Nie wiem czy smiac sie czy plakac
Zglosilem sie wczoraj do szpitala na planowana operacje ahillesa , oczywiscie przyjeli mnie , dali mi ladne szpitalne ciuszki , zdjeli gips , zalozyli welfron i kazali czekac .
Po 30 min przyszedl anestezjolog pogadac o operacji i co on dokladnie bedzie robil ( taki tutaj maja zwyczaj ) po czym poszedl i powiedzial ze zaraz przyjdzie chirurg zeby zaznaczyc miejsca gdzie dokladnie beda nacinac
Chirurg przyszedl po 10 min , kazal mi sie polozyc na brzuchu , cos podotykal , pomruczal pod nosem po czym stwierdzil ze zaraz wraca - no to czekam dalej
Wrocil z jeszcze jednym asem i znow cos dotykali ( rwalo mnie jak cholera , myslalem ze im j... ) , mruczeli i wydali opinie :
Operacji nie bedzie bo sciegno nie jest calkowicie zerwane , a oni takich przypadkow nie operuja i to bedzie lepiej dla mnie , poniewaz ominie mnie mozliwosc zakrzepow i reszty problemow pooperacyjnych

- dopiero wtedy moglem wziasc lek przeciwbolowy .
Zalozyli nowiutki gips ( niedlugo zmienia mi na orteze , jak wszystko bedzie OK ) , kazali odstawic leki ktore przyjmowalem w zastrzykach w brzuch , dali recepte na leki przeciwbolowe , wyznaczyli date kontrolna na za 2 tygodnie i se poszedlem


Tak sie zakonczyl moj wczorajszy wypad do szpitala ( mialem stresa jak cholera )
Pozdrawiam
Zmieniony przez - Pawelw86 w dniu 23.06.2017 12:35:36