To może być tylko plan dla początkującego. Pan P. był pierwszym trenerem kadry seniorów w trójboju siłowym. Nie wydaje mi się by pisał takie skoki na ciężarze, zwłaszcza przy pierwszym ćwiczeniu boju, do którego trzeba się dokładnie rozgrzać. Zwróćcie uwagę na rozgrzewkę do sprawdzianu, jaką rozpisał 666, mając na uwadze zawodnika średniozaawansowanego. Jaki zawodnik skoczy nagle z 60% na 85%? Przecież to bez sensu! Wyobraźcie sobie Wszenderowskiego, ktory wyciska - jak czytam w tym dziale - 320 kg. Miałby skok z 192,5 kg na 272,5 kg! Panowie Kruk i 666 wyciskają ok. 280 kg. Mieliby skok z 167,5 na 237,5. Dostosujcie to do swoich wyników. Skok o 1/4 ciężaru maksymalnego!
Rozpiska może się tyczyć tylko początkujących i autorstwa nie należy przypisywać p. Pieńkosowi.
Poza tym zwróćcie uwagę, że tylko 4 serie
efektywne ćwiczenia technicznego nijak się mają do 8 serii efektywnych ćwiczeń pomocniczych.
Uchwyt sztangi - wąskie wyciskanie nie przekłada się na wyciskanie szerokie. Niestety.. Trzeba sobie samemu wypracować szerokość uchwytu w wyciskaniu wąskim - od szerokości barków aż do zetknięcia się dłoni. Wypracować tak, by zastosowany uchwyt w możliwie dużym stopniu uzupełniał braki tricepsu w wyciskaniu szerokim.
Nie bardzo sobie też wyobrażam robienie w ciągu tygodnia treningu na jednych poziomie obciążenia. Wzrost wyniku jest najlepszy przy zastosowaniu cykliczności obciążania i odciążania organizmu. I nic się na to nie poradzi. Im wyższy poziom sportowy zawodnika, tym większa różnica występuje między treningiem ciężkim a lekkim. Właśnie po to, by zregenerować się na trening ciężki. 5% różnicy może się odnosić tylko do początkujących.
Układ Pn, Śr, Pi, So jest rzeczywiście najkorzystniejszy. Ale nie dla wszystkich. Wielu najlepszych zawodników świata trenowało 3x w tygodniu. M.in. mistrzowie świata: Coen, Olech, Szymkowiak. Przeważnie w układzie Pn, Śr, Pi. I każdy z tych zawodników miał inaczej rozłożone treningi poszczególnych bojów w ciągu tygodnia. Wsystko trzeba dostosować do siebie, tak by wyniki były optymalne.