Organizm przestał mieć ochotę na czekoladę i wafelki ale dosłownie rzucam się na owoce. Prócz tych owoców niepotrzebnych jest czysto
. Z drugiej strony się boję że jak przestanę jeść chociaż 1800 kcal to organizm po wyzdrowieniu nadrobi wszystko wilczym głodem. Nie dopisałam jeszcze wczoraj do miski czosnku i cebuli. Zawsze na chorobe piłam dużo miodu z mlekiem ale teraz dałam sobie spokój. Kurcze, nie piszę nic więcej bo marudzę strasznie jak chora jestem
. 
. Z drugiej strony się boję że jak przestanę jeść chociaż 1800 kcal to organizm po wyzdrowieniu nadrobi wszystko wilczym głodem. Nie dopisałam jeszcze wczoraj do miski czosnku i cebuli. Zawsze na chorobe piłam dużo miodu z mlekiem ale teraz dałam sobie spokój. Kurcze, nie piszę nic więcej bo marudzę strasznie jak chora jestem
. 

. Nie chodzi jednak o czystość ale o ilość. Schab okazał się na tyle niedobry i suchy z tego grila że w zasadzie zjadłam karkówkę z szaszłyka i drugiego szaszłyka z kuraka. Rzecz w tym że jeden był z mozarella a drugi z boczkiem. Coś czuję, że zjadłam więcej kcal z tłuszczu przy takich produktach. No nic, następnym razem się lepiej przygotuję
. Chociaż michę robię czystą.
wrzucam dzisiejszy hmm chociaż już wczorajszy dziennik hehe. Owoce ratują mi życie w zmęczeniu