez około tydzień - dwa, potem było tylko lepiej. Noga oczywiście dalej puchnie i sinieje podczas opuszczania. Już minął 5ty tydzień leżenia. To też normalne, choć nikt z prywatnej służby zdrowia tego nie powie.

Kontrole.
Na pierwszą zmianę pojechałem pogotowiem, nie byłem w stanie dać nogi na dół - jak wyżej napisałem. Pojechałem do Szpitala Czerniakowskiego, tam mnie opieprzono, że przyjechałem karetką, że na ostry dyżur. Nie trafiały tłumaczenia, że nie mogę chodzić o kulach, bo nie mogę stawiać nogi pionowo, ba, nawet w pozycji 45 stopni. Dokonano wielkiego aktu łaski, powiedziano, że to zjawisko normalne, zmieniono opatrunek i krzyknięto NASTEPNY!

Następna kontrola już normalnie, w Konstancinie.
Przyjechałem taksówką. Ludzi do lekarza na 4 godziny czekania. Jak na szpital ortopedyczny nie ma wózków, nie ma miejsc siedzacych, a moja noga w pozycji pionowej PUCHNIE! Po takiej kontroli musiałem przez 4 dni w domu noge okładac lodem. Lekarz w gabinecie powiedział, że, wszystko ok, proszę zmienić opatrunek w zabiegowym (czekanie: kolejna godzina). NASTĘPNY. Pan dr. nie miał czasu też ze mną porozmawiać, bo kolejka taka, ze hoho.
Potem byłem na takiej jeszcze jednej kontroli. Traktowano mnie jak wroga, nikt nie miał czasu, wszyscy naburmuszeni, niesympatyczni, jak to w PAŃSTWOWEJ SŁUŻBIE ZDROWIA.
To była ostatnia kontrola. Dokupiłem sobie pakiet w Signal iduna i lecze się prywatnie. Inaczej się nie da, w Polsce nie da radu bez pieniędzy.

Kontrole prywatne.
Dopiero po wykupieniu prywatnej polisy na wszystkie usługi medyczne w prywatnych placówkach mogłem spokojnie pójść do lekarza i się skonsultować. Dowiedziałem się co mi jest. Dowiedziałem się również co w Konstancinie zrobiono nie tak i za ile będę mógł porzucić swoje laski Kasie i Marysie - moje dwie kule.

Reasumując.[b/]
Operacja - nie boli
Opuchlizna - będzie przez nawet 3 miesiące od operacji. W początkowej fazie opuszczanie nogi jest bolesne, a palce sinieją. To normalne. Trzymaj nogę w górze i okładaj lodem. Staraj się mało chodzić.
Od razu kup sobie polisę na prywatne leczenie. Gnoje z Państwówki nie chcą Cię wyleczyć, a na zdrowu nie wolno oszczędzać.
Kiedy nogę bedzie można obcązać? Po około 9 tygodniach nastepuje pełen zrost.
Co potem? Rehabilitacja.

Dzięki za uwagę, jeśli będą jakieś pytania to proszę smiało.
30
Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Znawca
Szacuny 41 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 5
To teraz jeszcze uzupełnię. Minęły kolejne dwa tygodnie. Poszedłem do bardzo uprzejmej Pani Dokror, która na mnie spojrzała i od razu ze zdziwieniem: "co Pan na tej nodze nosi". Po czym dostałem stabilizator. Jeszcze na tej nodze nie moge wstawać, ale mogę ją ćwiczyć. Kocham po prostu Panią Doktor.

PS. A ciapraki z Państwowego STOCERA powiedziały, ze na stabilizator nie ma szans.
6
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 8 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 0
Cześć

Ja złamałam noge na wakacjach... schodziłam sobie z górki bo wracałam od kumpeli było slisko bach upadłam noga się przekręciła bolało jak nie wiem, nie miałam ze sobą komórki i wołałam
wszystkich do o koła ale oczywiście nikt mnie nie słyszał:( wiec po półgodzinie wstałam nie wiem czemu (chyba myślałam ze to tylko jakieś tam zwichnięcie) i jak wstałam znowu mi coś chrupło w nodze ;/ i tak potem znowu siadłam i zastanawiałam sie jak by tu dojść do domu;/ noga napuchnięta jak nie wiem... dobra ide na kolanach - pomyślałam ... wiec przekulałam sie na kolanach przez jakies 2 mniejsze górki i tak doszłam to tej najwiekszej ale na szczęście tata mnie usłyszał i zawiózł na pogotowie

