Bigger kolego - NIE ZAMYDLAJ i napisz wprost poniewaz wielu z nas jest cikawych...
Nie oskarzam firmy
Olimp ani nic takiego. Ale chce dowiesc czy krazaca plotka ma szanse aby zawate w niej informacje mogly by byc hipotetycznie realnym faktem ?
1. Producent tworzy nowy produkt, kupuje najszlachetniejsze i najdrozsze (nie oszukujmy się) półprodukty od firmy Lonza (Szwajcaria), zostaje umieszczony na oficjalnej liscie klientow tej firmy, dostaje od nich certyfikaty na wyprodukowane przez nich półprodukty.
2. Przedstawia do atestu swój produkt do Instytutu Zywnosci( np te 4 opakowania jakie wymagaja), placi nie malo za atestacje (opłaty), dostarcza wszystkie badania i certyfikaty firm odnośnie półproduktów z których został stworzony jego produkt.
3. Po 4-6 miesiącach otrzymuje atest GIS, zaczyna produkcje na skale masową.
I tu pojawia się problem, półprodukty których użył do wyprodukowania swojego produktu są wysokiej jakości ale natomiast są bardzo drogie. Koszty wytworzenia produktu są więc wysokie. Aby produkt dobrze się sprzedawał w Polsce na rynku musi mieć cenę konkurencyjna w stosunku do potencjalnej konkurencji oraz ta cena musi być dostosowana do portwela potencjalnego, polskiego konsumenta.
Hipotetycznie jakie wyjscie ma producent ?
Liczy sie zwykle niska cena (zadowolony klient i poskromiona konkurencja), maxymalizacja zysku (przebitka na odpowiednim poziomie, czyli zadowolony producent) itd itd.
Jak wiadomo jaksc szwajcarska kosztuje. Czy zatem istnieje realność aby producent aby osiagnac wyzej wymienione cele do wyprodukowania produktu mogłby się pokusić o tzw OCHZCZENIE i zastosowanie o wiele TNSZYCH połproduktów chińskich w dalszej produkcji swojego produktu (np nastepne partie).
Jeżeli chodzi o kontrole produktu po wydaniu atestu ( z urzedu), to takich praktycznie nie ma. Kontrola (badania) kosztuja i moga byc przeprowadzone na koszt i zlecenie producenta (ktoremu przeciez to nie na reke) Podukt w dalszym ciagu trzyma oczywiscie swoj sklad tylko jest juz on zbudowany na NISKICH GATUNKOWO PÓŁPRODUTACH. Nie ma możliwości aby jakakolwiek kontrola jakosci byla przeprowadzona z zaskoczenia dla samego producenta.
Producent oczywiscie w dalszym ciagu ma mozliwosc chwalenia sie certyfikatami otrzymanymi od swojego BYLEGO dostawcy polproduktow (Lonza Szwajcaria)
Jak wiadomo w Polsce w 99% taka hipotetyczna sytuacja ma odpowiedni grunt i powody aby mogla zaistniec. A kazdy producent chce przeciez zarabiac na odpowiednim poziomie
W jaki sposob mozesz zapewnic klientow ze taki proceder nie ma miejsca ????
Jezeli chodzi o produkty ktorych moja nowa firma w Polsce bedzie Oficjalnym Importerem. To wiedz ze jezeli zobaczysz je na polkach w sklepach to beda mialy one wszystkie prawne dokumenty (atesty i orzeczenia) aby moglybyc legalnie sprzedawane na rynku polskim. Jak i dlaczego Instytut Zywnosci dopuszcza takie produkty do sprzedazy - zapytaj ich.
Przedstawiona przez Ciebie rozbudowa warsztatow (labolatorii) czy jak zwal tak zwal polskiego producenta nie daje nam gwarancji ze wszystko bedzie szlo ok. Wieksze zaplecze firmy to wieksze mozliwosci ktore moga byc wykorzystane w dobry sposob lub tez wrecz przeciwnie....przeciez to tylko kwestia jakosci i pochodzenia polproduktow, oraz ich koszt dla firmy.
Z powazaniem dla szanownych producentow ale chce zaznaczyc ze obecne uwarunkowania w Polsce stwarzaja duze mozliwosci do Robienia Przekretow, a Polak potrafi

Wiec nasowa sie mysl - czy roztropnym jest UFAĆ polskim produktom ???? Czy klient nie zostanie nabity w butelke i myslac ze kupuje wysokiej jakosci produkt, kupi w rzeczywistosci jego tani substytut.....?