Amy Kaplan/FanSided
„To najgroźniejszy gość, z jakim przyszło mi się do tej pory zmierzyć" – Michael Chiesa o zbliżającym się pojedynku z Vicente Luque
Michael Chiesa w swojej karierze walczył z wieloma znanymi rywalami, ale uważa, że jego kolejny przeciwnik
Vicente Luque jest dla niego największym zagrożeniem.
MichaelChiesa (18-4 MMA, 11-4 UFC) zmierzy się z Vicente Luque (20-7-1 MMA, 13-3 UFC) 7 sierpnia na
UFC 265 w Toyota Center w Houston w kluczowym starciu w wadze półśredniej.
Zwycięzca 15. sezonu "The Ultimate Fightera" ma świetną passę czterech wygranych walk od czasu przejścia z wagi lekkiej do półśredniej i darzy szacunkiem Luque, który olśnił fanów szeregiem skończeń w swojej wspinaczce po drabince wagi półśredniej.
Michael Chiesa"Powiem to już teraz: myślę, że Vicente Luque, bez dwóch zdań, jest najgroźniejszym gościem, z jakim się do tej pory zmierzyłem" - powiedział Chiesa w rozmowie z Michaelem Bispingiem w podcaście "Believe You Me". "Wygrał dziewięć z ostatnich dziesięciu walk, z ośmioma skończeniami. Cały czas zgarnia te bonusy za wygrane, jest naprawdę niebezpieczny. Ma dużą siłę w rękach. Ma świetną dyscyplinę w stójce. Nie widzisz, żeby popełniał dużo błędów. Jest zdrowy i mocny. Trzyma się podstaw, i nie mówię tego w uwłaczający sposób.
Podstawy wygrywają walki, a on jest bardzo dobry w walce w stójce. Ma naprawdę, naprawdę dobrą obronę i ma tę niesamowitą zdolność do tego, że jego rywale czują się z czasem zbyt komfortowo. Jest tak zdyscyplinowany w obronie, że faceci zaczynają go po prostu punktować i zaczynają się rozleniwiać, bo mogą go trochę dotknąć, a kiedy on zaczyna rozpuszczać ręce, facet ma niszczycielską siłę i ma w swoim arsenale poddania. Myślę więc, że to najgroźniejszy gość, z jakim przyszło mi się do tej pory zmierzyć".
Chiesa obawia się, że Luque jest zawodnikiem o wielu umiejętnościach, które sprawiały problemy większości zawodników w dywizji. Uważa, że podstawowym błędem zawodników popełnianym w walkach przeciwko Luque jest zbytnie rozluźnienie się i „Maverick” przysięga nie popełnić tego samego błędu.
Michael Chiesa"Nie mogę popełnić ani jednego błędu taktycznego w tej walce, jeśli chcę wygrać. Muszę być bezbłędny. Nie mogę popełnić błędu, bo to jest gość, z którym, gdy ogląda się jego walki, faceci toczą z nim świetne walki, dopóki nie popełnią jednego małego, drobnego błędu, a to zmienia cały przebieg walki. On jest z dobrego obozu. Wiem, że dużo trenował w Brazylii, ale w Sanford MMA jest już od dawna.
To bardzo twardy facet. Myślę o nim jak świat długi i szeroki. Jest dobrym zawodnikiem, jest człowiekiem rodzinnym i jest niebezpieczny jak cholera, ale jestem naprawdę podekscytowany tą szansą. Czuję, że faceci, którzy stwarzają tego typu zagrożenia, jeśli chodzi o niebezpieczeństwo i zadawanie obrażeń, czuję, że to wydobywa ze mnie to, co najlepsze, bo moje zmysły są o wiele bardziej rozwinięte."
W mocno obsadzonej dywizji półśredniej, Chiesa uważa, że jego walka z Luque powinna wyłonić pretendenta numer jeden po
Leonie Edwardsie. Chociaż UFC typuje
Colby'ego Covingtona jako kolejnego pretendenta do tytułu, Chiesa zdecydowanie się z tym nie zgadza.
Michael Chiesa"Myślę, że ktokolwiek wygra tę walkę, nawet jeśli Luque okaże się lepszy i zwycięży, to myślę, że powinien ruszyć dalej i walczyć o tytuł. Uważam, że Leon powinien być następny (w walce o pas). Nie mam problemów z powiedzeniem tego. Ma chorą passę zwycięstw, trzeba dać mu to, na co zasługuje. Jest niepokonany w swoich ostatnich 10 walkach, ale myślę, że ktokolwiek wygra pomiędzy mną a Luque powinien być następny. (...) Nie uważam, że ten poj**any koleś (Covington) powinien dostać walkę o pas, wygrywając jedną walkę w ciągu roku i siedząc na uboczu."