
--> SFD FIGHT CLUB <--
0111010001101000011010010110111001101011
The fear of death follows from the fear of life. A man who lives fully is prepared to die at any time.
Było tak stałem około 5 nad ranem pod Non Stopem(taki sklepik, kto mieszka w 3city ten wie
)z dwoma koleżankami i smialiśmy sie One chciały żebym zdjął skarpety
nieważne czemu.....Ja nie chciałem, kawałek dalej stał jeden koleś i mówi: " Zdejmij ku.rwa te skarpety". Ja : Nic nie odpowiedziałem udawałem że nie słysze. Dziewczyny sie wystraszyły i umilkły. Koleś po kilku sekundach: Nie słyszałęs co powiedziałem, frajerze..... Wtedy nie wytrzymałem i mówie : Zamknij ryj. On: rzucił we mnie piwem, nie trafil i zaczął okładac pieściami. Zacząłem sie bronic i po jakis 30 sek. Koles leżał na ziemi. Ze sklepu wyszedł jego kumpel i zaczął mnie od tyłu nap*****lać próbowałęm sie bronic ale ten pierwszy tez wstał i byłęm sam na dwóch. Dostałęm w******l. Co prawda obaj byli wieksi odemnie ale 1 na 1 bym ich rozwalił. Gdybym wiedsział to co wiem teraz to jak koleś odezwał sie o skarpetach odrazu poskłądałbym go jak szmate tak że by nie mógł wstac kilka min. a później jego kolege. a tak to oni poskładali mnie........
Pozdrawiam
Kto nie próbuje, nie wygraywa....
"...Czasem zeby pójść do przodu trzeba zrobic krok do tyłu..."
Pozdro

Kto nie próbuje, nie wygraywa....
"...Czasem zeby pójść do przodu trzeba zrobic krok do tyłu..."

--> SFD FIGHT CLUB <--
0111010001101000011010010110111001101011
The fear of death follows from the fear of life. A man who lives fully is prepared to die at any time.
to było około pół roku temu wiec ważyłem tyle co teraz jakies 80 kg oni na oko po 90kg. Chłopaki na cyklach chyba bo widac że cwiczyli. Chociaż ja wyzszy od nich byłem o jakies 10 cm. No tak jak mówiłem pojedyńczo to bym z nimi problemów nie miał bo tego pierwszego powalenie to mi jakies 30 sek moze minute zajeło. Póżniej odciagały mnie te dziewczyny bo chciałem go okopac jeszcze żeby już drugi raz nie atakował ale one mnie odciagneły a wtedy ten drugi koles zaatakował od tyłu wiec szanse maleja bardzo, pamietam jak sie zgjąłem w pół po ciosie w potylice potem ten pierwszy wstał i zaczeli kopac we dwóch. Chwile to trwało, po całej akcji kilka minut musiałem posiedzieć żeby dojść do siebie. Tak to bywa z chłopakami na cyklach
Pozdrawiam wszystkich chłopaków na cyklach

Kto nie próbuje, nie wygraywa....
"...Czasem zeby pójść do przodu trzeba zrobic krok do tyłu..."
jnieladnie, nieladnie hehe, mnie na tej solowce tez ponioslo, bo gosc wylapal mae-geri na klate i juz w sumie lezal, ale ja go jeszcze piesciami troche czestowalem...glupio mi troche, na trzezwo bym tak nie robil. moze zreszta za to sie ci inni doyebali? nie wiem ilu ich bylo, chyba trzech. Ostatnie co pamietam pozniej to ze mnie ktos trzymal z tylu i podcial, pozniej kilka nog mnie kopalo gdzie popadnie, a pozniej juz jak nikogo nie bylo i wstawalem
blackout
--> SFD FIGHT CLUB <--
0111010001101000011010010110111001101011
The fear of death follows from the fear of life. A man who lives fully is prepared to die at any time.
to było około pół roku temu wiec ważyłem tyle co teraz jakies 80 kg oni na oko po 90kg. Chłopaki na cyklach chyba bo widac że cwiczyli. Chociaż ja wyzszy od nich byłem o jakies 10 cm. No tak jak mówiłem pojedyńczo to bym z nimi problemów nie miał bo tego pierwszego powalenie to mi jakies 30 sek moze minute zajeło. Póżniej odciagały mnie te dziewczyny bo chciałem go okopac jeszcze żeby już drugi raz nie atakował ale one mnie odciagneły a wtedy ten drugi koles zaatakował od tyłu wiec szanse maleja bardzo, pamietam jak sie zgjąłem w pół po ciosie w potylice potem ten pierwszy wstał i zaczeli kopac we dwóch. Chwile to trwało, po całej akcji kilka minut musiałem posiedzieć żeby dojść do siebie. Tak to bywa z chłopakami na cyklach
Później dziewczyny mi mówiły(bo ja tego nie pamietałem ) że jeden z nich chciał po mnie poskakać
ale drugi( chyb mu sterydy mózgu do końca nie wyżarły odciągnął kolege od tego pomusłu) dobrze bo nie wiem jakbym skończył. Nie wiem jak wy może ja mam pecha ale mi sie mnóstwo takich historii przytrafiło. Pamietam jak kiedyś we 3 we Władysławowie siedzieliśmy o 6 ranow w Barze i jedliśmy obiady (mniam) i przyczepiła sie do nas grupa chyba z 10 osób chcielis żebyśmy z nimi w kamienną twarz grali ( chyba wiecie o co chodzi) mysmy nie mieli na to ochoty....To poprosli żebyśmy z nimi wyszli. Na to też nie mieliśmy ochoty, bo wiedzielismy o co chodzi a ich było dużo wiecej( chyba jacyś naćpani) no i też nie było kolorowo. Niedawno mój dobry ziomek dostał z butelki w głowe po imprezie na peronie w Sopocie, agresor zaczął *******lac a myśmy ratowali zioma. Takwiec moge poopowiadać. Dlatego uważam że lepiej dać czasem sobie spokoj.
Pozdrawiam wszystkich chłopaków na cyklach


Kto nie próbuje, nie wygraywa....
"...Czasem zeby pójść do przodu trzeba zrobic krok do tyłu..."
Pozdrawiam
Kto nie próbuje, nie wygraywa....
"...Czasem zeby pójść do przodu trzeba zrobic krok do tyłu..."




pzdr...