SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Struktury kibiców w Polsce

temat działu:

Piłka Nożna

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 29833

Ankieta

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a) Temat przeniesiony przez gokuson z działu Szatnia.
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 8919 Wiek 34 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 72477
Hmm powstał post "Zadymy", ale ciekawi mnie czy ktos tutaj może napisac czym sie różni np. hools od ultrasa...

Tekst który zaraz wkleje, jakoś odwzielciedla i opisuje obraz struktór kibicowskich w Polsce.Był on napisany na jedym z forów kibicowskich.

"Kibice w Polsce - struktury

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że podany w tym miejscu podział wśród polskich kiboli jest jedynie pewnego rodzaju subiektywnym przykładem. Dzieje się tak dlatego, że na dzień dzisiejszy w Polsce podział na poszczególne grupy kibiców dopiero następuje i nie jest on jeszcze w pełni wykształcony. Te podziały są niejednokrotnie bardzo płynne. Ponadto wiele osób używając danego określenia zupełnie inaczej może je interpretować, co może powodować dodatkowe zamieszanie. Zaproponowany tu schemat należy więc traktować jedynie jako przykładowy.

CHULIGANI

Dla chuliganów najistotniejszą rzeczą jest rywalizacja z innymi kibicami (tj. chuliganami takimi jak oni sami) poprzez walkę. Walczą w imię swojego klubu chcąc udowodnić, że są najlepsi. Chuligani podobnie jak inne grupy kibiców również mogą, (jeżeli chcą) uczestniczyć w organizowaniu dopingu, wyjazdów itd., ale walki z innymi ekipami chuligańskimi pozostają dla nich sprawą priorytetową. Dla chuliganów mecz zaczyna się nie wtedy, kiedy sędzia dmuchnie w gwizdek na rozpoczęcie zawodów, ale wtedy, kiedy w zasięgu ich (tj. hool`s) pojawią się wrodzy kibole. Podobnie sprawa ma się z zakończeniem. Strona sportowa schodzi wyraźnie na dalszy plan, (co wcale nie musi oznaczać, że w ogóle ich nie interesuje). Chuligani coraz częściej preferują tzw. "umawiane dymy". Po pierwsze, dlatego, że podczas takich starć można najlepiej wykazać, która z danych ekip jest naprawdę lepsza, (ponieważ w takich starciach nie ma postronnych osób, które z chuliganką nie mają nic wspólnego). Biją się tylko zainteresowani tym chuligani i nikt potem nikomu nie może zarzucić (tłumaczyć się), że obito "nie tych, co trzeba". Po drugie jest to "bezpieczna" forma walki w tym sensie, że nie ma (lub jest maksymalnie zminimalizowana) groźby interwencji ze strony policji, której metody operacyjne na dzień dzisiejszy są coraz bardziej skuteczne. Unika się, więc w ten sposób niepotrzebnych problemów. Po trzecie, o czym było już wspominane ofiarami ewentualnych walk nie padają osoby postronne (ludzie, których ta część "kibicowskiego życia" nie interesuje), przez co unika się też sytuacji związanych z ewentualnym "konfidenctwem". Prawdziwi chuligani nie demolują pociągów, autobusów czy innych rzeczy tylko dla własnej przyjemności (zabawy), choć co warto tu podkreślić mogą się zdarzyć takie sytuacje wynikające z samej walki. Potrafią się też zachowywać honorowo wobec swoich przeciwników (np. nie katować już wyeliminowanych z walki, nie atakować, gdy spotkają pojedynczego członka przeciwnej ekipy, znając swoją wartość szanować przeciwników mimo nienawiści i nie wypisywać różnych wymyślonych "głupot" tylko po to, aby się dowartościować i zdyskredytować przeciwnika-o tym, kto jest lepszy i tak pokaże bezpośrednie starcie). Chuligani tworzą ekipy potocznie zwane bojówkami. Udoskonalają swoje umiejętności poprzez regularny trening różnych sztuk walki. Ważą cechą chuliganów jest też ich aktywność w przeprowadzaniu akcji (duża ich ilość pokazuje, że dana brygada jest dobrze zorganizowana), bowiem nie jest sztuką pokazać się raz na rok i potem udawać niewiadomo, kogo. Sztuką jest zrobić akcję i potem dać potencjalnemu przeciwnikowi okazję do rewanżu.

