Witam, otóż biegam regularnie od prawie pół roku, póki co na bieżni. Trochę kondycji wyrobiłem, jestem w stanie biec z prędkością 11-12 km/h przez godzinę, nie mam przy tym najmniejszych problemów z oddechem, wciągam i wydycham nosem. Ostatnio poprawiła się pogoda i zacząłem biegać w plenerze. Tempo wolniejsze, jakieś 10 km/h i sił mi nie brakuje, ale mam dziwny problem z oddechem - nie jestem w stanie wciągać powietrza nosem, małżowina (skrzydełka nosa?) "zasysają" się do środka i nos się blokuje. Czy ktoś wie, jak to rozwiązać? Z góry dzięki. [Szukałem i nie znalazłem podobnego tematu.]
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Krzysztof Piekarz
który ma pobudzać zakończenia nerwów w skrzydełkach nosa, choć naturalnie lepiej wciągać powietrze ustami - większy przekrój = większy przepływ 