Ten werdykt to skandal. Wszyscy chyba widzieli kto był lepszy i pomijam już nawet statystyki, które niby przemawiają za Floydem (choć teraz niewiadomo czy przypadkiem jeden z sędziów nie policzył pkt nie dla tego narożnika co trzeba), bo ciosów to rzeczywiście mógł więcej wyprowadzić i trafić Mayweather. Ale tak mogło być w 3,4 ostatnich rundach, a w pierwszych 10, przynajmniej w 7 lepszy był Oscar, minimalnie, ale lepszy, a liczą się przecież wygrane rundy, a nie kto ogólnie więcej uderzał w całej walce.
Poza tym Floyd przed tą walką tak mocno nadmuchał ten balon, tak się odgrażał, straszył i obrażał, a od początku walki wyglądało to tak jakby nie udźwignął jednak ciężaru gatunkowego tego starcia. Byłem za Oscarem, choć rozum podpowiadał mi Floyda. Miło się zaskoczyłem w czasie walki (jak chyba większość specjalistów nawet), ale w czasie ogłoszenia werdyktu już zdecydowanie negatywnie. Już pomijam nawet tą bzdurną zasadę, że pretendent powinien wygrać wyraźnie, ale co pokazał Mayweather w tej walce ? To ma być ten wielki geniusz techniki ? Sam tytułuje się jako najlepszego boksera świata, bredzi, że jest tak samo wielki jak Ali, ale to co pokazał nie było wogóle godne tego co tak hucznie zapowiadał. Zresztą po walce cieszył się, ale wyglądał jakby tak naprawdę nie wierzył w swoje zwycięztwo. Już tak nie skakał do Oscara (co było też oczywiście wcześniej częścią kampanii reklamowej), bo wiedział, że nie wygrał tej walki, a werdykt sędziów i styl walki nie mogły go zadowolić.
Co robił Floyd w ringu ? Świetne uniki,
balans ciałem, praca nóg, i sporadyczne kontry z defensywy, często jako pojedyncze ciosy, rzadko kiedy bił w krótkich seriach. No ludzie, tak się nie wygrywa mistrza świata w boksie ! Co on pokazał ? Przed 11 rundą nawet jego narożnik zjechał go już porządnie bo widzieli dobrze, kto jest lepszy, każdy widział, aż tu nagle dwaj sędziowie takie werdykty, a już 116-112 dla Floyda, to wogóle porażka. Teraz może gadać i gadać, ale tak naprawdę nie przejdzie do historii jako wybitny bokser, będzie jednym z wielu, bo ta wygrana mu chwały nie przynosi, a jeśli zakończy teraz kariere, to będzie niepokonany, ale tak naprawdę będzie miał zwycięztwa nad co najwyżej dobrymi bokserami i kontrowersyjne nad De La Hoyom. I on się porównuje do Alego ? Niech lepiej Floyd walczy z Margarito i nie chrzani bzdur, bo mimo nieprzeciętnych umiejętności jest przereklamowany ! Ma świetną defensywę i jest bardzo precyzyjny, ale napewno prędziej czy później poniósłby porażkę przez KO, tak jak Roy Jones jr. A już napewno Margarito miałby na to duże szanse jakby go przycisnął, a ten typek to potrafi cisnąć !
A co pokazał Oscar ? Dojrzałość, determinację, szybkość. Nie mówię, że tego nie było u Floyda, ale nie oszukujmy się, to Oscat nadawał ton tej rywalizacji, napewno przegrał kilka ostatnich rund, ale przez większą część walki to on był górą, Floyd nieraz w tym pojedynku wyglądał na sfurstrowanego i zaskoczonego sposobem walki De La Hoi. Floyd jest dobry, ale mówię jeszcze raz, obroną nie wygrywa się tytułu mistrza świata w boksie, a już napewno nie tym co pokazał Mayweather w pierwszej połowie walki, gdzie zdecydowanie lepszy był Oscar. Cisnął prawie cały czas, inicjował ataki, nie czekał, wyprowadzał długie serie. Jeśli De La Hoya tej walki nie wygrał, to nie wiem co musiałby zrobić ,żeby w oczach sędziów okazać się lepszy. Wygląda na to, że potrzebne było KO żeby niektórych przekonać, ale większość widziała jak było.
Podsumowując to był przekręt i już, wszędzie są teraz prezekręty, zresztą Oscar nie był zbyt zmartwiony, ale on po prostu wie kto był lepszy, no i wie ile wpłynęło na jego konto po tej walce. Koniec końców, można też spojrzeć na ten werdykt z innej strony. Kiedyś sędziowie oszukali Sturma w pojedynku z Oscarem, teraz to samo zrobili z De La Hoyom, który teraz ma sprawiedliwie jedną porażkę więcej w rekordzie, problem tylko w tym, że nie z tym bokserem co trzeba.