pienio: jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że cięższy posiłek trawi się tak do 4 godzin, więc może stąd te wytyczne. Tak "na wszelki wypadek". No, ale mniejsza o to.
Teraz o węglach po treningu. Po około 20-30 minutach aerobów organizm zaczyna się mocno przestawiać na czerpanie energii z tłuszczu. Z sadła uwalniane są cząsteczki kwasów tłuszczowych, które zostają wykorzystane jako paliwo. Po zakończeniu treningu ten proces utrzymuje się jeszcze przez godzinę lub dwie, czego efektem jest spalenie pewnej dodatkowej ilości tłuszczu. Dostarczenie organizmowi pokarmu (szczególnie węgli) tuż po aerobach natychmiast zatrzymuje ten proces.
Twoje obawy są jednak słuszne - skoro podczas aerobów intensyfikuje się także proces spalania mięśni, to i przez tą kolejną godzinkę będą one spalane. Po to właśnie po aerobach są węgle, żeby oszczędzać mięśnie. Czyli albo rybki, albo akwarium.
W praktyce należy się zdecydować - jeżeli zależy Ci na maksymalnej utracie tłuszczu i nie trzęsiesz się o każdy gram mięśnia, nie jedz po treningu. Szczególnie jeśli masz sporo sadła, bo wtedy
spalanie mięśni jest naprawdę minimalne. Jeżeli zależy Ci na utracie tłuszczu niekoniecznie w tempie ekspresowym, ale za to przy maksymalnej ochronie mięśni, jedz zaraz po aerobach.
Jeżeli szukasz złotego środka, to zamiast posiłku możesz przed i po aerobach zapodać antykataboliki (np. BCAA, HMB, tauryna), a posiłek po godzinie. W ten sposób mięśnie będą miały dodatkową ochronę, a tłuszcz mimo to się spali.
Ahem... ale zboczyliśmy chyba lekko z tematu. Myślę, że westi również może z tego skorzystać, dlatego pozwoliłem sobie na to. Ale jeżeli masz ochotę drążyć ten temat, to chyba lepiej będzie założyć osobny post. Albo jeszcze poczytać, bo tego wszystkiego nie wziąłem przecież z kosmosu, tylko z forum.
