Witam! 2 tygodnie temu wybilem bark (przednie wybicie barku) od razu pojechałem na pogotowie gdzie został nastawiony i unieruchomiony w prowizorycznej bandażowej ortrzie. Następnego dnia kupiłem kamizelkę dessault i przez tydzien odpoczywalem starając się nie ruszać ręką. Faktycznie ból odpuścił a ręka nabrała większej sprawności. Po tym pierwszym tygodniu poszedłem do lekarza na NFZ. Ten nie oglądając ręki kazał wrócić za 3 tyg. Nie odpowiedział na żadne pytanie związane z rehabilitacja. Przez drugi tydzień kontynuowałem kuracje i starałem się nie ruszać ręką.
Jednak mój tryb życia (mieszkam sam) i praca (bardziej polegająca a mówieniu niż dużej aktywności) nie pozwalają mi trzymać ręki cały czas w kamizelce. I tak oto kilka dni temu, również przez upały pozwalałem sobie na coraz duże odpoczynki od kamizelki. Np po domu chodziłem bez (lecz przy wyjściu z domu zawsze zakładam) . Nie wspomnę o tym, że nie da się zrobić obiadu jedną ręką o myciu naczyń już nie wspomnę ;) w niektórych sytuacjach używałem chorej ręki jednak w taki sposób aby nie przekroczyć jej sprawności oraz nie wykonywać ruchów które sprawiają ból.
Niestety dzisiaj biorąc kąpiel słuchawka od prysznica wypadła mi że zdrowej ręki a ja z odruchu odrazu chciałem gwałtownym ruchem złapać ją chorą ręką. W tym momencie pojawił się gwałtowny ból, który powstrzymał dalszy ruch. Unieruchomilem rękę i już jej nie używałem dzisiaj. Jednak ból przy próbie poruszania barkiem pozostał. Jest bardziej wzmożony niż do tej pory i mam wrażenie że bark jest jakiś taki bardzie "luźny" nie w dosłownym i poważny sposób ale zauważalny.
Do lekarza idę we wt (oczywiście prywatnego) natomiast męczy mnie ta kwestia i dostaję "paranoi" :P jak myślicie czy jest się czym martwić? Czy to może tylko zwykłe przeforsowanie i po kilku dniach oszczedzania ręki przejdzie? Z góry dziękuję za odpowiedzi. :)
Jednak mój tryb życia (mieszkam sam) i praca (bardziej polegająca a mówieniu niż dużej aktywności) nie pozwalają mi trzymać ręki cały czas w kamizelce. I tak oto kilka dni temu, również przez upały pozwalałem sobie na coraz duże odpoczynki od kamizelki. Np po domu chodziłem bez (lecz przy wyjściu z domu zawsze zakładam) . Nie wspomnę o tym, że nie da się zrobić obiadu jedną ręką o myciu naczyń już nie wspomnę ;) w niektórych sytuacjach używałem chorej ręki jednak w taki sposób aby nie przekroczyć jej sprawności oraz nie wykonywać ruchów które sprawiają ból.
Niestety dzisiaj biorąc kąpiel słuchawka od prysznica wypadła mi że zdrowej ręki a ja z odruchu odrazu chciałem gwałtownym ruchem złapać ją chorą ręką. W tym momencie pojawił się gwałtowny ból, który powstrzymał dalszy ruch. Unieruchomilem rękę i już jej nie używałem dzisiaj. Jednak ból przy próbie poruszania barkiem pozostał. Jest bardziej wzmożony niż do tej pory i mam wrażenie że bark jest jakiś taki bardzie "luźny" nie w dosłownym i poważny sposób ale zauważalny.
Do lekarza idę we wt (oczywiście prywatnego) natomiast męczy mnie ta kwestia i dostaję "paranoi" :P jak myślicie czy jest się czym martwić? Czy to może tylko zwykłe przeforsowanie i po kilku dniach oszczedzania ręki przejdzie? Z góry dziękuję za odpowiedzi. :)
Krzysztof Piekarz