ULTRASI

Ultrasi to najbardziej fanatyczni kibice danego klubu gotowi na największe poświęcenia. Dla nich liczy się praktycznie wszystko, co jest związane z ich ukochanym zespołem. Począwszy od strony sportowej na kibicowskiej kończąc. Angażują się w organizację dopingu (szale, koszulki, flagi, oprawa-race itd.), wyjazdy, a również nierzadko walczą za swój klub. Dla nich jednak walka stanowi jedynie jeden z elementów kibicowskiego życia. Nie jest ona głównym celem (ona jest, ale tak jakby gdzieś z boku). Jadąc na mecz mogą gdzieś po drodze "podymić", ale muszą dotrzeć na miejsce bez względu na przeciwności, aby swoją obecnością czy dopingiem pomóc ukochanej drużynie. Ultrasi dążą do tego, aby być najlepszymi w każdym elemencie kibicowskiego rzemiosła. Wydaje się, że dobrym przykładem ultrasów, (choć oczywiście nie jedynym) są tzw. "starzy", którzy niejednokrotnie mają na swoim koncie po 100 lub więcej wyjazdów. Kibicowanie i wszystko, co jest z tym związane jest ich życiem. Ultrasi żyją swoim klubem.

SZALIKOWCY

Dla mnie szalikowcy to ludzie, którzy również, podobnie jak ultrasi mają w pierwszej kolejności na uwadze swój klub. Interesuje ich zarówno strona sportowa jak i kibicowska, ale odrzucają walkę. Po prostu walka ich nie interesuje. Jeżeli walczą to tylko z konieczności (np. gdy zostaną zaatakowani), lub w wyjątkowych sytuacjach. Oni angażują się głównie w doping, jeżdżenie na wyjazdy, polepszenie prezentacji na własnym stadionie itd. Ukochany klub (i wszystko, co z nim związane) stanowi też istotny element w ich życiu. Dana drużyna (podobnie jak u ultrasów) jest "czymś więcej", niż tylko formą rozrywki. Ludzie ci dla niej poświęcają swój czas, pieniądze i inne przyjemności. Pewną podgrupę dla szalikowców stanowią FANI. Są to osoby, które również mocno angażują się na rzecz swojego klubu, ale ograniczają swoją działalność do pracy na miejscu. Nie jeżdżą na wyjazdy (lub sporadycznie) i nie są zainteresowani walkami z innymi kibicami (jedyni rywalizacja na płaszczyźnie dopingu i prezentacji wizualnej).

ZWYKLI KIBICE (PIKNIKOWCY, ZGREDZI)

Stanowią oni zdecydowanie największą część polskich stadionów. Są to kibice, którzy interesują się prawie wyłącznie stroną sportową (w doping itd. angażują się sporadycznie, z przypadku np. gdy dopinguje cały stadion). Chodzenie na mecze traktują jako rozrywkę, hobby. Sprawy kibicowskie nie interesują ich w cale lub okazjonalnie (np. poprzez to, że zakładają barwy). Dopingują drużynę, gdy wygrywa, a gdy się jej nie wiedzie często się od niej odwracają. Nie są gotowi do poświęceń dla swojej drużyny. Przede wszystkim pasjonują się sportem jako dyscypliną i nie są emocjonalnie związani ze swoim klubem jak wcześniejsze grupy. Mecz to dla nich rozrywka, okazja do oderwania się od codziennych obowiązków i miłe spędzenie czasu wolnego. Ich ilość na stadionie często jest uzależniona od tego, jaki poziom prezentuje dana ekipa piłkarska. Jako pewną podgrupę można tu wymienić tzw. PIKNIKOWCÓW. Nazwa ta pojawiła się wśród kibiców żużla. Oznacza ona ni mniej ni więcej jak zwykłych kibiców (sympatyków sportu), którzy od czasu do czasu jeżdżą na mecze wyjazdowe. Wyjazdy te traktują jako pewnego rodzaju rozrywkę (wycieczki z rodzinami, ze znajomymi). Wśród kibiców piłkarskich raczej spotykani bardzo rzadko (przynajmniej na razie) z uwagi na specyficzną sytuację panującą na polskich stadionach (i wokół nich).

