Witajcie, na wstępie powiem, że to nie żaden spam czy prowokacja tylko realna sprawa. Mocno w te wakacje przewiałem głowię - mokre włosy i na rower po nocy. Byłem chory i brałem anty przez 4 dni w wakacje... ale spałem przy otwarty oknie bo inaczej się podduszałem. Jakos tak trochę wyzdrowiałem i od razu - w piąrtek przestałem brać leki a w sobotę na imprę i wypiłem jedno piwko. Niedziela kolejna impra tylko bez alko.
Minął tydzień a ja strasznie źle się czuję- ból zatok, gorączka, przemęczenie... za tydzień od tamtej pory poleciał antybiotyk + wiatminy przez 7dni!!! do tego siedziałem w domu i się grzałem, robiłem inhalacje i wszystko "prawie" mi przeszło. Tylko, że tak bliżej potylicy jest coś co mnie boli przy gwałtownych ruchach... skakanka, disco odpadają... Mój rodzinny mówił przypisując anty, żę to zapalenie zatok tych na wysokości nosa - i tak też było, tylko, że ból z przodu zniknął a zostałe ten z tyłu.
Co to może być? Chcę to wyleczyć... W styczniu dostałem w skroń z całeś siły pięścią i przywaliłem drugą stroną w ulicę(ośnieżoną) aż mnie przyćmiło... Ale 6tyodni później byłem na rezonansie i nic - wszystko spoko.
Mam gdzies w szafie na dnie konchi - do konchowania... takie rurki co się pali na zatoki... Próbować?
A może to jakiś guz? Chociaż mdłości nie mam.
Minął tydzień a ja strasznie źle się czuję- ból zatok, gorączka, przemęczenie... za tydzień od tamtej pory poleciał antybiotyk + wiatminy przez 7dni!!! do tego siedziałem w domu i się grzałem, robiłem inhalacje i wszystko "prawie" mi przeszło. Tylko, że tak bliżej potylicy jest coś co mnie boli przy gwałtownych ruchach... skakanka, disco odpadają... Mój rodzinny mówił przypisując anty, żę to zapalenie zatok tych na wysokości nosa - i tak też było, tylko, że ból z przodu zniknął a zostałe ten z tyłu.
Co to może być? Chcę to wyleczyć... W styczniu dostałem w skroń z całeś siły pięścią i przywaliłem drugą stroną w ulicę(ośnieżoną) aż mnie przyćmiło... Ale 6tyodni później byłem na rezonansie i nic - wszystko spoko.
Mam gdzies w szafie na dnie konchi - do konchowania... takie rurki co się pali na zatoki... Próbować?
A może to jakiś guz? Chociaż mdłości nie mam.
Krzysztof Piekarz