Wasze wypowiedzi o świecie przedstawionym w "Podziemnym kręgu" brzmią rozsądnie, więc i ja się podzielę swoimi odczuciami.
Przede wszystkim, twórcy tego filmu z pewnością zarobili na nim grubą forsę. To nieco przeczy temu, co chcieli w nim pokazać. Zresztą nie tylko oni tak robili.
Wracając jednak do opinii o samej treści filmu, nadal nie uważam, by przedstawiał powrót do korzeni. Nie wiem, czy pisząc o korzeniach, masz na myśli człowieka pierwotnego, czy może zwierzę. O ile wiem, ani jeden, ani drugie nie walczyło dla rozrywki narażając własne zdrowie i życie, zwłaszcza w sposób zorganizowany. Nie można więc wszystkiego zwalić na instynkty. Jeśli chciałbyś przywołać postaci gladiatorów, to przypominam, że byli oni niewolnikami.
I tu właśnie przechodzimy do sedna sprawy. Owszem, człowiek niejednokrotnie chciałby się uwolnić od mechanizmów rządzących światem biznesu, ale co ma w zamian? Czy przestając być pozycją na liście płac, nie staje się jeszcze jedną maszynką do bicia i zapewnienia innym rozrywki? Czy uciekając od reguł panujących w jednym środowisku nie podporządkowuje się innym? Trudno uważać takich ludzi za wolnych i żyjących pełnią życia.
Notabene, NIE UWAŻAM robienia, co się chce, i ulegania instynktom za jakąś szczególną wartość.
Co się poczucia dobrego smaku, to przynajmniej w części kształtuje je środowisko, podobnie zresztą jak modę na jego lekceważenie.
Przede wszystkim, twórcy tego filmu z pewnością zarobili na nim grubą forsę. To nieco przeczy temu, co chcieli w nim pokazać. Zresztą nie tylko oni tak robili.
Wracając jednak do opinii o samej treści filmu, nadal nie uważam, by przedstawiał powrót do korzeni. Nie wiem, czy pisząc o korzeniach, masz na myśli człowieka pierwotnego, czy może zwierzę. O ile wiem, ani jeden, ani drugie nie walczyło dla rozrywki narażając własne zdrowie i życie, zwłaszcza w sposób zorganizowany. Nie można więc wszystkiego zwalić na instynkty. Jeśli chciałbyś przywołać postaci gladiatorów, to przypominam, że byli oni niewolnikami.
I tu właśnie przechodzimy do sedna sprawy. Owszem, człowiek niejednokrotnie chciałby się uwolnić od mechanizmów rządzących światem biznesu, ale co ma w zamian? Czy przestając być pozycją na liście płac, nie staje się jeszcze jedną maszynką do bicia i zapewnienia innym rozrywki? Czy uciekając od reguł panujących w jednym środowisku nie podporządkowuje się innym? Trudno uważać takich ludzi za wolnych i żyjących pełnią życia.
Notabene, NIE UWAŻAM robienia, co się chce, i ulegania instynktom za jakąś szczególną wartość.
Co się poczucia dobrego smaku, to przynajmniej w części kształtuje je środowisko, podobnie zresztą jak modę na jego lekceważenie.
Lublin - wiosenna stolica Polski
