Witam, od ponad roku roku zmagam sie z kontuzją barku, nie chce zbytnio wchodzic szczegoly gdyz mysle ze wystarczy gdy podam wyniki ostatnich badan i moich obserwacji. Jestem po wielu sesjach fizjoterapii manualnej po której moj lekarz prowadzacy stwierdzil ze nie ma do czego sie juz przyczepic jesli chodzi o przykurcze miesniowe i tym podobne sprawy. Niestety bark jak dokuczał tak dalej dokuczal wiec postanowilem wykonac w koncu rezonans (zdjecie opisu zamieszczam ponizej). Jak wynika z podanego przezemnie dokumentu moje dolegliwosci jesli chodzi o staw SC biorą sie z wysieku/zapalenia stawu a nie naruszanie jakiś tam struktur w barku. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Po diagnozie od radiologa zdecydowalem sie na blokade w stawie która niestety nie pomogła mi nawet w minimalnym stopniu, jedyne co odczuwalem to jeszcze wieksza sztywnosc ręki. Czy zatem jest w ogole sens przystepowania do terapii osoczem jesli steryd nie pomogl? Czy moze zaczac szukac winy w mojej kontuzji w stawie AC? Nie ukrywam ze zadaje to pytanie gdyż istotne sa dla mnie koszty tego wszystkiego. Jestem tylko 20 letnim studentem i za pieniadze ktore juz wladowalem w naprawe tego mojego barku moglbym zwiedzic pare krajów. Moze ktos tutaj ma podobne przeżycia? Chce w koncu wrocic do aktywnosci fizycznej sportowe swiry :<


Krzysztof Piekarz