Witam. Otóż od jakiegoś czasu, czyli jakieś 2 latka mam dość poważny problem z bólem... Ciężko stwierdzić czego.
Ból rozlewa się po lędźwiach, pośladku, trochę na udach. Problem dotyczy obu stron, do tego dochodzi niedoczulica po zawnętrzno-tylnej stronie każdego z ud.
Wcześniej wspomniany ból nasila się przy opieraniu ciężaru ciała na pojedynczej nodze, próbach utrzymania równowagi stojąc bądź manewrując na jednej nodze, przy wstawaniu z wyra, gdzie zawsze stawiam najpierw prawą nogę (ona przynosi najwięcej cierpienia). Zauważyłem, że ćwiczenia, które mocniej angażują pośladki, np. martwy na prostych (testowałem na bardzo małych ciężarach) oraz wyprost tułowia na ławce rzymskiej(to w szczególności) dają ulgę i na następny dzień jest nieco lepiej, aczkolwiek wystarczy krótka przerwa i ból wraca.
Wiem, że trzeba do fizjo (nie myślcie że nie byłem) ale może macie jakieś pomysły czego unikać a na czym się skupić? Pozdro
Ból rozlewa się po lędźwiach, pośladku, trochę na udach. Problem dotyczy obu stron, do tego dochodzi niedoczulica po zawnętrzno-tylnej stronie każdego z ud.
Wcześniej wspomniany ból nasila się przy opieraniu ciężaru ciała na pojedynczej nodze, próbach utrzymania równowagi stojąc bądź manewrując na jednej nodze, przy wstawaniu z wyra, gdzie zawsze stawiam najpierw prawą nogę (ona przynosi najwięcej cierpienia). Zauważyłem, że ćwiczenia, które mocniej angażują pośladki, np. martwy na prostych (testowałem na bardzo małych ciężarach) oraz wyprost tułowia na ławce rzymskiej(to w szczególności) dają ulgę i na następny dzień jest nieco lepiej, aczkolwiek wystarczy krótka przerwa i ból wraca.
Wiem, że trzeba do fizjo (nie myślcie że nie byłem) ale może macie jakieś pomysły czego unikać a na czym się skupić? Pozdro
Krzysztof Piekarz