SYMPATYCY

Sympatycy to najliczniejsza rzesza wśród polskiego "kibolstwa" (choć tak naprawdę trudno nazwać ich kibicami). Praktycznie nie pojawiają się oni na stadionie, a jeżeli już to "od święta". Interesują się sportem, ale nie koniecznie. Sympatyzują z daną drużyną, bo np. znajomi są kibicami lub w mieście nie ma innej drużyny itd. (powodów może być mnóstwo). Sympatykiem może być każdy począwszy od babci, ciotki a skończywszy na znajomych, dziewczynie itd. Dobrym przykładem sympatyków mogą być np. politycy, którzy przed wyborami nagle się pojawiają na trybunach i udają "wiernych kibiców".

FRAJERZY

Tym mianem określiłbym wszystkich tych, którzy postępują nie honorowo wobec innych. Wszelkich "pseudo-chuliganów" rozwalających środki transportu czy inne rzeczy tylko dla zabawy lub obrabiających przydrożne sklepy, aby potem mieć czym pochwalić się przed kolegami. Tych, którzy nie przestrzegają pewnych niepisanych zasad-masakrują pojedynczych kiboli, atakują zwykłych sympatyków sportu, dziewczyny itd. tylko po to, aby potem na całą Polskę rozpowiadać jakim to jest się "chuliganem". Tych, którzy nie potrafią przyznać się do porażek, piszących różnego rodzaju bajki czy to w zinach, Internecie, czy zwykłej korespondencji.

ML-L "
kibice.pl



GŁOSUJ NA TAK http://www.sfd.pl/topic.asp?topic_id=115357 
"...już dziś wyruszaj ze mną tam, zobaczysz jak, przywita pieknie nas...Warszawski dzień..."
Respect
Thomas85

Urodzony w Warszawie, wychowany na Łazienkowskiej
MODERATOR DZIAŁU -=PIŁKA NOŻNA=-

LINK DO DZIAŁU http://www.sfd.pl/forum.asp?forum_id=139&forum_title=Pi�ka no�na

Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 7 Napisanych postów 4595 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 22879
ładnie Thomas, łap soga. Przyznam, że nie wiedziałem że do frajerów należą ci co biją kilkunastu na jednego (znaczy w moim mniemaniu zawsze byli). Ten art stawia hools w odrobinke lepszym świetle, ale ja nadal uważam że powinni się leczyć.
ps.Dowiedziałem się, że jestem sympatykiem

============================================================
Jak się nie ma matki, to cycki ojca nie pomogą

Hrhrhr Łelkam Bek

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 8919 Wiek 34 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 72477
?? Nikt więcej nie przeczytał ??

GŁOSUJ NA TAK http://www.sfd.pl/topic.asp?topic_id=115357 
"...już dziś wyruszaj ze mną tam, zobaczysz jak, przywita pieknie nas...Warszawski dzień..."
Respect
Thomas85

Urodzony w Warszawie, wychowany na Łazienkowskiej
MODERATOR DZIAŁU -=PIŁKA NOŻNA=-

LINK DO DZIAŁU http://www.sfd.pl/forum.asp?forum_id=139&forum_title=Pi�ka no�na

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 78 Napisanych postów 25512 Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 110425
ja
a soga juz dac nie moge ale sprawdze

