a miałam 4 ataki w ciągu półtora roku, przy pierwszych dwóch bolał mnie brzuch,ale to tak niesamowicie bardzo, że myślałam że umrę. ból przyszedł niespodziewanie.poszłam do lekarza i ten skierował na USG ale oczywiście oni nic nie wykryli. potem był spokój jakiś czas. po pół roku dostałam trzeciego ataku. w pewnej chwili zrobiło mi się słabo i
ciemno przed oczami,do tego ten sam ból brzucha po prawej stronie. ledwo doleciałam do łazienki i .... po godzinie mi przeszło, ale tak mnie ten ból zmęczył ,że długo nie mogłam dojść do siebie. byłam w pracy i to sama,więc no pomoc nie mogłam liczyć.położyłam się na ławce i przeszło. po jakimś roku obudziłam się o 3 rano z okropnym bólem w tym samym miejscu. rano wzięłam najmocniejszą tabletkę przeciwbólową jaką miałam i pojechałam do pracy . musiałam tam jechać. dopóki tabletka działała było ok. jakieś 4 godz. a potem powrót. stopniowo,stopniowo narastał. na jedzenie nie mogłam patrzeć , brało mnie na wymioty i cały świat wirował. raz ciepło, raz zimno, a było lato. ledwo dojechałam autem do domu. myślałam położe się przejdzie. ale w domu było już tylko gorzej. wymioty, powiększający się brzuch i płacz z bólu. o 20 byłam w szpitalu. zanim mnie przyjeli, zanim przyszedł jakis doktorek, zanim pobrali krew i inne minęła cała noc i tak przecierpiałam na łózku do 13 następnego dnia. doktor łaził jeden za drugim a żaden nie wiedział co to jest. ja wyczuwałam jakiś guz,który mogłam chwycić w rękę, takie coś mi juz urosło. jakbym jajko trzymała w dłoni,a oni mi to przyciskali i gnietli. myślałam że ich uduszę ale nie miałam sił. znowu mnie zostawili i wysłali na USG.tam było jeszcze lepiej . gościu jeździł mi po brzuchu przez godzine i on nic tam nie widział ,. myślał że umrę z ich zaradności.o 14 byłam na stole operacyjnym. cudowne uczucie. obudziłam się i nic nie pamiętałam. potem to juz była masakra . długo bym mogła opisywać. ból nie do wytrzymania.nie mogłam się ruszyć. nie sikałam dwa dni, nie mówiąc o czymś innym. nbrzuch miałam jak kobieta w 5 miesiącu ciąży. cały czas miałam uczucie że teraz się wysikam, ale gdy siadałam to 3 krople w ciągu godziny. każde napięcie mięśni brzucha było nie do opisania, żeby przekęcić się z boku na bok, zajmowało mi to jakieś 20 minut, ze łzami w oczach. jeszcze jedno nigdy nie zapomnę jednej z pielęgniarek, jak na drugi dzień kazała mi wstać i iść przemyc twarz, ja jej powiedziałm że nie umię wstać. a ona do mnie. NIE UDAWAJ ŻE CIĘ BOLI TYLKO WSTAWAJ I IDŹ SIĘ MYĆ, łzy ciekły mi po policzkach i ledwo dokuśtykałam do kranu. takie to mam niemiłe przeżycie. ogólnie podano mi 14 kroplówek w 4 z antybiotykiem, bo okazało się, że mam jakieś ropnie, ostre zapalenie wyrostka i zapalenie otrzewnej. w szpitalu byłam 4 dni. a w domu dochodziłam do siebie przez 2 tygodnie, jakos przeżyłam ,dziś mam bliznę i niemiłe wspomnienia. ale może nie każdy wyrostek jest taką katuszą jaką ja przeżyłam . tak więc życze wszystkim zdrowia
