Witam. Mam 17 lat i już od 1,5 roku zmagam się z kontuzją 2 stawów barkowych. Niestety chyba za szybko udałem się na siłownię i właściwie samemu wyrządziłem sobie krzywdę, no cóż, nauczka na przyszłość. Problem z moim barkami to właściwie 2x wysięk, nic więcej, w 1 barku dodatkowo obrzęk, wygląda to tak:
-bark prawy-ślad wysięku w kaletce podbarkowej
-bark lewy-śladowy linijny wysięk w kaletce podnaramiennej i do tego odcinkowe pogrubieniedo 8,5mmi podwyższenie sygnału ś. m.podłopatkowego na wys. przyczepu kostnego-może odp obrzękowi.
I to właściwie tyle, wszystko inne w porządku, brak cech ciasnot barkowych, stożek rotatorów bez uszkodzeń itd. Do dzisiejszego dnia ból po wstaniu z łóżka (śpię na boku). Na co dzień przy normalnym funkcjonowaniu te barki nie raz nie bolą, nie raz nawet przy dźwiganiu nie odczuwam niczego, a nie raz są gorsze dni i mi dokuczają. Pracowałem z wieloma lekarzami, tak na prawdę w sumie od lutego pracuję z bardzo dobrym fizjoterapeutą i ortopedą, którzy prowadzą moje leczenie. Zabiegi, zastrzyki, ćwiczenia i nadal bez poprawy, żadnych operacji nikt mi nie proponował, każdy lekarz twierdzi, że nie jest najgorzej. Czy to normalne, że leczenie czegoś takiego trwa już 1,5 roku dla 17 letniego młodego chłopaka? Czy to jest wgl wyleczalne i da się coś z tym zrobić żeby wszystko było tak jak kiedyś, bez bólu, swobodny trening? Doszukuje się odpowiedzi wszędzie, bo powoli odechciewa mi się chodzenia po lekarzach i wydawania pieniędzy moich rodziców, nie wiem czy po prostu nie dać sobie spokoju z tym, pójść drogą ostrzykiwania sterydami z kwasem hialuronowym (tzw. blokada) w bark do zasranej śmierci, niszcząc sobie przy tym wszystko inne po kolei, ale mieć spokój z bólem, który już powoli wpływa też na moje samopoczucie na co dzień naruszając przy tym moją psychikę.
-bark prawy-ślad wysięku w kaletce podbarkowej
-bark lewy-śladowy linijny wysięk w kaletce podnaramiennej i do tego odcinkowe pogrubieniedo 8,5mmi podwyższenie sygnału ś. m.podłopatkowego na wys. przyczepu kostnego-może odp obrzękowi.
I to właściwie tyle, wszystko inne w porządku, brak cech ciasnot barkowych, stożek rotatorów bez uszkodzeń itd. Do dzisiejszego dnia ból po wstaniu z łóżka (śpię na boku). Na co dzień przy normalnym funkcjonowaniu te barki nie raz nie bolą, nie raz nawet przy dźwiganiu nie odczuwam niczego, a nie raz są gorsze dni i mi dokuczają. Pracowałem z wieloma lekarzami, tak na prawdę w sumie od lutego pracuję z bardzo dobrym fizjoterapeutą i ortopedą, którzy prowadzą moje leczenie. Zabiegi, zastrzyki, ćwiczenia i nadal bez poprawy, żadnych operacji nikt mi nie proponował, każdy lekarz twierdzi, że nie jest najgorzej. Czy to normalne, że leczenie czegoś takiego trwa już 1,5 roku dla 17 letniego młodego chłopaka? Czy to jest wgl wyleczalne i da się coś z tym zrobić żeby wszystko było tak jak kiedyś, bez bólu, swobodny trening? Doszukuje się odpowiedzi wszędzie, bo powoli odechciewa mi się chodzenia po lekarzach i wydawania pieniędzy moich rodziców, nie wiem czy po prostu nie dać sobie spokoju z tym, pójść drogą ostrzykiwania sterydami z kwasem hialuronowym (tzw. blokada) w bark do zasranej śmierci, niszcząc sobie przy tym wszystko inne po kolei, ale mieć spokój z bólem, który już powoli wpływa też na moje samopoczucie na co dzień naruszając przy tym moją psychikę.
Krzysztof Piekarz