-[]---[]- WOLNY STRZELEC - Z WYBORU NIE Z "PRZEZNACZENIA" -[]---[]-
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10972 Napisanych postów 50342 Wiek 28 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 57816
Wydaje się, że dobrym przykładem ultrasów, (choć oczywiście nie jedynym) są tzw. "starzy", którzy niejednokrotnie mają na swoim koncie po 100 lub więcej wyjazdów


jako ciekawostke dodam, ze najwięcej w polsce wyjazdów ma K. - z Wisły Kraków --> ok. 450

ps. dowiedziałem sie ze jestem ultrasem

Pan Bóg mnie nie chce
a diabeł sie boi
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10972 Napisanych postów 50342 Wiek 28 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 57816
ja dorzuce takie cos:

Vademecum Fanatyka

Staraj się przrzyciągać na mecz twojej drużyny jak najwięcej ludzi. Sam przyznasz, że chęć przynależności do grupy, która liczy kilkaset osób jest większa, niż do grupy kilkudziesięcioosobowej. Nie wspominając o jeszcze mniejszej.


Rób wszystko, by twoi ziomale nie wstydzili się barw klubu. Inne jest przecież uczucie, gdy szaliki na szyjach pojawią się jedynie w okolicach stadionu, w dniu meczu, a inne gdy barwy nosi się w świątek piątek.


Wśród kibiców swojej drużyny rób nieustanną selekcję. Goń z towarzystwa tych, których grupa z racji swych przekonań nie akceptuje. Nie lubi się przecież mazgajów, tchórzy. Niebezpieczni są dla ciebie policyjni konfidenci.


Reklamuj się jak możesz. Im robisz to natarczywiej, tym bardziej widać ciebie i grupę w której egzystujesz. Jeśli możesz, wydawaj fanziny, takie wewnętrzne gazetki. Weź do ręki spray i maluj na murach. Jeśli piszesz coś na murze, pamiętaj, że największy skutek odniosą duże litery w widocznych, uczęszczanych miejscach i kontrastowych kolorach. Nie pisz o tym, że inny klub to*****e. To jest oznaka twojej słabości, a dla wielu niezorientowanych w temacie takie napisy są niezrozumiałe. Inaczej będą oceniać twój wysiłek jeśli napiszesz po prostu "RKS Motor", a inaczej "AVIA****"


Nie współpracuj z policją, pamiętaj, że może to obrócić się przeciwko tobie.


Lokalnych rywali eliminuj w zarodku. Nie lekceważ drobnych grupek fanów innego klubu w twoim mieście. Pamiętaj o tym, że piętnaście lat temu Widzew (?), Bałtyk ani Katowice nie miały ani jednego kibica.


Nawiązuj jak najbliższe kontakty z zawodnikami twojego klubu. To działa jak sprzężenie zwrotne. Sportowcy kochają swoich fanów, a kibice są na dobre i złe z drużyną.


Dopinguj zespół zawsze, nawet wtedy gdy przegrywa i nie ma najmniejszych szans na zwycięstwo. Wolisz być chyba członkiem grupy, w której twierdzi się, że nie ma futbolu, jest tylko twój klub, niż kiedy po porażce jeden z ziomków pali oficjalnie szalik w najważniejszych dla ciebie barwach.


Działaj, działaj i jeszcze raz działaj. Jeśli nie możesz inaczej, spotykaj się codziennie z grupą takich jak ty. Rozmawiaj ze znajomymi, których uważasz za wartościowych, a którzy na mecze nie chodzą. Przekonaj ich do swoich racji.


Panuj nad strachem. Czasami lepiej jest wyjść z sytuacji z obtłuczonym pyskiem, niż cało ale na szybkich nogach. Pomyśl, o ile lepiej byś się czuł będąc pewnym, że wszyscy twoi kumple i znajomi nie cofną się w sytuacjach krytycznych.


Nie bądź agresywny dla osób postronnych. To nie przysporzy ci autorytetu dla kumpli, ani uznania wśród tzw. zwykłych ludzi. Możesz mieć z tego tytułu jedynie kłopoty.


