SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne

Polskie przygody Kliczków

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 2680

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Specjalista
Szacuny 68 Napisanych postów 8684 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 74446


Jeden Kliczko mieszkał w hali Gwardii, drugi Kliczko w warszawskim akademiku. Łazienka w korytarzu, zimą brak ogrzewania. Dzisiaj są najlepszymi pięściarzami świata. I milionerami. Władymir i Witalij Kliczko.

Paweł Skrzecz właśnie skończył trening z wysokim chłopakiem z Ukrainy. Zmęczony robi sobie herbatę. Chce trochę odsapnąć, bo chłopak bił bardzo mocno. Tak mocno, że Skrzeczowi nadal trzęsą się ręce i wszystko na siebie wylewa. Młody chłopak (lat 19) to Władymir Kliczko, dzisiaj mistrz świata federacji IBF i WBO w wadze ciężkiej, wtedy (w 1995 roku) pięściarz warszawskiej Gwardii. - Po pierwszych zajęciach, kiedy trzymałem Władymirowi tarcze, a on je okładał z potworną siłą, przestałem pić herbatę. To nie miało żadnego sensu. O, tak mi ręce latały - pokazuje Skrzecz. A sam nie jest ułomkiem i nigdy nim nie był - na igrzyskach w Moskwie zdobył srebrny medal w kategorii półciężkiej. Kiedy młodszy z braci Kliczków został zawodnikiem Gwardii, Skrzecz był w tym klubie drugim trenerem, asystentem Huberta Okroja.

Sparingpartner Salety
Wcześniej do Polski dotarł starszy brat Władymira, Witalij Kliczko (dziś bokserski mistrz świata federacji WBC). Był rok 1989, może 1990 i Witalij bardzo chciał zostać dobrym kick bokserem. Z ukraińską reprezentacją regularnie przyjeżdżał do Warszawy, by ćwiczyć na AWF. Trenowali tam też polscy zawodnicy, sekcję prowadził Jarosław Rogala. Kiedy odszedł do biznesu, trenerem został najstarszy zawodnik sekcji - Jacek Urbańczyk, absolwent AWF i były pierwszoligowy koszykarz.
- Witalij rzucał się w oczy. Bardzo wysoki chłopak, dobrze zbudowany. Cholernie ambitny. I surowy technicznie - ocenia Urbańczyk. - Po polsku mówił półsłówkami. Ukraińcy mieli swoich trenerów, ale czasami sparowali z naszymi zawodnikami. Witalij bardzo często pytał mnie, co ja bym zrobił w takiej czy innej sytuacji. Zostawał po treningach, rozmawiał z naszymi chłopakami, prosił, by mu pokazać nowe ćwiczenia. Było widać, że chce być coraz lepszy.
Zakolegował się z zawodnikiem Andrzeja Palacza, Przemysławem Saletą, który niedługo potem został mistrzem świata w kick-boxingu. - Przed moją walką o tytuł Witalij przyjechał do Warszawy specjalnie po to, by ze mną sparować - twierdzi Saleta.
- Był duży i silny, a ja zawsze miałem w kick-boxingu problemy z takimi sparingpartnerami. Trenowałem z bokserami, którzy oczywiście nie zgadzali się na kopanie. Sparingów z Witalijem nie pamiętam za dobrze, ale wiadomo, że miałem nad nim przewagę. Ja byłem doświadczony, a on miał 18 lat i dopiero się uczył. Pamiętam za to, że już wtedy był bardzo niewygodnym rywalem. Te jego ruchy... Nigdy nie wiadomo, co zrobi. Bije niestandardowo. I bardzo mocno. Przy jego wzroście te ciosy zadawane są w różnych płaszczyznach i trudne do obrony. Do tego jest odporny na uderzenia i bardzo mocny psychicznie.
Saleta stoczył oficjalną walkę z Witalijem. - Na lodowisku w Łodzi ułożono podłogę i rozstawiono ring. Zimno było strasznie. Wygrałem siedem rund, na punkty. Dawno to było, kurczę, minęło już 20 lat.

