Napiszę, co ja myślę o Twoim przypadku.
Zresztą byłem w podobnej sytuacji wracając z obozu Bryla.
1) oszczędzaj czas. Co do zasady nie ma sensu jeździć na zajęcia 3h godziny jak masz obok może nie wymarzoną sekcję ale całkiem sensowną to idź do tej bliżej, będąc świadomym ograniczeń. Wyciągnij z tego co się da a potem przyjdzie czas na zmiany. Jak zaczynasz to nawet jakby to było AIKIDO (bez urazy) to tam idź (np. 2 razy w tyg.) a zaoszczędzony czas poświęć na bazę. Zrób szybkość, siłę,
wytrzymałość, sprawność ogólną (może masz jakiegoś gościa od akrobatyki, naucz się zarzutów, wieloskoki, kula itd), naucz się przy tym mocno i wysoko kopać rób to teraz potem jak zaczniesz treningi nie ma na to czasu. Nie zapominaj jednak o celu, tj. żebyś nie poświęcił się ceremoniałowi parzenia herbaty – bo ta sekcja akurat była blisko.
A jak przyjdzie Tobie walczyć to walcz ta jak umiesz.
Pamiętaj, że do walki NIGDY nie będziesz gotowy – to się nie zmienia ile byś nie ćwiczył.
2) Patrz długoterminowo, tj. nie szarp się. Nie rzucaj wszystkiego, bo teraz będziesz trenował. Tyle lat nie zrobiłeś to i teraz poczeka. Cel jaki sobie zaplanujesz realizuj po przez praca(kasa), systematyka, brak kontuzji (szczególnie na początku. Potem jak będziesz walczył nie da rady, coś się urwie, światło zgaśnie)
3) Nie ma cudów – musisz mieć bazę i to z kilku powodów: a) żebyś mógł odróżnić szarlatanów; b) żebyś mógł podjąć trening i żeby Ciebie ciało nie ograniczało w nauce; c) różnorodność; d) i na obozy, starze np. Bryla będziesz sobie jeździł i będziesz partnerem do ćwiczeń a nie gawędziarzem od „Zawodowca”
4) Szukasz A. Bryla – myślę, że to co wyżej napisałem realizuje z tym co powiedział kiedyś A. Bryl : w Japonii mają energię KI a my tu w Europie mamy J czyli dżule wydolność i adrenalina to się liczy (z pamięci)
Piszę to z mojego doświadczenia, tj. osoby która nie zajmuje się SW, bo za duża czasu straciła na szukanie cudów ale to tylko moje zdanie. Powodzenia!