Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
Nie, takie kapsułki są ok, bo w nich bakterie są zliofilizowane, tak jakby w stanie uśpienia i budzą się dopiero w przewodzie pokarmowym, gdzie jest ciepełko i mają co jeść
Szacuny
0
Napisanych postów
16
Na forum
15 lat
Przeczytanych tematów
90
mi akurat Actimel pomaga. poza tym, czemu mam rezygnować z tego, czego lubię, na rzecz tego, czego nie znoszę? takie zmiany żywieniowe też są bez sensu, bo tak naprawdę z jedzenia mamy czerpać przyjemność, a nie zmuszać się i do każdego posiłku iść jak na ścięcie do kata. owszem, mogę jeść mięso, ale go po prostu nie znoszę i znając siebie, po pewnym czasie, z samego obrzydzenia zarzucę jego jedzenie. niestety jestem osobą, która uwielbia przetwory mleczne. wolałam zrezygnować ze słodyczy, niż z owoców, czy jogurtów. widocznie to mnie gubi, ale nie będę sama siebie oszukiwać, że uwielbiam mięso.
A tak nawiasem mówiac pojecie przyjemności z jedzenia to jest bardzo filozoficzne, generalnie przyjemność mozna czerpać z rożnych źródeł pożywienia nie tylko z przetworzonych słodkich tylko trzeba sie nauczyć, ale oczywiście nie ma przymusu sami wybieramy swoje zycie, dlatego cały nowoczesny świat czerpiący ta przyjemnośc z "jedzenia" (o ile cukier mozna nazwac jedzeniem) ma coraz wiecej chorób serca, coraz wieksza otyłość, coraz więcej cukrzyc...
Nie lubis zmiesa mozesz byc wege ale to nadal nie oznacza ze mozna jeśc slodkie
Zmieniony przez - obliques w dniu 2011-09-01 14:44:04
Szacuny
0
Napisanych postów
16
Na forum
15 lat
Przeczytanych tematów
90
owoce też słodycz. chodzi mi o to, że nie wpycham w siebie góry ciastek, czekolady, cukierków, czy babeczek. mimo, że mam chęć. wolę je jednak zamienić na ten głupi jogurt, który tak jest krytykowany. ale postaram się je ograniczyć, tak jak i owoce, na rzecz chociażby większej ilości warzyw. byle nie mięsa i ryb.
Szacuny
11179
Napisanych postów
52127
Wiek
33 lat
Na forum
26 lat
Przeczytanych tematów
57816
Jedyne rozwiązanie jakie tu widzę, to dieta wegetariańska, czyli warzywa strączkowe (poza soją) oraz tofu. Automatycznie ilość węglowodanów pojdzie w górę.
Jeśli takie rozwiązanie ci nie odpowiada, to przykro mi, ale ja się wycofują. Może ktoś inny się tobą zajmie, ale w to wątpię, bo na chwilę obecną, przy takich warunkach, jakie stawiasz, to wszystko mija się z celem.