To, ze jakas odzywka badz suplement posiadaja stosowne polskie atesty, wcale, powtarzam to WCALE nie swiadczy, ze produkt jest bardzo dobry jakosciowo i nieszkodliwy dla zdrowia.
Pierwsza zasadnicza rzecz jest taka, iz Polska nadal pozostaje krajem lapowkarskim i niestety nie omija to takze sfery uzyskiwania atestow GISu.
Po drugie, do analiz, ktore umozliwiaja nadanie atestu, producent moze wyslac (i tak praktycznie zawsze robi), dowolnie przez siebie wybrana, a nie przez GIS, partie towaru. Do czego to prowadzi wiadomo.
Po trzecie, wreszcie badania atestowe, maja za zadanie okreslic, czy dany produkt nie zawiera skladnikow bedacych na liscie srodkow uznanych za niespozywcze, czyli w naszym przypadku np. lekow, a takze czy stezenia (np. witamin) nie przekraczaja norm (normy jakie u nas obowiazuja sa stare jak swiat).
Niestety, badania atestowe nie stwierdzaja, czy np.
bialko serwatkowe uzyte do produkcji odzywki jest faktycznie takiej jakosci jak zachwala producent.
Kpina jest takze, ze polskie normy dopuszczaja stosowanie konserwantow i srodkow zageszczajacych, przeciwzbrylajacych czy zbrylajacych (tabletki), srodkow, ktore na zachodzie dawno zostaly uznane za szkodliwe dla zdrowia a nawet rakotworcze (z uwielbieniem stosowany przez Olimp barwnik do odzywek o oznaczeniu E 150).
Moderator działu Suplementacja