Do Pana Piotra
Dotarłam do USG, przed tym badaniem większość ludzi utrzymywała że nie mam wiezadeł krzyżowych i ze niechybnie czeka mnie rekonstrukcja, ale okazuje się po badaniu, że - tu pozwolę sobie przytoczyć co mi napisano - " nie stwierdza sie plynu w jamie stawowej ani zchyłku nadkrzepowym. Przyczep blizszy
więzadła pobocznego piszczelowego pogrubiały o zatartej echostrukturze-cechy naderwania. Więzadło poboczne strzałkowe oraz widoczne odcinki więzadeł krzyzowych bez cech uszkodzenia. Łąkotki o jednorodnej echogeniczności, bez cech uszkodzenia."
Jutro idę do Pani ortopedy na konsultację tego wyniku.
Z drugiej strony słyszałam że badanie USG kolana dotyczące więzadeł krzyzowych można porównac do wróżenia z fusów-tak to określił jeden z fizjoterapeutów. I szczerze powiem że nadal nie wiem co mijest, ani co robić. Jeden otropeda poleca ćwiczyć kolano, do tego przychyla się też fizjoterapeuta, drugi powiedział by unieruchomić nogę, by więzadło poboczne miało szansę się zrosnąć, to także potwierdził mi radiolog. Cze jest sens powtarzania badania USG?Czy inny radiolog jest w stanie zobaczyć coś więcej? I w końcu co z tą nogą robić? Nosić ortezę czy nie? ćwiczyć czy nie nadwerężać więzadła pobocznego, które na pewno jest naderwane. I jeszcze jedno czy na pewno można stwierdzić na podstawie USG, że łąkotki są nienaruszone?
Pomożcie mi jak możecie, bo ja już sama nie wiem co mam z tym biednym kolanem począc.
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za (p)odpowiewiedzi.
Zmieniony przez - iglak7 w dniu 2009-03-18 13:29:04