Jeśli robisz coś, co rozmija się z prawem, pomyśl o odpowiednim zabezpieczeniu. Nie jest sztuką narozrabiać. Sztuką jest nabroić tak, by nie ponosić za to odpowiedzialności.


Na wyjazdach trzymaj się grupy. Bezpieczniej.


Nie pucuj policji tych, od których dostałeś po zębach. Sytuacja może się odwrócić. Wiedziałeś na co się piszesz zostając fanatykiem. Nie miej żalu do losu.




Tekst został zaczerpnięty z książki Romana Zielińskiego pt. "Pamiętnik Kibica"

_______________________________________________________________

i jakis****owy artykuł od 'znawców tematu'

wogole to rozwalają mnie takie artykuły, gdzie dziennikarz przenika srodowisko i wie wszystko raz czytałem ciekawy art, jak dziennikarz pojechał na wyjazd i opisal wszystko w miare normalnie.



Źródło z Sports.pl

Stadionowi chuligani przeobrazili się w groźnych przestępców - wstępują w szeregi gangów albo radykalnych ugrupowań politycznych.
To subkultura rozsierdzona, sfrustrowana, przejawiająca wrogość zarówno w stosunku do siebie, jak i osób spoza własnego kręgu. Tak wynika z badań psychologów i socjologów. Jednak ich opinie wywołują ironiczny rechot u stadionowych bandytów. Ci, z którymi udało nam się porozmawiać, mówili wprost: "Jesteśmy wdzięczni dziennikarzom oraz wszystkim naukowcom za wnikliwe analizy naszej pokręconej psychiki. Niech gadają, co chcą, byle nas tylko nie lekceważyli. Zależy nam na tym, żeby nas pokazywano. Im większy szum medialny, tym dla nas lepiej. Tym wyżej nosimy głowy, a nasze prawdziwe cele mogą pozostać w ukryciu".
Stadionowi bandyci, w wyobrażeniu większości z nas, wciąż pozostają tylko wyrostkami, którzy organizują zadymy podczas meczów, bo nie wiedzą, jak pożytecznie spędzać wolny czas. Bywa nawet, że wypowiadamy się o nich z troską, w tonie współczującego zrozumienia, jako o wyalienowanych społecznie przedstawicielach zagubionego i znerwicowanego pokolenia, zmuszonego agresją odreagowywać brutalne realia współczesności. Ale takie humanitarne podejście do bandytyzmu wydaje się chuliganom na rękę. Tymczasem, podczas kilku lat naukowych dyskusji, pedagogicznego biadolenia i dziennikarskich piętnowań, część z nich wyrosła z krótkich spodenek gówniarskich zadym. Przeobrazili się w groźnych przestępców - wstępują w szeregi gangów albo radykalnych ugrupowań politycznych. A wszystko to w imię jakiejś pokracznej ideologii, która stanowi główne źródło społecznego zagrożenia. Z ideologią wszak walczy się najtrudniej. Niepokojący jest także fakt, iż policja wydaje się niezbyt zorientowana w grozie sytuacji.

Dżingiel: - Wśród hools zachodzą zmiany. "Dymienie" na stadionach staje się mało bezpieczne, bo coraz więcej klubów posiada monitoring, a brutalna policja używa gumowych kul. Wychodzimy więc na ulice albo osiedla. Umówione walki prowadzimy w lasach lub w opustoszałych halach produkcyjnych. Do chuligańskiego arsenału wchodzą noże. Broni palnej na razie się nie używa, ale, kto wie, co będzie dalej. Są chłopaki, które ją noszą.

Szklarz: - Jestem chuliganem i ulicznym wojownikiem. Wyniki drużyny mało mnie obchodzą, bo mecze traktuję jako okazję do nap*****lania się. Lubię się bić, lubię ból i widok krwi. Taki się urodziłem, zresztą nie ja jeden. Polowanie i urządzanie zasadzek na wrogich szalikowców jest dla mnie przeżyciem niezwykłym, porównywalnym do orgazmu, a może nawet lepszym.