w izbie przyjęć szybko jakoś poszło zdjęcie potem zaraz przyszedł lekarz i mówi mi ze mam 2 kości złamane... no to na urazówkę ... złamanie dwukostkowe podudzia . strasznie miły pan doktor mi założył gips troche ją nastawił... i wtedy bolało;/ gips oczywiście pod udo... jeszcze jedno zdjęcie kontrolne... no i dr. mówi mi ze wieczorem sie okaże czy operacja, czy ta nogę dobrze nastawił... no to zostawili mnie w tym szpitalu... ;/ (po raz 1. w zyciu:/) przyszedł wieczorem (to była niedziela) gada we wtorek operacja bo jestem za młoda i wstawi mi 2 śrubki... a ja świetnie;/ przerażona tym znieczulaniem i w ogóle...
w pon przyszedł fajny anestezjolog długi czas sie zastanawiałam jakie znieczulenie wiec wybrałam najbezpieczniejsze czyli w kręgosłup tak jak pisałeś... jak by cos nie wyszło bo mam skoliozę to domięśniowo w tyłek i pachwinę żeby tylko ta jedną nogę znieczulic... rano dostałam tylko małego głupiego jaska jak to powiedziała pielęgniarka no i mi wbija ta igła... 4 razy próbował ale nie sie nie udało;/ w sumie nie bolało... głupi jaś zaczął powoli działać i gada mi ze próbujemy te domięśniowe... tez dupa... lekko tylko mi znieczuliło;/ no to usypianie... wjechałam na sale operacyjną dała mi maskę na twarz.. 3 wdechy i nic nie pamiętam obudziłam sie z tlenem i wiem ze było mi strasznie zimno... nic nie bolało... o dziwo... po jakieś 2 h doszłam w sumie do siebie:)
leżałam tam jeszcze do piątku... wkurzałam sie... bo dali mi wypis a... nic nie gadali o zastrzykach, o lekarstwach... o kulach całe 5 min sie uczyłam a byłam jeszcze słaba..;/
ja jestem kaleka z urodzenia;p wiec o tych kulach to w ogóle nie umiałam chodzić;/ noga nie bolała w ogóle tylko jak na dół dawałam...
a i gips po operacji do kolana na szczęście:)

przyjechałam do domu... no to w poniedziałek zaraz do kontroli oczywiście prywatnie
jak by tego było mało po schodach w ogole nie umiałam schodzić ani wchodzić wiec posługiwałam sie dupą;)
pan doktor kazał mi przemywac rane i za 2 tyg do kontroli ze zdjęciem. i zdjęcie szwów. nast kontrola za 4 tyg. stawać na niej oczywiście nie mogłam. wiec miałam ją 6 tygodni w gipsie teraz juz 1.5 ttygodnia po ściągnięciu, mogę 1/4 ciała na niej stawać ale nawet nie umie tak bo ćwiczę narazie w domu wiec nie wiem czy dobrze ;/ próbuje chodzić ...
od 2 miechów kisze w tym domu ... miałam zacząć prace studia a tak to nie wiem:( mam nadzieje ze do końca miesiąca sie wykaraskam. wczoraj dziewczyny mnie wyciągły do knajpki i jestem z siebie dumna bo zeszłam i weszłam w końcu po tych schodach... tylko teraz jakoś chodzić muszę sie nauczyć... zobaczymy kiedy na rehabilitacje mnie wyśle... ale przy każdym dłuższym chodzeniu po mieszkaniu i po tych schodach mam ja strasznie napuchniętą.. :/
7
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 14 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 597
Przy waszych złamaniach , moje to pikuś . Ale mam drobne pęknięcie kości promieniowej u nasady ( przy samym nadgarstku )chce sie zapytać czy ktoś wie ile potrzeba mniej więcej czasu na pełne zrośnięcie . Miałem założony gips na 2 tyg , teraz zdjęty ale jak bolało tak boli , a lekarz powiedział żeby go poprostu nie przeciążać i sie powinno unormować
1

"...Każdy ma jakiś plan walki, dopóki nie zostanie trafiony..."

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 8 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 0
wiesz co jest dobre... ja dopiero zaczynam ale mocz ją w szarym mydle z wodą nie zaszkodzi ale napewno pomoze. ja niedawno wóciłamz konroli i po moim chodzeniu 2 tygodniowym pan doktor kazał mi chodzic tylko o jednej kuli po 2 tyg juz bez;D
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 122 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 1208
ciekawa sprawa, ja mam to samo
tzn. 6/10 - pekniecie kosci strzalkowej przy nadgarstku. nosze juz gipsik 4 tygodnie ,a jeszcze mi kaza 2 (LIM - gabinety lekaskie, placi pracodaca ). z kolei ,jak bylem u fachowca prywatnie - znany ortopeda i rehabilitat wisly w krk - powiedzial, ze moge sobie sciagnac za tydzien, czyli po niecalych 5. tyg.

tak ze nie wiem ,czy te Twoje 2 tyg to nie bylo za krotko? ale moze mniejsze pekniecie (ja tez pekniecie, czyli bez przemieszczenia)

rehabilke zalecil taka:
- po sciagnieciu gipsu - moczyc łape w letniej wodzie
- uzywac gabeczki (takiej do ycia) jako narzedzia rehabilitacyjnego - czyli scskac, o ie pamietam - to 3 x dziennie po 5-10 in.
po miesiacu od sciagniecia gipsu mozna myslec o sportach .

bede ja stosowal, co te zalecam.