Nie rzucać stołami
Władymir Kliczko trafił do Polski kilka lat po starszym bracie. W Gwardii brakowało pięściarza w wadze ciężkiej. - Mieliśmy dobry układ z Ukrainą, sprowadzaliśmy stamtąd zawodników, np. braci Sidorenko
- wspomina Skrzecz. - Słyszeliśmy, że jest taki ciężki, który wygrywa turnieje, więc postanowiliśmy go zatrudnić.
Kliczko zarabiał w Gwardii w dolarach, ale żył skromnie. Bardzo skromnie. Nie mieszkał w luksusie, nie było go stać, jak dzisiaj, na garnitury Hugo Bossa. - Ci, którzy boksowali dla naszego klubu, a byli spoza Warszawy, najpierw mieszkali w hotelu obok hali Gwardii, a potem w hali - opowiada Skrzecz. - Przy wejściu na strzelnicę były kiedyś pomieszczenia do odnowy biologicznej. Z Hubertem Okrojem zamieniliśmy je na hotelik. W tych pomieszczeniach po odnowie, na której utrzymanie nie było pieniędzy, zrobiliśmy pokoiki dla bokserów. I Władymir mieszkał właśnie tam.
Standard hotelu? - Straszny - mówi Skrzecz. - Łóżko, szafka. Telewizora oczywiście nie było. Chcieli mieć radio, bo ciągle słuchali muzyki. To był ich jedyny luksus. W magazynie chłopcy mieli kuchnię, z głównego korytarza wchodziło się do pomieszczeń sanitarnych, czyli dwóch pryszniców i dwóch toalet. Latem było tam znośnie, zimą już gorzej. Brakowało ogrzewania, musieliśmy załatwiać jakieś grzałki, piecyki. Ale nikt nie narzekał.
Witalij Kliczko też żył w Polsce skromnie. Przyjeżdżał do Warszawy jako kadrowicz i podczas zgrupowań mieszkał na AWF. Albo w akademiku Tartak, albo w hotelu Meksyku. - W Meksyku warunki były lepsze, zdarzały się łazienki w pokojach, spokojnie można było mieszkać - opowiada Urbańczyk.
Przyszły mistrz WBC bywał też w Relaksie - słynnej knajpie na AWF. - Przez wiele lat stałem tam na bramce. Na imprezy przychodziło wielu sportowców. Jak się napili, bywali agresywni. To nie była ekskluzywna knajpa, pamiętam stoły przymocowane do podłogi, żeby nikt nimi nie rzucał. Po północy zawsze zaczynały się awantury. Dwa, może trzy razy widziałem tam Witalija. Ale to był bardzo spokojny chłopak. Nigdy nie był agresywny. Nastawiał się na sport.
Saleta potwierdza. - Chodziłem z Witalijem do Relaksu. I nie pamiętam żadnej zadymy. To nie był i nie jest gość, który chce się napić i porozrabiać. Nie jest rozrywkowy.
Skrzecz też nie pamięta, by kiedykolwiek były problemy z Władymirem. - Skromnie żył, nie balował. Oszczędzał to, co zarobił. On miał cel i nie trzeba było go pilnować. Ciągle czytał. Przyjeżdżałem na trening, a on siedział w sali i przerzucał kartki książki. Spokojny, ułożony, grzeczny chłopak.

