Szacuny
0
Napisanych postów
504
Na forum
16 lat
Przeczytanych tematów
6143
Gala srednia pod wzgledem sportowym.
Najlepsza walka to zdecydowanie pojedynek Diaz-Zaromskis. Bylo widac, ze ten drugi zaczal spiety, a mimo to mial Diaza na widelcu. Diaz to jednak inteligentny typ. Uciekl od razu do parteru, az doszedl do siebie, a nastepnie zdecydowal sie zaatakowac, co sie oplacilo, gdyz Litwin kondycyjnie nie wytrzymal.
Coenen - Babochlop. Na poczatku myslalem, ze Coenen walczy z jakims facetem, ale po braku zarostu na twarzy doszedlem do wniosku, ze moze to jednak nie facet, a pani Cyborgowa. Widoczna dominacja silowa. Jezeli juz mam ogladac pojedynek pan, to wolalbym pojedynek kobieta vs kobieta, a nie pojedynek przedstawicielki plci pieknej z nasterydowanym "czyms".
Manhoef - Lawler - nie jestem fanem Melvina, ale tutaj musze przyznac, ze walczyl rozsadnie. Na poczatku badal przeciwnika, a widzac, ze ten mial ochote powalczyc w stojce mocno go punktowal. Niestety lucky punch zrobil swoje.
Lashley - Sims, Walker - Nagy - ogladajac te walki przez moment myslalem, ze to moze jakas japonska gala. Szczegolnie ten drugi pojedynek mnie rozsmieszyl. Czarny nie wiedzial co zrobic w parterze, natomiast Bialy nie mial pojecia co sie dzieje w stojce. Amatorka, szkoda czasu.