Troche zle zadalem pytanie. Ja wiem po co sie tym psom przycina uszy, ale te jego pieski nie walcza przeciez (chyba), wiec zabieg jest bezuzyteczny, chyba, ze chce ludzi straszyc. Mnie tam sie
bullterier sasiada podoba taki jaki sie urodzil z uszami i ogonem. Po co zadawac zwierzeciu bol dla jakichs nieuzasadnionych niczym pobudek.
Te pittbulle sa rzeczywiscie bardzo piekne. I wyszkolone raczej solidnie. Raz krzyknal i momentalnie byl spokoj. Ale ja bym sobie nie zyczyl, zeby taki kolo z dwoma warczacymi i wijacymi sie z wscieklosci psami, zaklocal mi spacerek po lesie (jak bym byl tam z dziecmi to juz w ogole - mialbym rewolwer to odstrzlilbym prewencyjnie oba kundle).
No, ktory z was by sie nie wystraszyl takich dwoch critersow?
To tak jak by ktos do mnie celowal z pistoletu. mleqs ma racje, powinny miec kagance nalozone, wtedy to co innego.
Ja osobiscie psom nie ufam, nawet jak wlasciciel zapewnia, ze lagodny jest jak baranek i na pewno nie ujaebie. Moj dziadek hodowal bernardyny i z jednym moja mama sie wychowywala. I pies i ona byli bardzo zzyci ze soba, a i tak ktoregos dnia ja chapnal w dlon, bo mial w lape wbity kolec z krzaka agrestu, a ona o tym nie wiedziala i go zlapala za ta lape. Pies poczol bol i zareagowal tak jak mu instynkt kazal, bronil sie. Byl wyszkolony, a do tego bernardyny do ociezalych umyslowo lub agresywnych nie naleza.
Rozalowi by sie w Wielkiej Brytanii podobalo. U mnie na wsi kazdy, ale to kazdy ma rasowego psa. Niektore domostwa maja po 5 psow roznych ras. Pozdrawiam.
Zmieniony przez - vit82 w dniu 2011-04-13 21:38:21