Bez pańszczyzny
Co innego w ringu. Tam demolował rywali, dominował. Albo wygrywał przed czasem, albo walkowerem. - W Białymstoku, w meczu z Hetmanem, boksował z Minasiewiczem. A Minasiewicz był wielkim objawieniem, kilku dobrych bokserów posłał na deski. Władymir niemiłosiernie go katował, trener rzucił w końcu na ring ręcznik. Pamiętam, jak Minasiewicz oburzony leci do trenera i krzyczy: „co ty mnie poddajesz!". A trener do niego: „co ty pier..., leje cię, jak chce i w co chce, nawet go nie dotknąłeś, chodź tu szybko do narożnika" - wspomina Skrzecz. - Nasza liga nie była jeszcze tak słaba, ale Władymir przerastał wszystkich. Było widać, że to jest gość na wielkie boksowanie.
Jak Kliczko trenował? - U nas treningów miał mało, bo przeważnie przyjeżdżał do Polski w piątek, w sobotę zasuwaliśmy na mecz, a w niedzielę wracał na Ukrainę - odpowiada Skrzecz. - To były takie specjalistyczne zajęcia przed walką. Ale ci wszyscy chłopcy ze Wschodu różnili się od naszych. Dla nich trening nie był odwalaniem pańszczyzny. Nasi gwiazdorzy nie skończyli zajęć, a już lecieli do szatni. Władymir wcześniej przychodził, dłużej zostawał. Przyzwyczajony był do naprawdę ciężkiej roboty. Nie przeszkadzało mu, że dzień przed walką zrobił 100 czy 200 pompek. Nigdy mniej, zawsze więcej - taki był. Po wygraniu trzech walk w naszej lidze nie uznawał się za mistrza. A znam kilku takich, którym po tak oszałamiających sukcesach trzeba było się 20 razy dziennie kłaniać. I to w pas.

Trzech krótko ostrzyżonych
Witalij Kliczko na początku lat 90. był jednym najlepszych kick bokserów świata. Niedługo potem postawił jednak na boks. W 1996 r. obydwaj bracia podpisali kontrakty z niemiecką grupą promotorską Universum. - Tam poznałem Władymira, a z Witalijem na dobre się zakumplowałem - mówi Saleta, który dołączył do Universum kilka miesięcy później. - Oni od zawsze kolekcjonowali samochody, pamiętam ich kanarkowe Volvo 850R. Po podpisaniu kontraktu z Universum kupili Jeepa Wranglera. Jechali nim przez Polskę na Ukrainę. Witalij skarżył się potem, że mieli u nas problemy z policją. Obaj duzi, krótko ostrzyżeni, w skórach, od razu zatrzymano ich do kontroli. Kiedy włóczyliśmy się we trzech, musieliśmy zabawnie wyglądać. Albo groźnie. Ja mam 194 cm, a byłem najmniejszy.
Saleta zaczął z braćmi sparować. I nie są to dla niego wesołe wspomnienia. - Sparingów z Witalijem nie cierpiałem. Każde uderzenie bolało. Prawą ręką ciosy zadaje tak, że widzisz nadlatującą pięść, blokujesz uderzenie, a i tak dostajesz w tył głowy, za ucho, takiego zakrętasa. Trudno to wytłumaczyć, dziwne są te ciosy. Jego atutem jest wzrost, refleks i dobra praca nóg. W dystansie kontroluje wszystko. Jak ktoś chce się przedrzeć, to Witalij robi klincz i dalej walczy po swojemu.

