Troszkę biję się z myślami, może akurat ktoś coś doradzi. Od dawna moja waga w okresach kiedy trenuję waha się między 81-84 kg. Zazwyczaj zbijałem do 79,5/82,2 w no gi/gi. Zazwyczaj ten ostatni 1-1,5 kg z wody. W wakacje chciałem w końcu ogarnąć wagę, no ale jak to z wakacjami bywa coś poszło nie tak
dzisiaj rano było na wadze 83,5 kg, jestem w treningu, czuję się dobrze za miesiąc pierwsze zawody w sezonie.... no i właśnie... Pora zdecydować na jaką kategorię wagową się szykować bo to jednak akurat odpowiedni moment i w zasadzie ostatni jeśli chce uniknąć zbijania na ostatnią chwilę tak jak zawsze...
1) 79,5 kg to 4 tygodnie i 4 kg do zrobienia, a więc coś co spokojnie da się zrobić. Tyle że już za dużo treningów więcej w tygodniu nie dorzucę, bo i tak sporo robię, jem mniej więcej na oko, tu jest pewne pole do polepszeń i jak się zawezmę to zrobię... tyle że boję się że to może się odbić na samopoczuciu i jakości treningu.
2) 85,5 kg plus jest taki że mógłbym spokojnie z ,,czystą" głową trenować, pojechać na zawody bez stresu, nawodniony, zjeść porządne śniadanie, miałbym z 2 kg niedowagi. Minus jest taki że mam duży problem z zawodnikami którzy mają dobre zapasy/kontrolę z góry i są ode mnie silniejsi. Tacy mi się trafili w kategorii niżej... a siły od tego czasu za bardzo nie nadrobiłem, jedynie co troszkę modyfikuję swoją grę.
No i pytanie którą opcję wybrać i dlaczego..
dzisiaj rano było na wadze 83,5 kg, jestem w treningu, czuję się dobrze za miesiąc pierwsze zawody w sezonie.... no i właśnie... Pora zdecydować na jaką kategorię wagową się szykować bo to jednak akurat odpowiedni moment i w zasadzie ostatni jeśli chce uniknąć zbijania na ostatnią chwilę tak jak zawsze...
1) 79,5 kg to 4 tygodnie i 4 kg do zrobienia, a więc coś co spokojnie da się zrobić. Tyle że już za dużo treningów więcej w tygodniu nie dorzucę, bo i tak sporo robię, jem mniej więcej na oko, tu jest pewne pole do polepszeń i jak się zawezmę to zrobię... tyle że boję się że to może się odbić na samopoczuciu i jakości treningu.
2) 85,5 kg plus jest taki że mógłbym spokojnie z ,,czystą" głową trenować, pojechać na zawody bez stresu, nawodniony, zjeść porządne śniadanie, miałbym z 2 kg niedowagi. Minus jest taki że mam duży problem z zawodnikami którzy mają dobre zapasy/kontrolę z góry i są ode mnie silniejsi. Tacy mi się trafili w kategorii niżej... a siły od tego czasu za bardzo nie nadrobiłem, jedynie co troszkę modyfikuję swoją grę.
No i pytanie którą opcję wybrać i dlaczego..
,,chodzić już umiem, teraz chce umieć latać" Eldoka
Krzysztof Piekarz