Nawet nie musiałam wzywać policji, bo byli tuż obok. Zatrzymali go. Wlepili mu mandat. Za spowodowanie kolizji.
To był gruzin. Miał polskie prawo jazdy (obcokrajowcy mogą wymienić swoje prawo jazdy na polskie bez zdawania egzaminu). W ogóle nie poczuwał się do winy. I gdy policjanci poszli do radiowozu spisywać protokół, gruzin do mnie wyszedł i powiedział mi "ja się rozglądałem i żaden pojazd mechaniczny nie jechał, tylko ty jechałaś rowerem a nie pojazdem mechanicznym, więc ja miałem prawo jechać".
Tłumaczyłam mu, że jest w Polsce i zgodnie z przepisami on nie miał prawa jechać. Jak kamieniami w mur. W końcu przestałam go słuchać i rozmawiałam przez telefon. To wtedy on wystukał na swoim telefonie "to Ty we mnie uderzyłaś"...
Ręce opadają jacy ludzie na codzień nas mijają samochodami.
On wjechał, na moje szczęście zapewne, w moje przednie koło, a nie w ciało. Kierownica automatycznie skręciła i rower ułożył się równolegle do boku auta. Moje ciało wgniotło karoserię za przednim nadkolem, oderwało lusterko, odbiło się i poleciałam na asfalt.
Później miałam chwilowe zaćmienie, aż otworzyłam oczy, sprawdziłam czy żyję i czy się mogę ruszać i jakoś dotarłam do krawężnika, na którym usiadłam.
Nie miałam pojęcia jak działa adrenalina powypadkowa.
Dziś wiem jedno - nie odmawiajcie wezwania karetki nawet jeśli wydaje się wam, że macie tylko siniaki.
Człowiek, który mnie mógł zabić został ukarany tylko za kolizję.
A ja przez niego będę miała ingerencję w stawie barkowym. Będę miała blizny.
Dodatkowym problemem jest uszkodzenie lewej dłoni, ale to już inny temat.
Zmieniony przez - Natlee w dniu 2024-10-27 17:41:03
To był gruzin. Miał polskie prawo jazdy (obcokrajowcy mogą wymienić swoje prawo jazdy na polskie bez zdawania egzaminu). W ogóle nie poczuwał się do winy. I gdy policjanci poszli do radiowozu spisywać protokół, gruzin do mnie wyszedł i powiedział mi "ja się rozglądałem i żaden pojazd mechaniczny nie jechał, tylko ty jechałaś rowerem a nie pojazdem mechanicznym, więc ja miałem prawo jechać".
Tłumaczyłam mu, że jest w Polsce i zgodnie z przepisami on nie miał prawa jechać. Jak kamieniami w mur. W końcu przestałam go słuchać i rozmawiałam przez telefon. To wtedy on wystukał na swoim telefonie "to Ty we mnie uderzyłaś"...
Ręce opadają jacy ludzie na codzień nas mijają samochodami.
On wjechał, na moje szczęście zapewne, w moje przednie koło, a nie w ciało. Kierownica automatycznie skręciła i rower ułożył się równolegle do boku auta. Moje ciało wgniotło karoserię za przednim nadkolem, oderwało lusterko, odbiło się i poleciałam na asfalt.
Później miałam chwilowe zaćmienie, aż otworzyłam oczy, sprawdziłam czy żyję i czy się mogę ruszać i jakoś dotarłam do krawężnika, na którym usiadłam.
Nie miałam pojęcia jak działa adrenalina powypadkowa.
Dziś wiem jedno - nie odmawiajcie wezwania karetki nawet jeśli wydaje się wam, że macie tylko siniaki.
Człowiek, który mnie mógł zabić został ukarany tylko za kolizję.
A ja przez niego będę miała ingerencję w stawie barkowym. Będę miała blizny.
Dodatkowym problemem jest uszkodzenie lewej dłoni, ale to już inny temat.
Zmieniony przez - Natlee w dniu 2024-10-27 17:41:03
.
.
...
.