Amerykanin uciekł w nocy
Kiedy bracia przeszli na zawodowstwo, mieli problemy ze sparingpartnerami. - Chyba z tego powodu Universum podpisało ze mną kontrakt - mówi Saleta. - Potrzebowali kogoś z doświadczeniem, kto wytrzyma z Kliczkami podczas sparingów, kto nie da sobie zrobić krzywdy.
A bracia byli bardzo groźni, przynajmniej w początkach zawodowej kariery. Każdy trening traktowali jak wojnę. - Dlatego nie sparują ze sobą - twierdzi Saleta. - Zrobili to raz i zakończyło się bitwą, katastrofą. Nie widziałem tego, ale słyszałem, że chcieli się pozabijać. Jestem w stanie w to uwierzyć, bo byłem świadkiem, jak pierwszego dnia zgrupowania bułgarskiego pięściarza odwieziono do szpitala ze wstrząsem mózgu. Złamań nie ma co liczyć - nosy, szczęki, ręce, wszystko pękało. Po pierwszym sparingu jeden z Amerykanów w nocy wyjechał na lotnisko, po prostu uciekł. Dopiero potem bracia się wyluzowali, z rok im to zajęło.
Saleta uważa, że Witalij jest lepszym pięściarzem od Władymira. - W takim klasycznym, technicznym wyszkoleniu Władymir go przewyższa, ale to Witalij jest bardziej efektywny. No i dużo mocniej bije. Za to obaj są bardzo pewni siebie. Bardzo.
Saleta zapamiętał jedną galę, w której miał wystąpić Władymir. - Universum promowało wtedy boks prawie co dwa tygodnie. Robili to tak, że w jednej gali walczył Witalij, w drugiej Władymir. Od początku mieli przeciwników z przyzwoitymi bilansami, co jest ważne w tej historii. Władymir dzień przed walką dostał gorączki, rozchorował się. Witalij, który walczył tydzień wcześniej, a teraz przyjechał potowarzyszyć bratu, powiedział, że wobec tego on będzie walczył. I walczył.

Obywatel świata
Od początku wiadomo było, że po igrzyskach w Atlancie Władymir Kliczko nie wróci do Gwardii. - Kiedy zdobył olimpijskie złoto, przysłał nam do klubu swój plakat, z podziękowaniami i podpisem. Wisi w pokoju trenerów - mówi Skrzecz.
Saleta uważa, że bracia zrealizowali swój plan. - Pamiętam początki naszej znajomości, jak Witalij przyjechał tu z Ukrainy. Miał wielkie oczy, dla niego Polska była Ameryką. W porównaniu z Ukrainą to był Zachód. Potem, kiedy spotkałem go w Universum, byłem w szoku. Zupełnie inny człowiek. Mówił tylko po rosyjsku, znał co najwyżej podstawy angielskiego, po niemiecku nic, ale wszędzie czuł się dobrze, wszędzie był u siebie. Żadnych kompleksów. Teraz, tak jak brat, ma doktorat, mówi po angielsku, niemiecku, francusku, jest obywatelem świata. Zapytałem go, dlaczego przeprowadził się do Los Angeles. A on odpowiedział tym swoim powolnym, spokojnym głosem: „Przemek, zawsze ci mówiłem, że chcę mieszkać w Ameryce". A jak on czegoś chce, to trudno go zatrzymać.

Witalij Kliczko
Urodzony 19 lipca 1971 roku
Ring amatorski:
» mistrzostwo świata w kick-boxingu (dwa amatorskie, cztery wśród zawodowców)
» srebrny medal bokserskich mistrzostw świata w Berlinie (1995) w kategorii superciężkiej
» w połowie lat 90. zdyskwalifikowany za doping
Bilans walk zawodowych:
» 39 zwycięstw (37 przed czasem), dwie porażki (przez kontuzje Kliczki)
» był mistrzem świata federacji WBO, jest mistrzem świata federacji WBC w kategorii ciężkiej



Władymir Kliczko
Urodzony 25 marca 1976 roku
Ring amatorski:
» złoty medal igrzysk olimpijskich w Atlancie (1996) w kategorii superciężkiej
» srebrny medal mistrzostw Europy w Vejle (1996) w kategorii superciężkiej
» w latach 1995-96 walczył w Gwardii Warszawa
Bilans walk zawodowych:
» 54 zwycięstwa (48 przed czasem), trzy porażki
» mistrzostwo świata w kategorii ciężkiej federacji IBF i WBO oraz mniej prestiżowej IBO


sports.pl


Wciągajacy i ciekawy art.