Solo: - Byłem skinheadem i jednocześnie chuliganem, ale człowiek wyrasta z pewnych rzeczy. Staje się dojrzały intelektualnie. Dzisiaj jestem patriotą, broniącym polskiej ziemi przed najazdem Murzynów, Cyganów, Żydów i komunistycznej Unii Europejskiej. To jest chyba jasne, że wielu hooligans zostaje patriotami. Oni przecież wiedzą, czym jest honor i oddanie sprawie, a także walka z wrogiem aż do kresu własnych sił. Nie poddamy się w walce o niepodległość naszego państwa. W boju przeleje się sporo krwi. Więcej niż na wszystkich stadionach Polski. Politycy są za słabi, żeby o nią walczyć.

Dżingiel: - Chuligani często tworzą bojówki. Są to organizacje zamknięte, na kształt wojskowy, gdzie panuje żelazna dyscyplina. Bojówkarze nie idą na żadne układy z policją i bardzo często miewają kontakty ze światem przestępczym, są do niego werbowani. Bojówki mają swoje nazwy i przywódców. Ich działania są przemyślane, często wcześniej ćwiczone na różnych treningach. Każdy klub może mieć kilka bojówek. Członkiem bojówki nie może zostać byle kto. Musi wykazać się w walce. Odwaga i siła są najwyżej cenionymi wartościami.

Szklarz: - Najlepsze bojówki mają trzy kluby: Lech Poznań, Arka Gdynia i Legia Warszawa. Dobre bojówki mają też: Lechia Gdańsk, Cracovia, Wisła Kraków, Widzew Łódź, Pogoń Szczecin, Ruch Chorzów oraz Zagłębie Sosnowiec. Bywa, że do szkoleń bojówek najmuje się byłych komandosów z wojska albo elitarnych jednostek policji. Ruskich też. Za pieniądze. A jeśli się nie płaci, to przyjmuje się od sponsorów zadania ekstra, żeby się odwdzięczyć.

Stary: - Dla wszystkich szalikowców policja jest największym wrogiem. Zawsze i wszędzie ***ana będzie. Bywały przypadki, że "psy" proponowały kibicom "solówki" lub walkę grupa na grupę. Kibice nie przyjmują takich propozycji, podejrzewając, iż w razie zwycięstwa zostaną aresztowani za pobicie policjanta. Policja często przejmuje od szalikowców zasady postępowania i bawi się na przykład w "krojenie" szali.

Bysiu: - Policja nigdy z nami nie wygra. Mają przepisy, do których muszą się stosować. My działamy bez żadnych ograniczeń. Poza tym jesteśmy lepiej zorganizowani, a nasze telefony komórkowe działają lepiej niż ich "szczekaczki". Chłopaki mogą ostrzegać się wzajemnie i informować na odległość, gdzie są blokady i zasadzki policji. Gliniarze nic nam nie zrobią.

Yeti: - Prawdziwy chuligan nie pije dzisiaj bez opamiętania, bo jak jesteś pijany, to nie nadajesz się do bójki. Za to coraz bardziej popularnie stają się narkotyki, szczególnie "amfa", która dodaje odwagi i energii. Na stadionach można ją dostać. Trzeba tylko wiedzieć do kogo się zwrócić. Handluje się też prochami, które znieczulają na ból. "Amfy" nie biorę. Przyjmuję sterydy i czasami jakieś hormony, ale jak ktoś chce narkotyk podczas meczu, mogę mu załatwić.


Gruby: - Scenariusz zadym jest zwykle taki sam. Dymi mała grupka chuliganów. Policja interweniuje z właściwym sobie wyczuciem i pałuje lub oblewa wodą wszystkich w okolicy. Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej powoduje wzrost agresji u zaatakowanych, a dotychczas spokojnych szalikowców, i dochodzi do poważnych walk, często przenoszących się na ulice miast. Policja sama sobie jest winna.