Zmieniony przez - ARCticus w dniu 2008-10-31 01:18:03
2

" Muuuuu !!!! "

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 14 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 597
No ja właśnie mam już ściągnięty gips ponad 2 tyd . Nadgarstek już rozruszałem i moge ręką normalnie poruszać , jednak przy jakimkolwiek obciążeniu delikatnie boli mnie w miejscu pęknięcia , także wciąż ją troche oszczędzam . Pewnie był ściągnięty za wcześnie ale lekarka widziała rentgen i nie mówiła nic że sie jeszcze nie zrosło - więc nie wiem dlaczego boli , narazie poczekam jeszcze 2 tyg , kupiłem sobie vicalvit na wzmocnienie kości i może z czasem minie , jeśli nie to bede musiał sie chyba znowu przejść do lekarza. Nawet jesli został zdjęty za wcześnie to powinno sie już zrosnąć wkońcu już miesiać od pęknięcia
4

"...Każdy ma jakiś plan walki, dopóki nie zostanie trafiony..."

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 21 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 28
Witam!
Opiszę mój dziwny przypadek. Miałam złamane obie kostki wraz ze złamanie kości strzałkowej z przemieszczeniem. Stało się to dokładnie 30 grudnia 2007 w dość śmiesznych okolicznościach, a mianowicie na sankach.
Pojechaliśmy z rodzinką na Sylwestra do Szczyrku. Warunki narciarskie były kiepskie, ale pojeździliśmy. Potem pojechaliśmy na Biały Krzyż, a tu jeden zjazd na sankach no i stało się. Ostre hamowanie!!! No i stopa przekręciła się na zewnątrz. Wtedy już wiedziałam, że coś jest nie tak. Potworny ból! Na pogotowiu w Szczyrku dostałam zastrzyk przeciwbólowy i usztywnili mi nogę. Łudziłam się, że to tylko skręcenie. Założą mi szynę i po sprawie. Mieliśmy w końcu załatwiony Sylwester. Co prawda miał to być tylko kulig, ognisko, pochodnie (bo z małym dzieckiem), ale zawsze to coś. W Bielsku w szpitalu było tylu połamańców, że postanowiliśmy pojechać do Katowic. Szybkie prześwietlenie i diagniza: operacja jeszcze tego samego dnia. Dostałam znieczulenie do kręgosłupa. Operacja trwała prawie 3 godziny. Dorobiłam się łącznie 8 śrub i 1 blaszki. Na szczęcie założyli mi szynę a nie gips.
Po 5 dniach pobytu w szpitalu wróciłam do domu. Co drugi dzień mąż zdejmowałam mi szynę, zmieniał opatrunek. Stopa była cała spuchnięta. Ból był potworny przez pierwsze dwa tygodnie. Szczególnie gdy spuszczałam nogę w dół. Dojście do ubikacja było nie lada wyzwaniem.
Po 2,5 miesiącach miałam wyjęta jedną najdłuższą śrubę łączącą kość strzałkową. Po dokładnie 3 m-ach odstawiłąm kule. Noga była dalej opuchnięta. W maju jeździłam już na rowerze, a w sierpniu na rolkach.
W październiku po 10 m-ach od złamania wyjęli mi wszystkie śruby i blachę. Po 2 tygodniach zaczęłam rehabilitację: tens, laser, naświetlania, krioterapię. Opuchlizna zeszła, ale niestety mam przykurcz po wewnętrznej stronie. Daję sobie jeszcze 1 miesiąc i mam zamiar zacząć sezon narciarski. Wiadomo, że jazda będzie bardzo lightowa. Wczoraj założyłam nawet buty narciarskie. Nistety noga boli i drętwieje. Jestem jednak dobrej myśli.
Pozdrawiam!
14
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 21 Napisanych postów 2 Na forum 12 lat Przeczytanych tematów 28
Krótkie uzupełnienie.
Na szczęcie nie miałam gipsu!!! Nosiłam przez około 4 tygodnie szynę, a potem dostałam ortezę. W Państwowej poradni chcieli założyć mi gips, ale trafiłam do innego lekarza oczywiście wszystko po znajomości, który był przeciwny gipsowi. Stąd też orteza. Kazał mi zdejmować ortezę i w pozycji leżącej wykonywać ćwiczenia stopą: góra-dół, na boki i okrężnie. Po to aby nie zanikły wszystkie mięśnie. A nogą w łydce i udzie zrobioła się bardzo szybko chuda.
7
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 2 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 4
Czy ktoś ma może opis konkretnych ćwiczeń po złamaniu kostki? Na państwową rehabilitację mam czekać 3 miesiące, na prywatną nie mam kasy, a dzisiaj zdjęto mi gips po 8 tygodniach...
7
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 21 Napisanych postów 1 Wiek 45 lat Na forum 7 lat Przeczytanych tematów 2
Witam, zlamalam wlasnie w ten sposob noge ( zlamanie dwukostkowe z uszkodzeniem wiezozrostu piszczelowo-strzalkowego) 3 czerwca. Jestem po zabiegu ( plytka Scherman). Chcialam zapytac jak to wyglada po jakims czasie -chodzi sie normalnie? noga boli? po jakim czasie mozna zaczac np grac w tenisa itp? Bede wdzieczna za jakiekolwiek informacje. Pozdrawiam Magda
20
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Żelazo art.

Następny temat

Bolace wezly chlonne

sosy