Odkąd zacząłem stosować dietę niskowęglowodanową zauważyłem dość dużą różnicę, z jaką reaguję na posiłki węglowodanowe i proteinowe.
Po zjedzeniu posiłku z większą ilością WW, czuję się nabrzmiały, pełny i ciężki, a brzuch zdaje się mocno pęcznieć... Tymczasem po zjedzeniu nawet 600-700g takiego kurczaka, to nieprzyjemne uczucie się nie pojawia.
Czy to jest związane wyłącznie z tempem trawienia pokarmów? Dajcie znać, o co tutaj chodzi i czy idę dobrym tropem. Nie muszę pisać, że po posiłkach białkowych czuję się dużo bardziej komfortowo i jest to moja dodatkowa motywacja do unikania zbędnych WW :)
Po zjedzeniu posiłku z większą ilością WW, czuję się nabrzmiały, pełny i ciężki, a brzuch zdaje się mocno pęcznieć... Tymczasem po zjedzeniu nawet 600-700g takiego kurczaka, to nieprzyjemne uczucie się nie pojawia.
Czy to jest związane wyłącznie z tempem trawienia pokarmów? Dajcie znać, o co tutaj chodzi i czy idę dobrym tropem. Nie muszę pisać, że po posiłkach białkowych czuję się dużo bardziej komfortowo i jest to moja dodatkowa motywacja do unikania zbędnych WW :)
Krzysztof Piekarz
Zostaje jednak ciekawość i ciągle nie wiem po które produkty powodują takie problemy - chciałem tu znaleźć jakąś prawidłowość.