Yeti: - Robotę w gangu można sobie załatwić na dwa sposoby. Albo szukać kontaktu w zaprzyjaźnionej siłowni, w której wiedzą, że jesteś kibicem zahartowanym w stadionowych bijatykach, albo poprzez szefów bojówek, którzy najczęściej znają kogo trzeba. Duże możliwości stwarza też internet. Na stadionie nap*****lasz się w ekstremalnych warunkach. W klubie, jak ćwiczysz nawet boks czy karate, nap*****lanie się jest takie na niby. W życiu do niczego się nie przydaje. Dlatego "żołnierze" z organizacji przestępczych często przychodzą na mecze, żeby poćwiczyć realną nap*****lankę.

Powyższe wypowiedzi uzyskaliśmy podczas rozmów z pseudokibicami śląskich i łódzkich (!!) klubów piłkarskich.

2002-09-25 12:54:08

Pan Bóg mnie nie chce
a diabeł sie boi
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 8919 Wiek 34 lat Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 72477
No niezły art

Ostatnio fajnie TVP opisała nasz wyjazd do Łodzi.Podobno jechała z nami ekipa w TVP i jak wszyscy wysiedli to zrobili pare ujęć.W teleekspresie pokazali 2 puste puszki od piwa i skurke od banana i chooligani zdemoloali pociąg Potrzebne było pismo od Stowarzyszenia, a póxniej dali sprostowanie
Szukaja tylko sensacji...tyle

P.S To wygląda na to, że jestem szalikowcem bo walczyć to j zabardzo nie lubie

GŁOSUJ NA TAK http://www.sfd.pl/topic.asp?topic_id=115357 
"...już dziś wyruszaj ze mną tam, zobaczysz jak, przywita pieknie nas...Warszawski dzień..."
Respect
Thomas85
1

Urodzony w Warszawie, wychowany na Łazienkowskiej
MODERATOR DZIAŁU -=PIŁKA NOŻNA=-

LINK DO DZIAŁU http://www.sfd.pl/forum.asp?forum_id=139&forum_title=Pi�ka no�na

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 4 Napisanych postów 2014 Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 15910
Kibice nie trzymają z Policją?! A Fani Lech Poznań?
Nie od dziś wiadomo, że mają swoje układy z psami.

'Birth, Copulation And Death... Is This Your Life ??'

Mr. Shadow.

'Birth, Copulation And Death... Is This Your Life ??'

Mr. Shadow.

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 1758 Na forum 18 lat Przeczytanych tematów 16193
jaka jazda....wypowiedz szanownego SZKLARZA ulicznego wojownika rozwala na kolana....ktoś musial mieć niezle posrane we łbie ,że wykminił taki artykuł...ruscy,psy i komandosi w hoolsach....ale jaja


<<Dobra sztuka nie jest zła>>

podatny na anielskie wdzieki

SFD FIGHT CLUB

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 10972 Napisanych postów 50342 Wiek 28 lat Na forum 21 lat Przeczytanych tematów 57816
czytałem lepsze:
ze na ustawka nadupca sie antyterrorka, zeby sie sprawdzic w walce !!!


Pan Bóg mnie nie chce
a diabeł sie boi
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 78 Napisanych postów 25512 Na forum 19 lat Przeczytanych tematów 110425
tez mam jednego arta - przygoda redziego na wakacjach

