Ale ja nigdzie nie napisalam, ze to morderczy trening, albo ze uwazam ze wierze, ze to cudownie tluszcz spala. Wiem, ze nie, i dlatego tu jestem. Ale chyba nie musze rezugnowac z biegania? Sprawia mi to przyjemnosc, o poprawie kondycji nie wspominajac. Moge i lubie biegac wczesnym rankiem, dlatego chyba naturalne jest ze nie wiem, co zrobic ze sniadaniem. I chodzi mi glownie o to, ze biegajac na czczo czuje sie swietnie, natomiast po sniadaniu, nawet gdy odczekam 2-3 h lapie mnie kolka i po prostu czuje sensacje zoladkowe. To po prostu przeszkadza biegac. Z drugiej strony slysze dwie opinie - biegac na czczo albo po lekkim posilku. Nie wiem, ktora opcja jest dobra dla mojego organizmu, nie dla mojego odchudzania. Na razie chce nauczyc sie jesc, a kiedy bede miala sprzet, doloze trening silowy. Druga kwestia jest taka, ze moj bieg to na razie bardziej trucht, przyzwyczajam sie do takiej formy ruchu. Stopniowo zwiekszam intensywnosc biegu, nie robie tego zeby spalac kcal, robie to dla zdrowia. Wiem, ze jestem tu nowa i ze malo wiem, ale staram sie zrozumiec. Rozmawialam dzis z mama znajomego, ktora jest bardzo doswiadczon biegaczka, maratonka, ma za soba najwieksze swiatowe imprezy - poradzila mi
bieganie na czczo. I jak tu nie zglupiec, tutaj na forum znow trening tylko po posilku. A mi w sumie tylko zalezy, zeby mi sie dobrze bieglo i z korzyscia dla organizmu. :) miska dzis wg wskazowek, wrzuce jak dojade do domu:)