siemka
pomysł jak najbardziej ok, wiadomo, że warunkiem powodzenia (wlasciwie jednym z warunkow) jest serwowanie faktycznie tego co jest w menu, a nie robienie klyjentely w jajo
jesli chodzi o skład menu to ja bym od kuraka/indyka z ryżem się jak najbardziej zdystansował - takie g**** można zjeść w każdym "steakhousie" typu sfinks itp. Poza tym nie oszukujmy się - plugastwo zwane drobiem nie zasługuje nawet na miano mięsa i wie o tym każdy, kto kiedykolwiek zakosztował np. steka z polędwicy wołowej.
Ja bym widział przykładowo następujące rzeczy w menu:
- przede wszystkim steki steki steki (jako olbrzymi fan tego typu żarcia) z polędwicy wołowej, rostbefu czy "polędwicy cygańskiej" (nieco tańsza wersja p. wołowej)
- jakieś gulasze wołowe, które osobiście także uwielbiam, ale zdaję sobie sprawę, że taka potrawa to kłopot dla knajpy z uwagi na długość przyrządzania (musiłby być nagotowany na początku dnia i stać w garze, a co za tym idzie jest ryzyko, że np. się nie sprzeda i następnego dnia właściciel staje przed dylematem - wywalić do smieci czy serwować klientom wczorajsze mięche - znając życie wybiera opcję nr 2 i już się renoma psuje

)
- potrawy z chudej wieprzowinki, która jest imho demonizowana w naszym kraju. Ja osobiście nie widzę nic lepszego (poza polędwicą wołową rzecz jasxna) na grilla niż polędwiczki wieprzowe - tego nie da się spaprać, robi sie b. łątwo i szybko, a co najważniejsze cenowo takie mięsko jest niewiele droższe niz kurak/indyk. Te kilka gietów tłuszczu na 100g nikomu nie zaszkodzi
- oczywiście ryby z grilla/piekarnika/na parze - tu wybór jest ogromny dorsze, łososie, miruny, steki z tuńczyka, maślana itp itd co kto lubi
- dla koneserów z grubszym portfelem dania z krewetek - coś pięknego
- gdzieś na szarym końcu grillowany kurak indyk
do tego szeroki wybór wypełniaczy i dodatków\: ryże, kasze, pieczone ziemniaki, warzywka, sałatki, surrówki itp itd.
Cenowo wiadomo że to nie będzie wyglądać jak obiady domowe, ale uważam, że stek wołowy wcale nie musi kosztować 50pln (taki standard dla tej potrawy), o czytm świadczą moje doświadczenia w jedzeniu tego dania w rónych knajpach w polsce.
Swoją drogą - o jakiej knajpie na placu wolności mowa? znam tam tylko Ribs & Rings, całkiem sympatyczny steakhouse (prawdziwy, a nie jakieś g**** typu sfinks).