SFD Fight Club & Uderzane
WISŁA KRAKÓW

Ekspert SFD
Pochwały Postów 686 Wiek 32 Na forum 11 Płeć Mężczyzna Przeczytanych tematów 13120
Masz problem z przybraniem na wadze lub zgubieniem zbędnych kilogramów? Indywidualne plany dietetyczne i treningowe
  • 23 383 spalonych kg tłuszczu
  • 27 059 zbudowanych kg mięśni
Sprawdź więcej
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 89 Napisanych postów 4264 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 21651
Czytałem kiedys w Przeglądzie S. Fajne.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 183 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 8862
Fajnie napisane, można się troche dowidzieć i nabrać respektu do braci, którzy widać,że dużo osiągneli własną pracą, odwagą i determinacją.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 3 Napisanych postów 784 Na forum 9 lat Przeczytanych tematów 19407
Dużo ciekawych informacji, nie wiedziałem, że Przemek się z nimi tak dobrze zna
Już od młodych lat było widać, że mają potencjał, teraz są mistrzami.
Po przeczytaniu tego arta też zrozumiałem dlaczego nie chcą ze sobą walczyć, pewnie któregoś by musili znosić na noszach po takiej walce. sog leci.

+$+ sru sru

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 229 Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 1310
Też czytałem ale mimo to SOG leci. Niech inni czytają jaka jest różnica między braćmi a innymi mistrzami. Nikt nie miał lekko, ale ciężko w Ameryce i na Ukrainie to dwie różne rzeczy. Jak Vitali przyjeżdżał do Polski to myślał ,że jest w Ameryce
Teraz maja swoją grupę promotorską, nie są zależni od HBO, kasy jak lodu i oboje mistrzami. To się już nie nazywa "American Dream" :P tylko "International Dream" :).
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 462 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 11585
Ja się odniosę do słów Salety, który twierdzi, że to Witalij jest lepszym bokserem. Zgadzam się z nim całkowicie, może i Władimir walczy lepiej technicznie, ma doskonały lewy i prawy prosty, ale ma słabości, chociaż teraz może to inaczej już wygląda, w półdystansie nie czuje się najlepiej, nie ma tak solidnej szczęki jak jego brat, słabszy cios, siła fizyczna też nie ta co u starszego braciszka, u którego jeszcze trzeba pochwalić doskonałe uniki, odchylenia w zasadzie (charakterystyczny brak gardy), co więcej Witek jest mocniejszy psychicznie, przecież to widać, że ten facet jest jak skała, nie boi się nikogo, spokojny w każdej sytuacji, brak obaw przed wymianą ciosów w półdystansie, udziałem w ringowej wojnie. Dla mnie Witalij to conajmniej Top10 HW wszechczasów. Oczywiście nie twierdzę, że Władimir to słaby bokser, wręcz przeciwnie, potrafi zdominować rywali nawet bardziej niż brat, ale ma "skazy" w rekordzie, gdy przegrywał z Sandersem, to brat musiał pokarać pogromcę swojego brata, był bezlitosny. Także reasumując Witalij jest moim zdaniem lepszy niż brat, poza tym jest posiadaczem najbardziej prestiżowego pasa, także trochę mnie to dziwi, że uchodzi za number 2 obecnie w HW, skoro nawet Władek nie ma drugiego co do ważności pasa WBA, który jak wszyscy wiemy należy obecnie do Davida Geja, a jeszcze co do Geja tylko, myślę, że on nie będzie w stanie przyjąć czystego ciosu na szczękę od żadnego z braci i ustać na nogach, nie ma absolutnie szans moim zdaniem.

Na koniec powiem tylko, że nie mogę się doczekać jutrzejszego starcia Witka z Briggsem, mam dziwne przeczucie, że to wcale nie będzie taka nudna walka, jak się wielu wydaje, owszem jestem przekonany, że wygra Witek, ale myślę, że będą się dziać ciekawe rzeczy.