Jak dobrze! Nareszcie wakacje. Bardzo ucieszyła mnie możliwość pojechania z siostra i szwagrem na Mazury na dwa tygodnie. Tak wiec 1 sierpnia wyjechaliśmy na wakacje. Z początku było nudno, ale jak się później okazało nuda ta nie miała trwać zbyt długo. Fakt ten potęgowało to, iż mieszkałem w innym domku, a tak samemu to trochę głupio. Nie ma z kim pogadać i co robić. Na szczęście następnego dnia do naszego ośrodka przyjechali nowi wczasowicze. Z córka co najważniejsze. Była rok młodsza niż ja. Miała długie, delikatnie kręcone blond włosy, nie za duże ale bardzo sexowne cycuszki oraz naprawdę prześliczny tyłeczek. Co noc waliłem konia wyobrażając sobie jej nagie ciało. Po 2 dniach udało mi się ja namówić na wspolno przejażdżkę rowerem wodnym (do jeziora mięliśmy niecałe 5 minut drogi). Umówiliśmy się o 10:00 przy pomoście z rowerami. Kiedy przyszedłem ona już tam
czekała. Dopiero teraz mogłem się przekonać o jej naprawdę nieprzeciętnej urodzie. Mial na sobie niebieskie body, które zdecydowanie podkreślało jej piękną sylwwetke. Przez skąpy staniczek prześwitywały jej sutki, a przez majteczki widać było zarys jej owłosionej cipki. Wygodnie usadowiliśmy się na rowerze, poczym ruszyliśmy w kierunku niewielkiej wysepki na środku jeziora. Ponieważ byliśmy prawie tego samego wieku szybko znaleźliśmy wspólny język. Kątem oka obserwowałem jej piersi oraz cipcie. Mój **** niespodziewanie zaczął budzić się ze snu i już po chwili stal twardy jak żelazo. No to klapa! - pomyślałem. Kiedy Kasia ujrzała moją stojącą pałkę uśmiechnęła się zalotnie. Wreszcie dopłynęliśmy do niewielkiej wysepki, poczym wysiedliśmy na brzeg. Rozłożyliśmy koc i zaczęliśmy się opalać, a mój **** jak stal tak stal. Myślałem, że spalę się ze wstydu. Jednak Kasi to najwyraźniej nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie bardzo zaciekawił ja widok mojej naprężonej pyty. Nasmarujesz mi plecy? - spytała
podając mi krem do opalania. Jasne odpalem i już po chwili moje ręce wędrowały po jej plecach, zmierzając w kierunku jej pupci. Teraz z przodu! - powiedziała zucajac zalotne spojrzenie. Moje dłonie wędrowały po jej płaskim brzuchu, a oczy spoglądały na jej pipcie. Kasia od dłuższego czasu wiedziała, ze bacznie ja obserwuje. Podobam ci się? - spytała. Jasne! Już po chwili leżeliśmy objęci w romantycznym uścisku, całując się. Delikatnie zdjąłem jej
staniczek i moim oczom ukazały się jej prześliczne cycuszki. Mój język wędrował po jej sutkach liżąc je. Najwyraźniej podnieciło ja to, gdyż na majteczkach ukazała się malutka plamka. Moje ręce dotykały jej jędrnych pośladków zmierzając w kierunku muszelki. Jedną ręką zdjąłem jej majteczki a drugą pieściłem jej muszelkę. Ahh... krzyknęła z rozkoszy. Nie przestawaj, proszę! Teraz moja kolej - powiedziała, chwytając ręka mojego dyndającego *****a. Włożyła go do buzi i zaczęła ssać żołędzia. Co za uczucie, jeszcze nikt nie robił mi
takiego loda. Kiedy przestała złapałem ja za pośladki i wziąłem ja od tylu. Krzyczała z rozkoszy. Jej piersi dyndały w powietrzu. Rozchyliłem jej nogi poczym zdecydowanym ruchem wlazylem *****a w szparkę. Mój strażak chował się i wychodził. Aaaa... aaaa... krzyczała... Czułem, że dochodzę wiec wyjąłem z jej pipy fujarkę i spuściłem się na nią. Kasia uklękła przede mną i zaczęła zlizywać resztki spermy z mojego fajfusa. Robiła to tak dobrze, ze mój ***** na nowo zaczął się podnosić i już po chwili kochaliśmy się w pozycji na konia. Góra, dół,
góra, dół. Jej ***** zaczęła klaskać. Ujeżdżała mnie jeszcze przez piec minut poczym razem szczytowaliśmy.


-[]---[]- WOLNY STRZELEC - Z WYBORU NIE Z "PRZEZNACZENIA" -[]---[]-
BLD SZATNI
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Reprezentacja Polski w Piłce nożnej

Następny temat

klubowe dziary

nutloveb