Pozdro

EDIT

Właśnie przeczytałem na onecie, że Gołota myśli bardzo podobnie do mnie, tzn. też jest zdania, że to wcale nie będzie taki spacerek dla Witka, jak twierdzą tzw. eksperci, bądź co bądź Andrew zna się na ciężkiej jak mało kto w tym kraju

http://sport.onet.pl/boks/golota-niech-eksperci-zaloza-rekawice-i-pokaza-jak,1,3735389,wiadomosc.html

Zmieniony przez - Pacjent17 w dniu 2010-10-15 23:30:52

Pacjent17

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4568 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 34748
Zależy co rozumieć jako spacerek
Bardzo fajny art, dużo mówi o braciach jako pięściarzach i ludziach. Nie czytałem wceśniej, dałbym soga ale nie mogę
Tak jak coraz bardziej lubię i doceniam Władymira, tak coraz bardziej jestem przekonany o potężnej przewadze Witka nad Nim
Nie wiedziałem że Witek w kicku był taki wymiatacz.
Jak Briggs za bardzo podskoczy, Vito sprzeda Mu high kicka i będzie po walce

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 229 Na forum 8 lat Przeczytanych tematów 1310
Pacjent sog poleciał :) 100% zgodności. Już wiele razy powtarzałem,że Vito jest lepszy od Wladimira. Po walce z Peterem jak się wszyscy zachwycali [ fakt było czym ] i mówili ,że jest poza zasięgiem każdego i typowali po 20% szans na wygranie z Wladem a 40 - 50% z Vitem to jako jedyny [ później dołączył do mnie Tygrum ] mówiłem ,że Władek jest najlepszy, ale dopóki Vitali walczy to zawsze będzie na drugim miejscu :) Przy czym obaj są niesamowici.
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Ekspert
Szacuny 89 Napisanych postów 4264 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 21651
Serious1,Pacjent17,Tygrum dla mnie Vito zamiótłby podłogę Władem...

Włado ma technikę,ale z takimi bokserami jak Vito czy Lennox,Tucker którzy mają warunki i zasięg,ZAWSZE coś przyjmiesz będac takim kolosem jak Władek...A Władek ma szklankę i co mówi Stewart nie radzi sobie gdy ma przeciwnika z którym musi się bić...

Vito mógłby rywalizować z kozakami 90's bo ma szczenę,sercę,psychę,Włądo mimo iż techniczny to jak to mówił Tygrum dobry jest w obijaniu waciaków...

Vito surowy,ale mocny,Włado świetny z małymi ciężkimi,ale walka z Thompsonem troche go obnażyła...

Vito nie zawalczy z bratem,bo musiałby udawać słabego...

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2010-10-16 00:51:27

Zmieniony przez - Cezi1987 w dniu 2010-10-16 00:52:16
...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 14 Napisanych postów 4568 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 34748
Proste - Władek ma dużo zalet, pięknie boksuje i na tle słabszych przeciwników po prostu błyszczy. I to widać. Z mocniejszymi walczyłby oczywiście dobrze, ale blask by niknął.
Vito, mam wrażenie, odwrotnie. Ze słabymi rywalami to wygląda baaardzo mało efektownie. Z kolei dać mu dobrego, klasowego rywala (Lewis) - i Vito nagle ROŚNIE. Tu się uwidaczniają Jego zalety.
Więc Vito sobie raczej nie pobłyszczy w karierze, chyba że braciszkowie wreszcie skryżuja rękawice
Prawda jest taka, że jeśli Briggs okaże się faktycznie taki groźny (jakimś cudem ) jak prognozuja niektórzy, to Vito przestanie być gentlemanem-sportowcem i właczy turbodopalacz. I wtedy jest szansa że znów cała sala wstanie...
(ech, rozmarzyłem się... )

Witalij Kliczko na prezydenta Ukrainy !!!

...
Napisał(a)
Zgłoś naruszenie
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 183 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 8862
Popieram, technicznie Władimir, na prawde ładnie walczy, ale Vitali widać że ma charakter. Wystarczy spojrzeć jak walczył z rozciętym łukiem podczas walki z Lenoxem gdy jego brat dosłownie nie wiedział gdzie jest w walce z Sandersem czy Bewsterem. Cienko widze go (Władymira) z wielkimi lat 90.
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Artykuł o boksie.

Następny temat

Solis vs Austin eliminator WBC

MenS